https://www.youtube.com/watch?v=Lfl-Wrk9JSQ
W domu "Inkub" a poza nim wrócił Guy N. Smith... "Obóz".
Kupując to po tym jak przeczytałem krótkie streszczenie i zobaczyłem okładkę. O. Będzie slasher i to bez kontynuacji, jedna zamknięta historia. Guy N. Smith goes Jason! https://www.youtube.com/watch?v=iYrASRqii40 https://www.youtube.com/watch?v=yo-OfQ3VQWw Nie maczeta a siekiera, może ten z okładki darzy ją sentymentem? Był na tym obozie karconym, miał urazy itp https://www.youtube.com/watch?v=nkFPiu400bk . Poczytam sobie jakieś fikuśne masowe fatality... taaa. C-551. Powiedzmy, że ten kod to miała być ta siekiera... ale tego typa to nie wiem. Teoretycznie to był ten co wymyślił ten preparat i na 100% nie wygląda on jak doktor który na końcu się nawrócił. Neofita wcześniej go rozsiał. Podawał temu temu i tamtemu, tamtej też, ta obok również, oooo a ten przyjechał zabijać... ale to nie ten z okładki.. bo nie dostał preparatu czyli raczej nic nie mogło w odpychający sposób wynaturzyć jego wygląd. Poza tym ten środek to taki mocny halucynogen... była urojona ciąża, którą on chciał usunąć ponieważ prawo zabrania więcej jak do jednego dziecka #c551 ...zima w środku lata, letni obóz przecież a te małżeństwo, w szalikach, kalesonach itp... on stary ona młoda poubierani jak na Grenlandię, bez przypału. U tamtych znowu... jej się wydaje, że jest dziwką a jej chłopak ją zgwałcił i teraz przetrzymuje. Ileż postaci!!! Fuj. :D. Imiona mi się popie... popielate... a popielate były mundury strażników tego obozu bez slashera. Książka mówi domki, bardzo rozwinięty kurort.. itp a front na to... yyynamioty.. to wygląda jak zadupie a na stronach z literkami to był "Raj"... pfff.. Yeaaahst zapamiętałem! Może podali mi #C551 a już na pewno osobom odpowiedzialnym za obrazek na tekturce. Moim zdaniem małżeństwo Dylis znało treść tej książki jak ja przed zakupem i myślało, że slasherek spojrzeli na oryginalną okładkę, i nie zdziwię się jak jeszcze ją zbesztali, że autorzy nie znają się. Okładka w pierwowzorze no no no oddaje treść książki. Wydawnictwa Phantom Press (i tak nadal chciałbym mieć wszystkie jakie wydali ;]) zaliczam ją do bullshitów okładkowych w kategorii champioshit! Obóz łobuz i killing spree... tego nie było. Za to coś bardziej w thriller i to można powiedzieć, że polityczny bo to utajnione najmocniej jak się dało utajnić <ćsiiiii>. Dlatego spuszczam tą książkę w spłuczce, proza-kaku. HehE. Tyle o "Obozie"
Następny tytuł pana Smith'a to będzie duologia "Dzwony śmierci I i II". Czytam "Inkuba" i tutaj do wsi wprowadza się bardzo dziwna pani. Przeczytałem pierwszy rozdział Dzwonów. Opuszczony wręcz nawiedzony dom i ludzie go kupili, też prowincja heh. Dla mnie takim ultimate kupujemy dom i jesteśmy dziwni to "Miasteczko Salem", a ja pamiętam jak w 2014 zamek Draculi był na sprzedaż a ja ubolewałem, że nie stać mnie na niego eh... chlip. Cześć :( https://www.youtube.com/watch?v=hgWDcrocmSo
https://www.youtube.com/watch?v=F4yvaXogYtY
sobota, 24 sierpnia 2019
sobota, 17 sierpnia 2019
Graham Masterton "Manitou", nudy nie ma tu!
Hohohoh na żywo z dzisiaj 2019.08.16! Zasiadałem na chwilę do książki, zrobiłem to na własną odpowiedzialność przedmowa ostrzegała, że wciągnie. Z niej też dowiedziałem się, że jestem ponad przeciętnym czytelnikiem, bo średniaki nie czytają przedmów, i co z tego, dobrze, że w ogóle czytają :D Co do książki, chciałem ogarnąć tylko prolog i pierwszy rozdział a zacząłem już czytać czwarty <ze zmarszczonymi pełnymi podziwu a zarazem i lęku ślepiami zerka na okładkę książki>. No :O. Co sprawia, że tak to się czyta? To akcja, która brnie do przodu. to tak jak oglądać film a podział na rozdziały stara się chyba imitować reklamy. Jak tomahawkiem rzucić, świstem przeczytałem 110 stron z 268 całości. Dzisiaj czyli 17ego dnia sierpnia zostało mi 50 stron do końca... chciałbym kogoś przedstawić, mojego ucznia naszego języka...
Nadmienię najpierw Książka narracyjnie jest prowadzona ze strony jasnowidza, taki Dr. Loomis dla Michela Mayersa albo Nancy Freddie'mu hmmm... Van Helsing przeciwko Draculi... tak 4 mnie: "jasnowidz" zdzierający hajs z bogatych babć za pomocą tarota i innych takich... Niesamowity (Harry) Erskine a jego nemesis...
...żeby dłużej nie przedłużać, przedstaw nam po części swoją historię!!!
<przejmuje ciało Mateusza>
Hejka! W sumie, biali śmiertelnicy to raczej... Howgh! Nazywam się Misquamacus i jestem manitou, waszym językiem będzie to duch :) Ja być zły ja nie lubić biały człowiek... Nie wiem ile już set lat już mam, ale z zawodu, zainteresowani i pasji jestem szamanem. Uwielbiam magię! W roku 1650 spędzałem spokojnie czas na swojej wyspie, przy swojej chatce. Aż tu nagle na horyzoncie po tafli wody posuwał ogromny stwór lub też budowla. Wyczuwałem coś złego, mikroskopijna magia, skąd ja znam słowo mikroskopijne?... czułem ogromny strach przed tym a co robię w takiej sytuacji? Jak wspomniałem wcześniej jestem szamanem i znam "trochę" tych magicznych zaklęć. Mam takie jedno, które pozwala mi umrzeć teraz a odrodzić się gdzie indziej na osi czasu. No cóż, zagrożenie spore, strach większy, więc co będę sobie żałował. Podgrzałem porcję nafty i zrobiłem <siorb-siorb> <gul-gul> <dat czerwonoskóry iz dead>. Nie polecam nikomu tego paskudztwa, pikantne, mocz starego bawoła smakuje lepiej... yy dobra nie ważne, skąd wiem jak smakuje... szaman's thang's. Najwidoczniej zaklęcie kolejny raz udało się bo tkwię jako embrion w śmierdzącej mazi, w "narośli" na karku kobiety o imieniu... jak jej tam było? Aaa Karen Tandy... i tak sobie siedzę i rozwijam się nie mogąc doczekać się wyjścia na świat, jestem trochę mentalnie połączony ze swoją "matką" i dosłownie nerwowo, jeśli ja zginę to i ona to zrobi... ooo :) wydaje mi się, że z 300 lat do przodu wyrzuciło mnie zaklęcie, spoko pewnie nic mi tu nie grozi, jestem legendą, the szaman, https://www.youtube.com/watch?v=JPIm6vrSl9s wszystko poziom nie pro a PRO-PRO.. wmuhahaha... NAJPOTĘŻ... ejjj ejjj!!! co się dzieje?!?!?! Dziwne uczucie w dolnych kończynach i dlaczego nuciłem sobie piosenkę Snoop Dogga w 17 wieku jeszcze nie żył... WTF!!!! Ej co z moją nogą?!?!?! Co oni robią?! Moja druga gira też! ;/ Używają jakiegoś słowa... rentgen? Co to jest rentgen? (jego promienie zabijają komórki macierzyste) Nie wiem i nie interesuje mnie to!!! Jak się wykluję pokażę im wszystkim na co mnie stać! Uwielbiam wynicować ludzkie ciało i zmieniać je na bezkształtną papkę, nie gardzę postrzelać sobie piorunami do celu a już najbardziej ze wszystkiego loffciam przywoływać różne indiańskie demony niższej lub wyższej rangi... już chwila, chwila... wyciskam się na świat! <ze złowrogą zemstą wpatrują się na świat żółte ślepia>...
<czar prysł>
DOSYĆ!!!
Ale nadal...
Nie przeszkadzajmy mu, bo nam też nikt nie przeszkadzał rozmową gdy witaliśmy świat.
