czwartek, 28 listopada 2024

Stephen King - "Buick 8"

 Nie jestem fanem a tym bardziej znawcą motoryzacji i z lekkim dystansem podszedłem do "Buick 8". Z początku myślałem, że będzie coś podobnego do "Christine", kolejny nawiedzony samochód, ale pan King stanął na wysokości zadania i zaprezentował coś świeżego w tym motoryzacyjnym horrorze.

Fabuła przedstawia się tak, że młody Ned Wilcox dostaje na wakacje pracę w stanowej policji, przy radiostacji przyjmując zgłoszenia. Jest bardzo dumny z siebie, bo jego ojciec też był policjantem i właśnie również pracował w tej samej jednostce. Curt Wilcox zginął przez pijanego kierowcę... wszyscy go bardzo lubili i tak samo również było z młodzieńcem. Raz jak krzątał się po jednostce zajrzał do baraku B w nim stał stary samochód, tytułowy Buick 8, był bardzo ciekawy co to za okaz... sierżant rozpocznę opowieść.

Buick 8 znalazł się w baraku, po wydarzeniu na stacji benzynowej. Wysiadł z niego tajemniczy podejrzany jegomość kazał go zatankować i nagle rozpłynął się w powietrzu, ani śladu po typie. Gość ze stacji zadzwonił po policję a ci go odholowali do siebie na jednostkę. Ten granatowy samochód, charakteryzował się tym, że miał np. bardzo dużą kierownicę, żadnych badań i z tyłu brak tablicy rejestracyjnej, co jeszcze dziwne jego opon nie ima się brud, zaraz szybko odpada. Na pojazd bardzo podejrzanie reaguje policyjny pies, szczeka na niego i jakby się go bał. Albo jak go przykrywają brezentem, ten magicznie po jakimś czasie z niego opada. W baraku śmierdzi kapuściano-miętowym smrodem i temperatura skacze. Mówi, się również, że samochód przemawia do ludzi, niewyraźnie, szeptem w głowie. Z czasem wokół niego zaczęły dziać dziwne wydarzenia, jak to, że jeden policjant podobnie jak gość ze stacji nagle zniknął, mało tego z samochodu co jakiś strzelają jakby fajerwerki, które tak jak nagle się zaczynały tak samo się kończyły. Oprócz wybuchów samochód wypluwa z bagażnika czarne liście w kształcie uśmiechu, które po jakimś czasie stają się białe i wodniste. Oprócz roślinności pojawiają się również stworzenia organiczne, jakaś dziwna ryba, coś jak jaszczurka, nietoperzowaty stwór (fajna była jego sekcja przeprowadzona przez Curt'a Wilcox'a), oraz coś człekokształtnego, które zamiast włosów ma jakieś różowe sznurki na głowie, trąbę z oczami oraz włochate szpony. Pies który go ugryzł czymś się zaraził i paliło go od środka. Na plus można zaliczyć ukatrupianie tego ostatniego stworzenia. Do tego wszystko co wyskakuje z bagażnika i ma styczność z naszą atmosferą szybko obumiera, widocznie nasze powietrze szkodzi gościom.

Cóż mogę rzec o tej książce. Ogólnie jestem zadowolony z lektury, nie wiedziałem się czego spodziewać, samochód z tytule też nie zachęcił. Jednak ze strony na stronę robiło się coraz ciekawiej, na początku te fajerwerki, myślę ot straszne, petardy, ale pojawiało się coraz więcej dziwności. Pochwalić należy, że książka nosi tytuł "Buick 8" i właśnie o nim ona jest, fabuła praktycznie cały czas skupia się na pojeździe, autor nie wnika w prywatne życie bohaterów jak np. robią i jedzą śniadanie. Trochę brakiem logiki bym nazwał fakt, że jak z samochodem zaczęło się dziać, to policjanci z jednostki, zamiast to gdzieś zgłosić, sami postanawiają z nim igrać. Szkoda tylko, że King nie rozwiał tajemnicy tego samochodu, czym ostatecznie jest. Padają podejrzenia, że z kosmosu, oraz takie, że jest łącznikiem z paralelnym światem. Nic, zero wyjaśnień, można powiedzieć, że pojawił się znikąd i jego tajemnica prowadzi do tego samego. Stephen King lubi w swoich opowieściach coś przedstawić, że coś po prostu jest i tyle, nie wnikaj. Ja jeszcze żałuję tego, że nie wniknął w ten świat z samochodu, chciałem jakiś opis zwłok gliny wśród fantastycznie obrzydliwego świata, bo logicznie książka podpowiada, że skoro co przybywa stamtąd to ginie u nas, to pewnie działa w obie strony, jeśli ktoś z naszego świata tam zawita ginie w panujących tam warunkach. Tym smutem i żalem kończę mój wywód.

Następna książka King'a to "Wszystko jest względne: 14 mrocznych opowieści"  

Ale najpierw trochę komiksiczków :) Batmanki i Spajdermanki polecą, w tym  nie mogę się doczekać by ruszyć z pierwszym tomem Spidey i Deadpool, może być grubo xD

niedziela, 24 listopada 2024

The Bati - Batmagedddon III (2019)

 The Bati - Batmagedddon III

BATMAGEdddHOOOON!!! NA!!!... Zawsze x nieskończenie!!
BatmagEONY... nie do przeliczenia!!!
PozaPrzestrzeńCzas, dziś-teraz? Nie ma znaczenia!!!
Batmagedddon nie wychodzi z cienia, on go rozprzestrzenia!!!
Jestem figurą ciemną... zamroczę Cię mhhhhhną...
...obudziłem dziełem, BESTIĘ MOCARNĄ!!!
To!!! Nie!!! Graham Masterthhoooon!!!
TuGraChamMasterThrrrrooooooooooon!!!
Ogień... ogniwo, między kosmitą a muzyką...
...ujdzie na sucho, w dół z, rozerżniętą grdyką!!!
Łhuhahahahahahahahahahaha... YO!!!
Bez, cienia wątpliwoci pałam się, mroczne ryKI LIRYKĄ!!!
Gryf Gry nie wiatr, dryf słów - ciskam w biiit!!!!
Arkana Batmana byyyś fatality byyył!!!
Wbiiił!!! Byyyk!!! Wybryyyk!!! Brudnyyych!!! Bryyył!!!
Ogień... mrożący... krew... w żyłach... /łyhyhyhy/

Pod kapturem!!! Oblicze ponure!!! Pisze nutę!!!
Myśli brudne!!! Pomysły butne!!! Melodie strute!!!
Licznik ciał!!! Statystyki artysty!!! Nigdy na STYK!!!
Krewki styl!!! Tryska krew!!! Kres nadchodzi z TYM!!!
BATMAGEdddONIII!!! czysto?!! czy-100-brud!!?
WPIERDOL!!! NA MÓZG BUT bEZmÓZGIEJ MIAZGI W BRóD!!!
BATMAGEdddONIII!!! !L!U!D! T!U! M!U! Z!A!G!Ł!A!D!A, !!!TUMULT!!!
K!O!Ń!C!A! T!Ę!T!E!N!T! B!E!Z! T!Ę!T!N!A! BhhATI, świat struł!!!

Wczuci poparańcy myślą, że na bicie B.I.G.;
się pultają na nim PO-po-Po-pO-Porky Pig.
KULAPETY!!! - Pain - NiesieMr.Bring!
ORYGINAŁY?! - z torrentów pobrany plik!
z ChorejCharyzmyHodowlaChamaHardyHumanista
CHEEEMIA!!! TOKSYNĘ!!! wrzuciłeś na playlistę. :)
Mam i swą handrę na handel - łeb wysypiska...
Mateusz produkt...ZdemoralizowanegoŚrodowiska. #ufffhehe
BATMAGEdddON forma zryta, lecz i prawdziwa.
Umierasz ale, najpierw!!!... życie to dziwka.
* <(wycięte dwa wersy, wypowiedziałem się
* brzydko o ojcu a jestem z nim pogodzony>)
#2pacHitemUp, GLOCKIEEEM!!!
SEBIX, OGREEEM!!! Potrafiącym być i SMOGIEEEM!!!
odłogiem, odlegle bodyparts z BazookiCzołgiem
UBÓJ TEJ SUKI "Its Showtime Folks... Smoooken!!! #darkhorsecomics #themask

Pod kapturem!!! Oblicze ponure!!! Pisze nutę!!!
Myśli brudne!!! Pomysły butne!!! Melodie strute!!!
Licznik ciał!!! Statystyki artysty!!! Nigdy na STYK!!!
Krewki styl!!! Tryska krew!!! Kres nadchodzi z TYM!!!
BATMAGEdddONIII!!! czysto?!! czy-100-brud!!?
WPIERDOL!!! NA MÓZG BUT bEZmÓZGIEJ MIAZGI W BRóD!!!
BATMAGEdddONIII!!! !L!U!D! T!U! M!U! Z!A!G!Ł!A!D!A, TUMULT!!
K!O!Ń!C!A! T!Ę!T!E!N!T! B!E!Z! T!Ę!T!N!A! BhhATI, świat struł!!!

(moja odpowiedź, na jego zaczepkę tutaj, nazwał mnie Superman, na koncercie miałem zieloną mordę, więc nazwał mnie Stanley Ipkis aka Maska... pisałem do niego na fejsie czy do mnie pije w tym numerze, nie odpisał, milczenie oznacza zgodę, fejk podaje na żywo rękę a potem biednie do studia i ubliża)

ŚCINA!!! Western Lariat! Wschodni warIAAAAAAAAAAT!!!
#Kociołek, w D kołek, ciry rów bezMIAAAAAAARRR!!!
Mogę być Maska, ty na głowie w majtkach**,
w obsranych obsrańcu... zapomniałeś o jajkachachach!!!
Energia eunucha, grubachny obezjajec,
w panice kokota, z okienka panienka, she-grajek /tic-tac x3/
Gnomie depcze cie OOGGGRRR #podeszwyobsrane
BÓL? Pękła dupa!?! Zrób o tym kawałek! :) #somsiaddobraradahehe
Krwawa' Kara' Cioto' Karcę' Gniotę' Moc' MĄ'
Nawiedzona' Rakieta' Samoistnie' Wystrzelona' w Kosmos'!!!
ty bez siatki tenisowa twój atrybut to nie moc #łaku
DziurAciraZdziraCiziaDZIWKA...ZimnyMocz
Ubliża szmira, 5 zbija, szmata nie w oczy,
Batmagedddon z ulicy, #włeb! alfabetem czy?
PiĘśCi!?! Nie zagrozisz, z drogi nie zboczy,
samobójczy, sam nie Sam, upadły, chory, pokorny Syn Boży #GODSOLDIER

Pod kapturem!!! Oblicze ponure!!! Pisze nutę!!!
Myśli brudne!!! Pomysły butne!!! Melodie strute!!!
Licznik ciał!!! Statystyki artysty!!! Nigdy na STYK!!!
Krewki styl!!! Tryska krew!!! Kres nadchodzi z TYM!!!
BATMAGEdddONIII!!! czysto?!! czy-100-brud!!?
WPIERDOL!!! NA MÓZG BUT bEZmÓZGIEJ MIAZGI W BRóD!!!
BATMAGEdddONIII!!! !L!U!D! T!U! M!U! Z!A!G!Ł!A!D!A, TUMULT!!
K!O!Ń!C!A! T!Ę!T!E!N!T! B!E!Z! T!Ę!T!N!A! BhhATI, świat struł!!!

 

The Bati - Batmagedddon II: Żywy Trup (2017)

 The Bati - Batmagedddon II: Żywy Trup

ŻYWY TRUP!!! Zło żywych zwłok,
morderczy ton, zwłok kilka kolejnych ton!
BATMAGEdddON!!! Wicet Shit maraton,
klika zgnilizny i rozkładu to on!
ŻYWY TRUP!!! Zło żywych zwłok,
morderczy ton, zwłok kilka kolejnych ton!
BATMAGEdddON!!! Wicet Shit maraton,
klika zgnilizny i rozkładu to on!


ŻYWY TRUP!!! Na bicie Pietruch,
kolejny powrót, kolejny powód na krwistą powódź!
Czas do trumny wbić kolejny gwóźdź,
więc nadzieje na ocalenie w sobie prędko zduś!
W mej sztuce rzuce w Ciebie ostre sztuće,
ekponat ponad opinie, w HD CHWD każdej suce!
Eskorta zgnilizny, asortyment rozkłdu, tyś bucem!
Twoje kiszki grają marsza... a ja pod nie nucę!
Soczyście #JuicyJ, brutalnie #ViolentJ,
potrzebuję takiego lekarza jak ma Mista J!
Green Mist jak Muta, jak Kabuki jestem Great!
Wojna, nie biorę jeńców, nie pomoże żaden glejt!
Wieczorem rycerze zjedli wieczerze,
deliberowali nad tym długo i szczerze.
Spostponowali potępienie by żyć wiecznie,
po obrzędzie zgładził reszte, został jeden ostatecznie!!!


