O ludu! To co przeczytałem to powieść? To książka która zasługuje na samodzielnie istnienie? Jakie to było krótkie, King wydawał zbiory nowel które było dłuższe od tego. Ja nawet nie mam się tu nad czym rozwodzić, jeju jakie to było słabe.
Poznajemy reportów lokalnej gazety Weekly Islander, dwóch starych wygów i jednej jeszcze zielonej w temacie dziennikarstwa. Dwóch starszych panów opowiada młodej historię pewnych zwłok znalezionych na ławce nad wodą. Fabuła stawia pytania na które padają odpowiedzi, np. kim się okazał trup, chociaż myślałem, że i tego się nie dowiem. Jednak po przeczytaniu 150 stron (ogromną czcionką, szkoda drzew!) tej dłuższej noweli nie czuję satysfakcji, nie wiadomo czy trup to śmierć naturalna czy może jednak ktoś zabił tego Colodrado Kid'a. Książka również tworzy zagwostkę skąd ten jegomość wziął się w tej mieścinie skoro okazało się, że mieszkał z rodziną wiele kilometrów dalej.
Czasami lubię jak coś jest niejasne, ale cholera jasna, poświęciłem na tą książkę trochę ponad 2h (cena okładkowa 39,99... 20 zł za godzinę czytania) i zostałem z niczym, z zagadką a nawet dwiema... nie wiem jaka jest puenta, nie wiem czym King kierował się pisząc to, ale musiał być zadowolony z dzieła skoro zostało wydane jako samo istniejący tytuł.
Mam nadzieję, że lepiej będę się bawił przy następnej powieści King'a a będzie to "Historia Lisey".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz