Zaskoczenie... takie wpada mi do głowy pierwsze słowo jak myślę o tej książce. Jest kontynuacja "Talizmanu" który mnie niesamowicie wymęczył swoją treścią... do tego stopnia, ze trzy lata zajęło mi by się wziąć za to, by poznać dalsze losy Jacka Sawyer'a. "Talizman" to nędzne fantasy a "Czarny Dom" to pełną gębą, pełnoprawny horror, więc nic dziwnego, że tym razem dzieje człowieka podróżującego między światami przypadły mi do gustu.
- Jack Sawyer nie jest już 12letnim chłopcem który odwiedził Terytoria. Tutaj ma już 31 lat i jest na wcześniejszej emeryturze policjanta. Był gwiazdą w Los Angeles, jego talent w wykrywaniu zbrodni był nie do powstrzymania, jednak zmęczyła go ta praca i zamieszkał w małej miejscowości French Landing, by wieść spokojne życie. Sielankę małomiasteczkowego miasta przerywa fala przeokrutnych zbrodni. W mieście grasuje seryjna morderca-kanibal który zowie się Rybak i za swój cel obrał sobie dzieci! Jack z początku nie chce wziąć się za tą sprawę, nie chce wracać do zawodu policjanta, jednak kiedy ginie dzieciak Tyler Marshall, ten ma dosyć stagnacji i obojętności na całą sprawę i bierze się za śledztwo... MUSI DORWAĆ RYBAKA!!!
- Jednak zanim doszło się do tej fabuły z Jackiem było trzeba przebrnąć przez 100 stron poznając miasto French Landing! QWA! To było męczące, tyle imion i nazwisk, nie wiesz które warto zapamiętać a które jest tylko dlatego, że jest. Autorzy przeszli samego siebie jak jeden bohater może być nazywany czterema nazwami własnymi jak ślepy DJ, Henry Leyden aka. George Rathburn aka Szczur z Winconsin aka. Henry Shake... ehhh weź to wszystko spamiętaj w tym natłoku. Ja znalazłem rozwiązanie na tą orgię imion i nazwisk, robię w zeszycie notatki kto jest kim i jak gubiłem się to sobie do niej zaglądałem :).
- Wow! Wow! Tak mogę zareagować na tytułowe miejsce jakim jest Czarny Dom. Od czego by tu zacząć? Może od początku, czyli znajduje się on w lesie, kiedy ktoś chce się do niego wybrać stoi znak "wstęp wzbroniony" i wydaję mi się, że warto zastosować się do tej rady. Czarny Dom, zanim został wybudowany już był opętany i nawiedzony. Podczas jego budowy, miały miejsca wypadki, np. jeden z budowlańców został sparaliżowany. Jest to miejsce w którym nawet gdy świeci słońce, to tutaj nie świeci, ludzie nie rzucają cieni. Ten dom to trzykondygnacyjny budynek, książka opisuje go kolorem "martwy" i nawet okna ma zamalowane na czarno. Gdy ktoś jest na tyle głupi i nierozważny by do niego wejść przywita go jego nieskończoność, idzie się w nim zgubić a błądząc znachodzi się skrawki jakiś ubrań, stosy kości, czaszki i tragiczne napisy ofiar na jego gigantycznych ścianach. Mało tego, budynek kićka w głowie tworząc odwiedzającemu omamy. Spodoboał mi się opis kuchni, czyli jego brak, bo gdyby ją opisać człowieka nie opuszczały by koszmary. Oprócz wrażeń psychicznych i wzrokowych nie można nie wspomnieć o smrodzie tego miejsca czyli odór zgnilizny, potu, zaschniętej krwi, kurzu i ścieków. Czarny Dom jest zagadkowym miejscem, nie pochodzi z tego świata i nie całkiem w nim leży, jest owiany tajemnicą Poliszynela. Jeszcze mało? Czarny Dom ma nawet swoje zwierzaki, wronę/kruka Gorg (który jest hołdem dla wiersza "Kruk" Edgar'a Allan'a Poe) i strzegącego piekielnego ogara. Oj lepiej nie dać się ugryźć dla tego czworonoga. Rana po ugryzieniu gnije i śmierdzi oraz rozchodzi się powoli na cały organizm, który jest zżerany od środka. Gdy słoneczne światło pada na skórę ugryzionego zaczyna się topić, ofiara ma szkarłatne oczy z których wycieka czarna maź która wydaje się być świadoma... i po takiej męczarni w końcu z człowieka zostaje tylko piana włosy.
Super muszę przyznać, poważnie SUPER! Jestem fanem Czarnego Domu, nie było go aż tak wiele w książce, ale czasami mniej znaczy więcej. Stawiam to nawiedzone miejsce obok takich jak Panorama ze "Lśnienia", pokój 1408, zatopiony dom z "Deep House" czy chatka wiedźmy z Blair.
- Poznajemy dziadka z domu starców który nazywa się Charles Burnside. Jest złośliwy, niemiły, nieuprzejmy, dziad który sra pod siebie. Z początku wydaje się być jednym z wielu bohaterów, jednak po pewnym czasie, staje się coraz bardziej znaczący... mało tego bardzo ważny. Mniej więcej przez połowę książki nie wiadomo kto jest Rybakiem, co mi się bardzo podobało, lubię tajemnice i gdybania kto może być złoczyńcą. Po tej połowie tajemnica zostaje rozwiązana i mordercą dzieci okazuje się właśnie ten 85letni dziad. Nigdy bym się nie domyślił, że to on nim może być, no w kwiecie wieku to on nie jest i nie jest on też sam w swym ciele. Jest on opętany przez demona który został nazwany Pan Munshun. To dzięki niemu jest w stanie dopuszczać się tego zwyrodnialstwa. Trochę kręciłem nosem przy rozwiązaniu tego jak pojawiał się w miejscach, jak dawał radę opuścić dom starców... no wchodził do klopa hehe. Tak, tak, teleportem był sracz, szczegóły teleportacji nie zostały przedstawione, ale ja w sumie mogę stwierdzić, że ktoś kto krzywdzi dzieci jest ludzkim gównem i w klopie jego miejsce. Irytujące było przy tej postaci jak odzywał się Pan Monshun, miał on swoją charakterystyczną mowę, może zacytuję stwora: "Dżułeź, nendzny zdary worze brudu i żalu? Ho-ho, cha-cha, odżwiździe, że dżułeś!(...) zabradź zbedzjalnego hobdza.". Przy dłuższych wypowiedziach było to męczące. Do tego jeszcze fajnie opisano akcent z jakim wypowiada się: "przypomina Francuza starającego mówić po angielsku jak Niemiec.". Dwóch autorów tworzyło, tą historię to i postać jest bardziej złożona. Opętany dziad, jest tylko poplecznikiem innej uwięzionej w innym wymiarze, złowieszczej siły, czyli Karmazynowego Króla, epic! Dodam jeszcze, że to Charles jest właścicielem Czarnego Domu i jest na tyle chory, że podoba mu się panujący w nim smród.
- Padła nazwa Karmazynowy Król i wydaje mi się, że jest postać z serii "Mroczna Wieża", której przeczytałem tylko pierwszą część w 2017 przed filmem, więc trochę mi ją wywiało z głowy. Na kartkach w ogóle pojawia się określenie Mroczna Wieża i imię Rolanda. Swego czasu napisałem, że nie lubię tego jak King miesza te dwa światy ze sobą, ale w tym przypadku no cóż, jest tu teoria i światów równoległych, więc jakiś jest w tym sens. Ja tylko żałuję, że nie poznałem serii przed "Czarnym Domem".
- Na pierwszy rzut oka tytuł wydaje się mieć tyle wspólnego z pierwszą częścią co "Lśnienie" i "Doktor Sen" i można czytać bez większej znajomości jedynki. Jednak z kolejnymi kartkami pojawia się więc cech wspólnych między "Talizmanem" i "Czarnym Domem", pojawiają się Terytoria i nawiązania do poprzedniczki i warto coś nie coś być z nią zaznajomionym.
- Muszę też wspomnieć o ogromnym hejcie do postaci Wendella Green'a. Dziennikarz dla którego najważniejsze są zdjęcia które robi. Odnaleziono ciało małej dziewczynki a ten zwyrodnialec myśli jak cyknąć jej fotki, chciał dwa, jedno zbliżenie twarzy dla dramaturgii a drugie całego ciała dla zboczeńców, ja pierdolę, jebać Wendella Greena!!! Przez całą książkę miałem nadzieje, że zdechnie w męczarniach co niestety się nie stało, od tam, był od czasu do czasu sponiewierany i traktowany jak szmata, ale to za mało dla kogoś o takich pomysłach i ambicjach. Rybak dla przykładu zdychał w powolnej agonii, wylewały mu się flaki i został dobity przez Tyler'a Marshall'a... That's tha way I like it! AHA!
Świetnie się czytało, świetna książka, podbija ją w górę to, że spodziewałem się gwałtu mej osoby jak przy "Talizmanie", a tu proszę, powtórzę się, takie ZASKOCZENIE, no, ten minus, że dzieci są mordowane i zjadane, nie lubię gdy ofiarami są pociechy, przez co nie darzę sympatią Rybaka, gdyby ofiarami byli dorośli, to tego srającego pod siebie opętanego dziada bym lubił; bo jak sympatyzować kogoś kogo ulubionym posiłkiem są dziecięce pośladki. Miałem jeszcze takie odczucie, że jak treść zaczynała mi się podobać, myślę co ja robię, przecież to kuzyn "Talizmanu" i czułem się brudny, że odnajduję przyjemność w tej części świata King'a hehe. Przy "Talizmanie" jechałem z autorami, że potrzeba dwóch, żeby stworzyć takie gówno, ale w tym przypadku dwóch autorów stanęło na wysokości zadania i stworzyła horrorowy luksus, jestem ciekaw jak wyglądała burza mózgów przy tworzeniu właściwości Czarnego Domu czy postacią Rybaka, wszystko w tej książce jest przemyślane i na miejscu, na plus również należy zaliczyć, że wszystko co czytałem miało cały czas związek z fabułą, nie było żadnych zapychaczy. Szkoda, że Czarny Dom został pozbawiony swej mocy, chciałbym aby kiedyś wrócił, może w jakimś zbiorze opowiadań? Również z miłą chęcią obejrzałbym film na podstawie tej lektury, której niestety nie ma. Nawiązując do wrestlera Bill'a Goldberg'a. (fanem nie jestem)
"Buick 8" you're NEXT!!!
...yyy a nie wróć!!!
Przed następny, tytułem King'a mam do przeczytania dwa tomy z Wielkiej Kolekcji Bohaterowie i Złoczyńcy DC. Nice :).