ŻYWY TRUP!!! Zło żywych zwłok,
morderczy ton, zwłok kilka kolejnych ton!
BATMAGEdddON!!! Wicet Shit maraton,
klika zgnilizny i rozkładu to on!
ŻYWY TRUP!!! Zło żywych zwłok,
morderczy ton, zwłok kilka kolejnych ton!
BATMAGEdddON!!! Wicet Shit maraton,
klika zgnilizny i rozkładu to on!


ŻYWY TRUP!!! Bati brat duch apatii,
mój chód zostawia chłód, Ice Cube plus Ice-T!
BATMAGEdddON!!! Przy tym robię rap jak Q-Tip,
mięsożerny styl, Bati-Rex i bit!
W GŁOWIE MAM!!! Gargantuiczne dziury,
pełzają w nich robactwa, biegają szczury!
WYLEWAM!!! To jak z kanalizacyjnej rury,
Wicet Shit, szyjka, pętelka i głowa do góry!
W moim piekiełku, masz ze mną na pieńku, i
wytne w pień po tobie pamięć, pozostanie nic!
Zapisywana kartka i gra bit,
wybuchowy zestaw jak karta i Gambit!
Kolesie zgubiliście się w ciemnym lesie,
kamera się trzesie, w stresie, co los przyniesie?
Szamotanina, krzyki, lament, wiedzą o swym kresie!
Ostatni rejestr, trupy, clown w obiektyw śmieje się!!!

 

The Bati - Batmagedddon 1.5 (2014)

 The Bati - Batmagedddon 1.5

Jestem powodem przez który nie zmróżysz oka.
Potworem, namówię Cię byś wyskoczył z okna.
Zagnieżdżę się w Twoich zwłokach
i na wystawieniu obserwował komediowy pokaz.
Jestem azylem dla pierdolonego masochisty
narzędziem dla pierdolonego sadysty!
Dance Makabre, nie pierdolony twist,
shurikena świst, przywitaj czarny świt!
Życzyłbym sobie byś zdechł,
bo kurwa dyskryminuje mnie Twój oddech!
Na zachętę masz ode mnie odę.
Odyn! Bo w poezji żywot wiodę.
Wypisane długopisy zostawiają rękopisy,
tu słuchasz tylko szrame z mej tablicy.
Natas, poza przestrzeń, czas, ze słoneczej okolicy,
nie zliczysz rozpalonych zniczy.

Wysnuty rozsądek wychodzi martwo z tej boruty,
ortuty przez nuty, liryczne brudy.
Candyman, jak wspomniałem będziesz hakiem rozpruty.
Predator łby, dla mnie rymy to łupy.
Trafiam sylabą jak Green Arrow strzałą.
Biały wiersz? Nie napawam się nawet szarą barwą.
Ja, Rap trademark, jak Wład i jego pal.
Myśliwy, łowca, drapieżnik, mam ten zapał.
To jakbyś otwierał z trupem trumnę,
lub jakbyś napawał się zdechłym szczurem.
Tak podsumowuję treści jak zombi rozumne,
jestem ziomkiem, co ma najebane pod kapturem!
Ja plus bit, jak Eddie Brock i symbiot.
Jad, Twój puls po prostu zgniotę!
Do prasy rasa myląca muzykę z gniotem,
Koniec! Rigor mortis, post mortem.
Nie wyplenisz go nawet z największym zapałem,
dlatego lepiej... pociągnij komuś pałe!
Każdy atom mego ciała przesiąknięty rapem,
w kodzie zapisany nie pojawił się raptem!

Jak Salt'n'Pepa... to bardzo konieczne!
Jak Gangstarr... to dzienne operacje!
Również nocne, jak Esham z Sądnym Dniem.
Świat jest mój jak '93 Scarface.
Artysty zew, morderca kolejnych drzew.
Jak wampir walkołaki żer na krew!
Przez Emily Rose "Yo!" żem rzekł.
Jak Freddy, zapewniam atrakcje od ręki!
Dusiciel, jesteś siny przy głośnikach!
W krzakach gwałcona Twoja psychika!
Rozpierdalam jak Ghostface w Krzykach!
To ja wyskoczyłem Twardoskiemu z kielicha!
Rozjebane jak Scott Steiner!
Wypierdalają jak Stone Cold Stunner
Zamieni Ciebie na zwykły flatliner,
ten przejebany liryczny ultraviolent!
Pewnie jak po człowieka śmierć,
tak pewnie w bit wchodzi kolejny wers!
Każdy wers wjeżdża w tłum "Pan Mercedes"!
Do usranej śmierci z solennym kretesesem!

Styl twardy jak chromowana stal,
cham bez zachamowań, zdemoralizowany jak "Postal"!
Powstał i będzie twardo stał!
Pod ostrzał lub ostrza, pogorszą Twój stan!
Fuj, coś jak słój, w nim gnój i w chuj much,
znój na siłę wpycham to w Twój słuch!
Gdy umrę a długopis sam wchodzi w ruch,
czyli by rymować dalej pozostał mój duch!
Kabine zmieniam w "Gabinet doktora Caligari"!
Całodobowa mara i ten z serca war!
To gówno jest inne jak pierdolony GWAR!
Pisarz grozy jak Grabiński Poe czy Lovecraft!
Każdy wers ma w sobie tyle krzepy,
żeby rozerwać was na malutkie strzępy;
że nie znajdą ich nawet wygłodniałe sępy!
Mej muzyce wyrastają szpony i ostre zęby!
Robię to dla mego chorego ego,
w szkarłatnym kolorze Batmagedddon!
Rozpruwam hater'a następnie posoką jego,
taguje na murze Batmagedddon!!! 

The Bati - Batmagedddon (2014)

 The Bati - Batmagedddon

 NADSZEDŁ!!! Przywitaj się to Batmagedddon!!
Kolego w lirycznej masakrze mów mi Don.
To on, chory ton, z flaków tron, w tle grom,
bije dzwon, flow jak energia przez nawiedzony dom!
To nie mistrz ceremonii na ambonie,
nie freestyle'uje i rymuje potwornie!
Typy się wieszają, z okien skaczą panie...
...przed krzyczą, że robią to dla mnie!
Przedstawiam wam kurwa Batmagedddon!!!
O Twoim losie zadecyduje żeton.
Żywcem pod glebą czy zaleje beton,
zrobię z Ciebie nowy Necronemiconu tom!
Masakra Rap, nigdy kurwa basta!
Odium z każdą milisekundą wzrasta!
Ciepła, ciekła, szkarłatna maska,
ciachana hałastra, panika, wrzask!


Każdy wers ma w sobie tyle krzepy,
żeby rozerwać was na malutkie strzępy;
że nie znajdą ich nawet wygłodniałe sępy!
Mej muzyce wyrastają szpony i ostre zęby!
Robię to dla mego chorego ego,
w szkarłatnym kolorze Batmagedddon!
Rozpruwam hater'a następnie posoką jego,
taguje na murze Batmagedddon!!!


Wyimaginowane, powyłamywane myśli...
...wyindywidualizowany styl!
Rozrewelowerowany rewolwer - nie jestem tym!
Tryb w chuj narewolerowany, nie przewidywalny!
Pierdole przekarykaturyzowany Rap!
Brzmienie jakbym oglądał "Begotten'a" drugi raz!
Ten krwawy track pozostawia krwawy szlak,
czerwony szlam, w bit znowu trafił szlag!
Degenerat, "Czarny Deszcz", Dark Lotus!
Wzbudzam dreszcze, nie wrak, nie brak polotu!
Gdy od rzeczy wrzeszczę, to Wicket Shit odlot,
wersy rosną wzdłuż, wszerz to kłopot!
Choroba obdarzona świadomością,
przy niej WTC było lajtową wiadomością!
Pierdolony wirus z tożsamością,
tym cie złoszczę? Więc bądź jak samobójca na moście!


Każdy wers ma w sobie tyle krzepy,
żeby rozerwać was na malutkie strzępy;
że nie znajdą ich nawet wygłodniałe sępy!
Mej muzyce wyrastają szpony i ostre zęby!
Robię to dla mego chorego ego,
w szkarłatnym kolorze Batmagedddon!
Rozpruwam hater'a następnie posoką jego,
taguje na murze Batmagedddon!!!


W bit wbijam się jak Nosferatu w szyję!
Używając haku rozpruje od pachwinę po szyje!
Z obłąkanym ryjem, serce wszyte w to co szyję,
horror, honor, Doktor Phibes, po to żyję.
W człowieku najmocniej cenię jego wnętrze,
rozcinam, wyrywam serce pierdolonym wierszem!
Powietrze niesie na wietrze, odór nie świeże,
w erze w zerze, z pasji zwierze się zwierzy!
Rozgardiasz, liryczna pokraka, poszarpana
psychika Batpana, odrealnione rymy i tamta prawda.
Zabójcze Clowny z kosmosu, moc pradawna,
typ poza przestrzeń i czas jak Natas!
Wyrażenia zderzenia, wrażenia ze zdarzeń!
Rymy budzące stymy, zostawiają w zadrze!
Krytyku mam ciekawe pomysły no a jakże!
Jak Vincent Price w "Krwawym Teatrze"!

The Bati - Batmagedddon: Prolog (2014)

THE BATI - BATMAGEDDDON: PROLOG 

 Właśnie minął kolejny rok.
Od trzech lat rozjaśnia każdy mrok.
Szczęścia daje tyle, że szok,
u hejtera wzbudza spazmatyczny szloch!
Dwadzieścia sześć lat dwadzieścia, trzy zmarnowane,
teraz żyję z tym zasadzonym ziarnem.
Dwadzieścia sześć lat dwadzieścia, trzy zmarnowane,
z rapem przetrwam wszystkie chwile czarne.
Nie wycieraj, brudnej łypy, moją xywą,
morda parszywa! Bo to mój żywioł!
Kurwa YO! Z pasją wszystko żem spiął!
Serce dusza, umysł nie śpią!
Z melodią! Za pan brat!
Ostoją! Ten świat sylab!
Stoją! By tworzyć rap!
Milowy krok! Jak "Zabójczy Żart"!

Pierwsze LP i jak B.I.G.,
jestem gotowy do śmierci.
Dusza się tu dusi nie mieści,
prosto z serca to wieści.

... przywitaj Batmageddon

piątek, 22 listopada 2024

Wielka Kolekcja Komiksów DC Bohaterowie i Złoczyńcy Tom 86: Batman - Nocturna i Nocny Złodziej

 - Nie wiem, co mam myśleć o komiksie który przeczytałem.

- Mam ogromną słabość do postaci Batmana i mój osąd odnośnie jego historii nie zawsze jest neutralny. Cieszyłem się, że poznaję przygody Batmana z lat 83-85, cieszyłem się jeszcze mocniej, że pojawiają się nowi łotrzy i jest to ich debiut czyli tytułowa Nocturna i tytułowy Nocny Złodziej.

- Fabuła przedstawia się wyjątkowo prosto. W Gotham dochodzi do serii kradzieży i Batman nie może sobie z nimi poradzić. Kradzieży dokonuje Nocny Złodziej w celu by by zadowolić swoją ukochaną i przybraną siostrę - Nocturnę.

- Muszę przeznać, że całkiem ciekawa postać ta Nocturna, naprawdę nazywa się Natalia Knight. Jest astronomką która przeprowadzała eksperymenty z laserem, podczas których doszło do wypadku. W skutek czego jej skóra straciła pigment i jest blada. Jest stworzeniem nocy, nic dziwnego, że Batman poczuł do niej ciągutki, tak, tak, kolejne zakazane uczucie w jego życiu, bo przecież jest przestępczynią. Podobał mi się, że tak nazwę ten romans, fajnie był rozpisany, Batman walczy jak może z zauroczeniem, ale serce nie sługa. Nie podobało mi się w bladoskórej kobiecie fakt, ze znała tożsamość Batmana! Ej, skąd? Komiks tego nie wyjaśnia tylko przedstawia ten fakt, ze tajna tożsamość nie jest wcale tajna. Nie podobało mi się również to jak Nocturna wparowała na salę sodową zrobić bojkot, Gacek był również na sali jako świadek i nie poradził sobie z nią, uciekła mu! Mało tego, jest jeszcze wątek Jason'a Todd'a czyli drugiego Robina, burmistrz Hill ma na pieńku z Brucem Waynem i tak namotał, że miliarder stracił prawo do opieki nad chłopcem :O. Zaś kto się ubiega o prawo do dziecka? Oczywiście, Nocturna, co się jej ostatecznie udaje! Głupie to dla mnie było, ale było też w tym trochę logiki, Jason chciał zostać przez nią adoptowany, żeby odkryć dowody na jej przestępstwa, i pani Knight oczywiście również wiedziała, o tożsamości Robina. Na plus również mogę zaliczyć fakt, że w fabule pojawił się stały bywalec Arkham i jeden z główniejszych złolów Batmana czyli Szalony Kapelusznik. Mieszane uczucia miałem gdy Batman postradał rozum i pokićkało mu się, że jest Nocnym Złodziejem. Doszło do strzelaniny, Mroczny Rycerz dostał kulą blisko głowy, stracił przytomność, Anton Knight (Nocny Złodziej) w tym czasie zamienił się z nim na stroje... i zaczął biegać po mieście przebrany za Nocnego Mściciela dokonując oczywiście kradzieży, by zbesztać jego dobre imię.

- Ogólnie ujmując komiks jest wielowątkowy i nie dzieje się w nim mało. Batman ma tutaj nieźle przekićkane, utrata Jason'a Todd'a, burmistrz chce go wrobić, że ten chciał podłożyć fałszywe dokumenty, złodziej, który jest perfekcyjny w swoim fachu, zauroczenie do Nocturny i zaburzenia osobowości. Powinienem się cieszyć, że przeczytałem komiks z Batmanem i w gruncie rzeczy to robię. Jednak to jak Człowiek Nietoperz został tutaj przedstawiony to z deka słabość. Nocturna zna jego tożsamość, Nocny Złodziej raz za razem jest chytrzejszy, mało tego zdejmuje strój z Batmana i sobie biega w nim po mieście! 

Wielka Kolekcja Komiksów DC Bohaterowie i Złoczyńcy Tom 85: Sprzysiężenie Łotrów

 - Swój wywód odnośnie tego komiksy zacznę od tego, że nie zbiaram całej kolekcji, kupuję tylko wybrane tomy, nie stać mnie i nie mam gdzie trzymać.
Jestem fanem tego jak superłotrzy łączą siły i zbierają się w jakąś grupę, więc jak dowiedziałem się o czym jest ten komiks to oczywiście pomknąłem do Empiku by go nabyć. Jestem bardzo zadowlony z zakupu! Dostałem więcej niż się spodziewałem!

- Fabuła przedstawia się tak, że w "Kryzysie Tożsamości" Liga Sprawiedliwości urządziła pranie mózgu dla Doktora Polarisa. Nie spodobało się to dla Lexa Luthora i innych złoli, więc zebrali się w grupę by zrobić lobotomię dla superbohaterów, nazywali się Sprzysiężenie Łotrów. Ogromna grupa do której miło przystępują kolejni, nie chce mi się wymieniać wszystkich, ale w tej grupie najbardziej lubię Deathstroke'a. Z drugiej strony, plany Luthor'a docierają do tajemniczego Mockingbird'a który zbiera własną grupę... również złoli! :D Oczywiście ci chętnie do niego przystają (w tym jeden z moich ulubieńców czyli Deadshot), ale Mickingbird ma na każdego szantaż, więc ci nie mają wyboru. Łączą się w grupę, by pokrzyżować szyki Sprzysiężenia Łotrów.

- O ludzie! Jakbym miałem nie rozkoszować się w takiej treści?! Ja, fan złoli, w komiksie gdzie grupa villian'ów ściera się z drugą grupą szemranych osobników. Było świetnie, patrzeć na te piękne rysunki tych postaci i jak walczą ze sobą. Ja najbardziej oczekiwałem konfrontacji Deadshot'a i Deadstroke'a i oczywiście ją dostałem! Długo było trzeba czekać, bo miało to miejsce w ostatnim zeszycie tomu, nie było może widowiskowo, ale świetnie było poznać takie spotkanie. Ogólni grupy ścierają się ze sobą na porządku dziennym! Super!

- Oprócz głównej serii dostajemy też wątki poboczne z serii komiksów o Supermanie. To też mi się podobało! Przede wszystkim pojawiła się moja topka wrogów Supka czyli Bizarro. Trzeba przyznać, że ciężko czyta się jego kwestie, ale jego toku rozumowania nie można nie lubić, hehe. Uśmiechnąłem się szeroko jak Bizarro okradał bank... ze śmieci :D. Jak jestem przy Bizarro, to mocno podobał mi się jego wyścig z Zoom'em. Swego czasu Superman i Flash ścigali kto jest szybszy a wyścig złoli był świetnym follow'up'em pod to.   

- Rozbawił mnie wątek z Doktorem Psycho, leciał samolotem i nawiązał werbalną relację z dzieckiem i jego matką. Matka w końcu nazwała Doktora, że jestem "normalnym człowiekiem"... i ta reakcja Psycho, ta frustracja, jak on go miała czelność nazwać normalnym, heheh! Oczywiście nie mogło to przejść bez echa, użył swoich psychicznych mocy by wyzuć syna z uczucia miłości do matki. Sroga kara, ale trzeba uważać się kogo nazywa się "normalnym".

- Nie mogę nie wspomnieć o postaci Catman'a! Ludu trzymajcie mnie co tu z nim się dzieje! Catman to nawet nie drugo, tylko trzecioligowy łotrzyk-popychadło. W tej historii jest przedstawiony niczym as. Napakowany, wysportowany, stanowiący poważne zagrożenie dla przeciwnika. Nie wierzyłem w to, ale miało to miejsce, jak jego grupa wpadła w niewolę Sprzysiężenia Łotrów, to właśnie on tym który doprowadził do wyzwolenia!



- Spodobała mi się akcja, jak Cheshire zdradziła swoją grupę i chciała dołączyć od Sprzysiężenia Łotrów... zarobiła kulkę! Deadstroke ją jej posłał, twierdząc, że nie lubi zdrajców! Dope!

- Ostatecznie cóż mogę rzec, mogę się powtórzyć, JESTEM ZADOWOLONY Z ZAKUPU!!! Oby więcej takiego czytania.

środa, 20 listopada 2024

Stephen King & Peter Straub - "Czarny Dom"

 Zaskoczenie... takie wpada mi do głowy pierwsze słowo jak myślę o tej książce. Jest kontynuacja "Talizmanu" który mnie niesamowicie wymęczył swoją treścią... do tego stopnia, ze trzy lata zajęło mi by się wziąć za to, by poznać dalsze losy Jacka Sawyer'a. "Talizman" to nędzne fantasy a "Czarny Dom" to pełną gębą, pełnoprawny horror, więc nic dziwnego, że tym razem dzieje człowieka podróżującego między światami przypadły mi do gustu.

- Jack Sawyer nie jest już 12letnim chłopcem który odwiedził Terytoria. Tutaj ma już 31 lat i jest na wcześniejszej emeryturze policjanta. Był gwiazdą w Los Angeles, jego talent w wykrywaniu zbrodni był nie do powstrzymania, jednak zmęczyła go ta praca i zamieszkał w małej miejscowości French Landing, by wieść spokojne życie. Sielankę małomiasteczkowego miasta przerywa fala przeokrutnych zbrodni. W mieście grasuje seryjna morderca-kanibal który zowie się Rybak i za swój cel obrał sobie dzieci! Jack z początku nie chce wziąć się za tą sprawę, nie chce wracać do zawodu policjanta, jednak kiedy ginie dzieciak Tyler Marshall, ten ma dosyć stagnacji i obojętności na całą sprawę i bierze się za śledztwo... MUSI DORWAĆ RYBAKA!!!  
   
- Jednak zanim doszło się do tej fabuły z Jackiem było trzeba przebrnąć przez 100 stron poznając miasto French Landing! QWA! To było męczące, tyle imion i nazwisk, nie wiesz które warto zapamiętać a które jest tylko dlatego, że jest. Autorzy przeszli samego siebie jak jeden bohater może być nazywany czterema nazwami własnymi jak ślepy DJ, Henry Leyden aka. George Rathburn aka Szczur z Winconsin aka. Henry Shake... ehhh weź to wszystko spamiętaj w tym natłoku. Ja znalazłem rozwiązanie na tą orgię imion i nazwisk, robię w zeszycie notatki kto jest kim i jak gubiłem się to sobie do niej zaglądałem :).

- Wow! Wow! Tak mogę zareagować na tytułowe miejsce jakim jest Czarny Dom. Od czego by tu zacząć? Może od początku, czyli znajduje się on w lesie, kiedy ktoś chce się do niego wybrać stoi znak "wstęp wzbroniony" i wydaję mi się, że warto zastosować się do tej rady. Czarny Dom, zanim został wybudowany już był opętany i nawiedzony. Podczas jego budowy, miały miejsca wypadki, np. jeden z budowlańców został sparaliżowany. Jest to miejsce w którym nawet gdy świeci słońce, to tutaj nie świeci, ludzie nie rzucają cieni. Ten dom to trzykondygnacyjny budynek, książka opisuje go kolorem "martwy" i nawet okna ma zamalowane na czarno. Gdy ktoś jest na tyle głupi i nierozważny by do niego wejść przywita go jego nieskończoność, idzie się w nim zgubić a błądząc znachodzi się skrawki jakiś ubrań, stosy kości, czaszki i tragiczne napisy ofiar na jego gigantycznych ścianach. Mało tego, budynek kićka w głowie tworząc odwiedzającemu omamy. Spodoboał mi się opis kuchni, czyli jego brak, bo gdyby ją opisać człowieka nie opuszczały by koszmary. Oprócz wrażeń psychicznych i wzrokowych nie można nie wspomnieć o smrodzie tego miejsca czyli odór zgnilizny, potu, zaschniętej krwi, kurzu i ścieków. Czarny Dom jest zagadkowym miejscem, nie pochodzi z tego świata i nie całkiem w nim leży, jest owiany tajemnicą Poliszynela. Jeszcze mało? Czarny Dom ma nawet swoje zwierzaki, wronę/kruka Gorg (który jest hołdem dla wiersza "Kruk" Edgar'a Allan'a Poe) i strzegącego piekielnego ogara. Oj lepiej nie dać się ugryźć dla tego czworonoga. Rana po ugryzieniu gnije i śmierdzi oraz rozchodzi się powoli na cały organizm, który jest zżerany od środka. Gdy słoneczne światło pada na skórę ugryzionego zaczyna się topić, ofiara ma szkarłatne oczy z których wycieka czarna maź która wydaje się być świadoma... i po takiej męczarni w końcu z człowieka zostaje tylko piana włosy.
Super muszę przyznać, poważnie SUPER! Jestem fanem Czarnego Domu, nie było go aż tak wiele w książce, ale czasami mniej znaczy więcej. Stawiam to nawiedzone miejsce obok takich jak Panorama ze "Lśnienia", pokój 1408, zatopiony dom z "Deep House" czy chatka wiedźmy z Blair.  
   
- Poznajemy dziadka z domu starców który nazywa się Charles Burnside. Jest złośliwy, niemiły, nieuprzejmy, dziad który sra pod siebie. Z początku wydaje się być jednym z wielu bohaterów, jednak po pewnym czasie, staje się coraz bardziej znaczący... mało tego bardzo ważny. Mniej więcej przez połowę książki nie wiadomo kto jest Rybakiem, co mi się bardzo podobało, lubię tajemnice i gdybania kto może być złoczyńcą. Po tej połowie tajemnica zostaje rozwiązana i mordercą dzieci okazuje się właśnie ten 85letni dziad. Nigdy bym się nie domyślił, że to on nim może być, no w kwiecie wieku to on nie jest i nie jest on też sam w swym ciele. Jest on opętany przez demona który został nazwany Pan Munshun. To dzięki niemu jest w stanie dopuszczać się tego zwyrodnialstwa. Trochę kręciłem nosem przy rozwiązaniu tego jak pojawiał się w miejscach, jak dawał radę opuścić dom starców... no wchodził do klopa hehe. Tak, tak, teleportem był sracz, szczegóły teleportacji nie zostały przedstawione, ale ja w sumie mogę stwierdzić, że ktoś kto krzywdzi dzieci jest ludzkim gównem i w klopie jego miejsce. Irytujące było przy tej postaci jak odzywał się Pan Monshun, miał on swoją charakterystyczną mowę, może zacytuję stwora: "Dżułeź, nendzny zdary worze brudu i żalu? Ho-ho, cha-cha, odżwiździe, że dżułeś!(...) zabradź zbedzjalnego hobdza.". Przy dłuższych wypowiedziach było to męczące. Do tego jeszcze fajnie opisano akcent z jakim wypowiada się: "przypomina Francuza starającego mówić po angielsku jak Niemiec.". Dwóch autorów tworzyło, tą historię to i postać jest bardziej złożona. Opętany dziad, jest tylko poplecznikiem innej uwięzionej w innym wymiarze, złowieszczej siły, czyli Karmazynowego Króla, epic! Dodam jeszcze, że to Charles jest właścicielem Czarnego Domu i jest na tyle chory, że podoba mu się panujący w nim smród.

- Padła nazwa Karmazynowy Król i wydaje mi się, że jest postać z serii "Mroczna Wieża", której przeczytałem tylko pierwszą część w 2017 przed filmem, więc trochę mi ją wywiało z głowy. Na kartkach w ogóle pojawia się określenie Mroczna Wieża i imię Rolanda. Swego czasu napisałem, że nie lubię tego jak King miesza te dwa światy ze sobą, ale w tym przypadku no cóż, jest tu teoria i światów równoległych, więc jakiś jest w tym sens. Ja tylko żałuję, że nie poznałem serii przed "Czarnym Domem".  

- Na pierwszy rzut oka tytuł wydaje się mieć tyle wspólnego z pierwszą częścią co "Lśnienie" i "Doktor Sen" i można czytać bez większej znajomości jedynki. Jednak z kolejnymi kartkami pojawia się więc cech wspólnych między "Talizmanem" i "Czarnym Domem", pojawiają się Terytoria i nawiązania do poprzedniczki i warto coś nie coś być z nią zaznajomionym.

- Muszę też wspomnieć o ogromnym hejcie do postaci Wendella Green'a. Dziennikarz dla którego najważniejsze są zdjęcia które robi. Odnaleziono ciało małej dziewczynki a ten zwyrodnialec myśli jak cyknąć jej fotki, chciał dwa, jedno zbliżenie twarzy dla dramaturgii a drugie całego ciała dla zboczeńców, ja pierdolę, jebać Wendella Greena!!! Przez całą książkę miałem nadzieje, że zdechnie w męczarniach co niestety się nie stało, od tam, był od czasu do czasu sponiewierany i traktowany jak szmata, ale to za mało dla kogoś o takich pomysłach i ambicjach. Rybak dla przykładu zdychał w powolnej agonii, wylewały mu się flaki i został dobity przez Tyler'a Marshall'a... That's tha way I like it! AHA!  

Świetnie się czytało, świetna książka, podbija ją w górę to, że spodziewałem się gwałtu mej osoby jak przy "Talizmanie", a tu proszę, powtórzę się, takie ZASKOCZENIE, no, ten minus, że dzieci są mordowane i zjadane, nie lubię gdy ofiarami są pociechy, przez co nie darzę sympatią Rybaka, gdyby ofiarami byli dorośli, to tego srającego pod siebie opętanego dziada bym lubił; bo jak sympatyzować kogoś kogo ulubionym posiłkiem są dziecięce pośladki. Miałem jeszcze takie odczucie, że jak treść zaczynała mi się podobać, myślę co ja robię, przecież to kuzyn "Talizmanu" i czułem się brudny, że odnajduję przyjemność w tej części świata King'a hehe. Przy "Talizmanie" jechałem z autorami, że potrzeba dwóch, żeby stworzyć takie gówno, ale w tym przypadku dwóch autorów stanęło na wysokości zadania i stworzyła horrorowy luksus, jestem ciekaw jak wyglądała burza mózgów przy tworzeniu właściwości Czarnego Domu czy postacią Rybaka, wszystko w tej książce jest przemyślane i na miejscu, na plus również należy zaliczyć, że wszystko co czytałem miało cały czas związek z fabułą, nie było żadnych zapychaczy. Szkoda, że Czarny Dom został pozbawiony swej mocy, chciałbym aby kiedyś wrócił, może w jakimś zbiorze opowiadań? Również z miłą chęcią obejrzałbym film na podstawie tej lektury, której niestety nie ma.     Nawiązując do wrestlera Bill'a Goldberg'a. (fanem nie jestem)
"Buick 8" you're NEXT!!!
...yyy a nie wróć!!!
Przed następny, tytułem King'a mam do przeczytania dwa tomy z Wielkiej Kolekcji Bohaterowie i Złoczyńcy DC. Nice :).

niedziela, 10 listopada 2024

Stephen King - "Łowca Snów"

 Mam za sobą następny tytuł Stephen'a King'a książka pt. "Łowca Snów". Chociaż spotkałem się z opiniami, że to jedno z gorszych dzieł autora, to podszedłem do niej z zaciekawieniem. King mocno mi się kojarzy z tematami typu telepatia czy prekognicja, albo (mój ulubiony) nawiedzenia. W tym przypadku moją ciekawość wywołał fakt, że myślą przewodnią książki są kosmici i interesowało mnie jak pisarz podejdzie do tej sprawy. Tym razem swoje wywody przedstawię za pomocą myślników.

- Fabuła mniej więcej pisze się tak, że czwórka przyjaciół (Jonsey, Henry, Pete i Beaver) urządza sobie coroczny wypad do lasu na łowy. Świetnie spędzany czas kończy się gdy w ich życiu pojawiają się dwie osoby. Jedną spotyka Jonsey; nieznajomy który zgubił się w lesie, a Henry i Pete którzy wybrali się samochodem po zapasy do sklepu, mają wypadek z dachowaniem, gdyż na środku drogi siedzi kobieta jak w jakiejś katatoni. Dwójkę spotkanych osób charakteryzuje to, że ich cera jest szara, mają dziwną narośl na skórze oraz najbardziej dokuczliwe cecha to smrody jakie się od nich rozchodzą po beknięciu oraz po długich i niekończących się pierdnięciach. Nie było trzeba długo czekać na więcej znaków, że coś się dzieje w tym lesie. Na niebie pojawiają się dziwne światła, las pokrywa jakaś dziwna pleśń, leśna zwierzyna ucieka gdzieś w popłochu i nadlatuje wojskowy helikopter który ogłasza kwarantanne całego terenu. Joney i Beaver gdy to usłyszeli wrócili do chatki a tam krwawy szlak do kibla a w kiblu siedział spotkany w lesie mężczyzna, mówił, że musi się po prostu wysrać, ale chłopaki byli zbyt zmartwieni całą sytuacją, forsują drzwi i wpadają do środka... by dowiedzieć się co ujrzeli w środku, musiałem czekać 50 stron! Taki właśnie cliffhanger zgotował mi King.

- Podczas tego zawieszenia poznajemy upośledzonego chłopaka Duddtites'a. Akcja dzieje się w przeszłości, kiedy główni bohaterowie byli jeszcze dziećmi. To co tu King wymyślił, jest poważnie chore. Czwórka przyjaciół ratuje chore dziecko, które nawet nie wymawia spółgłosek a co się z nim dzieje? Grupa starszych nastolatków z gwiazdą sportową na czele, znęca się nad nim, chłopaczek jest praktycznie nagi i zmuszany do zjedzenia psiej kupy... Ehhh      

- Nie wiem, czy Stephen King jest fanem filmu "Alien", ale wydaje mi się, że tak. Gdyż, kosmiczna zaraza ma dwie nazwy, jedną nią jest byrus a drugą właśnie na cześć kosmicznego horroru, od głównej bohaterki - Ripley. Jednak panie King jeśli chciałeś zrobić jakiś hołd w stronę klasycznego filmu, mogłeś wymyślić coś lepszego... a może mniej śmiesznego niż pierdzenie, bekanie i wysieranie z siebie z kosmicznego potwora, takie coś bardziej pasuje do jakiejś parodii. Nie wiem też dlaczego te potwory które wyłażą z dupy nazwane zostały przez niego... Analnymi Łasicami :O. Monstra, nie miały odnóży, były bardziej jak wąż, pełzające, więc dlaczego nie Analny Wąż, lub Robak? No, ale zrozum rozum. Ja wiem jedno, tytułu Analna Łasica można używać jako eufemizm słowa gówno xD.

- Jak wspomniałem na początku, byłem ciekaw jego podejścia do sprawy kosmitów. Napisałem też, że dużo w jego książkach jest telepatii i tutaj jej również nie zabrakło a nawet było jej od groma. Kosmici którzy byli telapatami, zarazili wszystkich swoją zdolnością a do tego był jeszcze obdarzony telepatycznopodobnymi mocami Duddtites.

- Moją ulubioną postacią z książki był ludzki złol powieści czyli pułkownik Kurtz. Wierzący w Boga psychol socjopata. Zabić dla niego to jak kichnąć. Chciał spalić żywcem wszystkich dotkniętych byrusem przetrzymywanych w obozie. Rozbawił mnie jak miał styczność z młodym policjantem i zastanawiał się czy ten żółtodziub tak jak on wystrzelił kiedyś cały magazynek z pistoletu, żeby się wyżyć, bo każdy szanujący się frustrat powinien mieć takie coś na swoim koncie co nie? Ja tam wolę tłuc z pięści w ścianę hehe.

- Najciekawszą częścią opowieści był pościg. Na czele ścigany czyli Pan Szary który przejął ciało Jonsey'a, za nimi Henry z Owen'em którzy zgarnęli Duddtites'a do pomocy a na samym końcu Kurtz z dwoma przydupasami z czego jeden zarażony byrusem. Świetnie się to czytało, nie ważne przy której postaci akurat był rozdział, było super. Gdybym musiał wybrać ulubionego członka pościgu zdecydowanie postawiłbym na Kurtza. Wie, że kosmita przejął ciało człowieka i dąży do tego by zatruć kosmicznym robactwem wodę pitną, ale dla pułkownika było najważniejsze dorwać Owen'a który go zdradził i dokonać zemsty na nim, odstrzelić mu głowę i patrzeć na rozwalony mózg. Ehhh ten Kurtz hehe. Z kolei uśmiechnąłem się przy Panu Szarym, który pokochał bekon, który oczywiście został strawiony i coś mu się chciało, dziwne uczucie, oczywiście chodziło o dwójeczkę, czynność która nie przypadła do gustu tej potrzeby fizjologicznej hehe.

- Na brawo również zasługuje fakt, że pojawia się nawiązanie do "To". "Pennywise żyje"... ucieszyłem się kiedy przeczytałem to stwierdzenie.

- W 2003 powstała adaptacja filmowa o tym samym tytule. Książka mi się podobała i z wielką chęcią zabrałem się do oglądania. Czy film przypadł mi do gustu jak kartki? No niekoniecznie. Fakt jest w miarę wierną adaptacją, przez większość akcji jest praktycznie odwzorowaniem książki z kilkoma drobnymi szczegółami, brakami i zakończeniem. Największym brakiem filmu był tylko w szczątkowej ilości pościg o którym pisałem wyżej. Rozumiem, że mamy tylko 2h, żeby zmieścić fabułę która ma ponad 760 stron, co nie zmienia faktu, że przeżyłem zawód. Pułkownik Kurtz który nie wiem dlaczego w filmie nazywa się Curtis (gra go Morgan Freeman! Jego druga rola po "Skazanych na Shawshank" w filmie King'a), nie jechał samochodem z kompanami, tylko przyleciał do ściganych wojskowym helikopterem. W książce w obozie zakażonych była rewolta przy ucieczce Henrego a film to zrobił bardzo kameralnie, żadnego buntu, też zawód. Zakończenia się rozjeżdżają i to o 180%. W książce Duddtites umiera w samochodzie jako człowiek, zaś w filmie okazuje się, że jest kosmitą :O. Nom grubo przeżyłem szok hehe. Jednak wolę książkowe zakończenie. Jeszcze mogę dodać, że ekranizacja nie pierdzi tyle co książka hehe. Muszę również napomknąć na jedno polskie tłumaczenie, polski tłumacz twierdzi, że film jest na podstawie opowiadania... yyy... 764 strony... nie przeczytałem dłuższego opowiadania hehe.

Reasumując wszystko. Dobrze się bawiłem podczas lektury, jest zaliczana do jego niszowych tytułów, ale ja ją darzę symapatią, o niebo lepiej mi się czytało, niż jego sztandarowe i chwalone przez masy "Miasteczko Salem". Podobało mi się, że trafiłem z akcją miesiąca, książka dzieje się w listopadzie a ja w listopadzie ją czytałem :). Na plus książki, można zaliczyć, że było mało King'owskiego spamu, czyli treści nie mających związku na fabułę. Ograniczona ilość bohaterów też na plus, ale jak pojawiło się wojsko trochę obawiałem wielu imion i nazwisk, jednak nie potrzebnie, jak pojawiały się nowe to np. tylko po to by popełnić samobójstwa.
Nie rozumiem polskiego tłumaczenia tytułu "Dreamcatcher" przecież to łapacz snów a nie łowca... ehhh.

Następny tytuł na celowniku to "Czarny dom", książka napisana razem z Peterem Straub'em. Okrutnie, bardzo mocno nie chce mi się jej ruszać. Jest to kontynuacja "Talizmanu" który mnie niesamowicie wymęczył z całego serca go hejtuję. "Talizman" przeczytałem w 2021 i do dziś nie zmusiłem się do przeczytania drugiej części, jednak rygor tego, że chce przeczytać wszystko King'a zmusza mnie w końcu do tego bo chronologicznie właśnie wypada kolej "Czarnego domu". Dodam jeszcze, że cieszę się z tego, że jak męczył mnie "Talizman", pisałem o tym tutaj na blogu. Kilka postów napisałem na jej temat i bardzo dobrze, przypomnę sobie mocniej niż mniej fabułę.