Fuj... czytając czułem smród tego porodu :D. Książka zawiera wszystko czego oczekuje się od horroru... jest straszna! Nie tyle, ze horror junkie będzie bał się spać po niej ;] Otwierasz książkę czytasz i ona od pierwszych brzegów jak powiedzmy pączek nadziany, napęczniały dżemem... tak to właśnie horrorem Graham szasta tutaj z lewa i prawa a tam między światem realnym i niematerialnym, seanse spirytystyczne, sny odnajdujące logiczne wyjaśnienia na jawie, winda flaków, demony, szczury, trzęsienie ziemi, odór, przywołania, magia, szatan tzn wielki staruch i sceptycy ;]. Wszystko dzieje się w około tej narośli i nie myszki a szamana Mickey :). Z pomocą pojawia się bezradny chirurg i Śpiewająca Skała (me imię indiańskie by było Agonalny Miał hehe). Ten drugi za 30 tyś ryzykuje swoje życie stając do walki z silniejszym, potężniejszym, starszym, bardziej doświadczonym, manitou i jego old skul magicznymi skillami. Hmmm książka, sama na okładce z tyłu porównuje siebie do "Egzorcysty" i "Dziecka Rosemary", obie książki przeczytałem więc zgodzę się a do siebie dorzucę jeszcze głębszej klasyki "Dracula". Tutaj i tutaj drużyna teoretycznie ze swoimi możliwościami jest skazana na porażkę a nadal mobilizują się by ratować dziewczynę. O tej dziewczynie wiem tyle, że dwa dni temu coś jej wyskoczyło na karku i szybko puchnie, przyszła do lekarza, ci ją badali rentgen itp, w narośli widać kości i oznaki płodu, była u jasnowidza ze swoim guzem i snem, sen, który ma znaczenie w książce jak orzeszki w Snikersie. Ma rodziców srających hajsem a to dlatego by zapłacić szamanowi Skale. Nie ma tu ich życiorysów, że w podstawówce Karen miała złamanie nerwowe lub kolega targał ją za włosy, nie wiem w jakich okolicznościach poznali się jej rodzice i jestem bardzo z tego rad, khem khem... gdyż w dupie to mam... panie King (powtarzam, wiem, że są ludzie co lubią czytać takie nieistotne do fabuły pierdoły, ale ja mam prawo mieć swoja opinię na temat tych Pierdół). Nie ważne gdzie jestem czy to 10 piętro czy też istotne 18 piętro szpitala, wszędzie jest coś z dreszczem. Niech pomyślę... albo...wpadamy do ciotki a tam seans... i materializuje się straszna morda na stole. Taka tam wizyta u ciotuni. Części są najlepsze jako całość a gdyby książka miała o 100 stron więcej i wszystkie smaczki były hmmm odseparowane pierdołami, nie było by raczej takiej mocy. Ha! Bez kitu. Jeśli porównać do alkoholu to ten horror jest horrorem nie jak wódka z procentami tylko jak czysty stężony spirytus. Który by wlać w siebie te 268 litrów nie zajęło mi nawet 24h... w ciągu tych 24h zdążyłem sam się jeszcze struć się alkoholem i mieć kaca (Dogorywający Piach, Przemielony Kruszec) a "Manitou" mi go leczył. Był wciągający od pierwszych chwil, bez owijania w bawełnę... by oderwać się wysyłałem sygnały dymne <puf\>!&)!@0I10-1<\puf> 8D. Wiem jedno jeśli świadomie i celowo będę kupował Graham'a Masterton'a, (nie, że przypadkiem kieszonkowe którego nie mam i za 10 zł gdzieś w spożywczym leży) to będzie must mieć i muszę know cały cykl "Manitou".
Skończyłem arcydzieło grozy, które było zajebistą chimerą wszystkiego co straszy. Takim przewodnim motywem "Manitou" wydaje mi się, że była magia. Otwieram "Inkuba" Artura Urbanowicza pierwsze parę kartek... a tu "czary (def.) - słowa za którymi idą czyny." Ehhh te moje zębatki między lekturami. Tutaj Niesamowity Harry oszukańczy jasnowidz a w "Nawiedzonym" David Ash, pogromca takich oszukańców. Sen o holenderskim galeonie jest istotny i ważny dla fabuły, Tom Strong miał też senną przygodę (jedna z moich ulubionych) i tak trochę na siłę... może... "Świt szczurów" ze zbioru "Pradawne Zło" i tutaj szczury pojawiły się hehe.
Po trzech latach powstała ekranizacja. Jedno machnięcie kartką książki zdmuchuje film ;]. Nie był tragiczny, jednak źródło to mroczna otchłań. Film nie uświadamia mnie jak straszny jest poród, widać go, ale nie śmierdzi i jakoś opis Masterton'a przemówił do mnie mocniej niż obraz. Szaman śmiesznie wyglądał taki mały opętany mięśniaczek. Słabo wyglądało przywołanie demona i ofiara z żywego mięcha, i był w ogóle brak... pfff... skandal. Książka ma więcej rzezi jest ciekawsza dokładniejsza i aż kipi, kopia filmowa jest wierna i tylko jest... psuje nawet efekt książki! Tyle.
Tytuł Grahama Mastertona, jest tak mocny, że nie przyczepię do niego żadnych ps'ów i linków, więcej niż jest ;].
Jak wspomniałem wcześniej. Czas na ojczystą grozę :). "Inkub"straszy przez ponad 700 stron oby porwał :D
Nadmienię najpierw Książka narracyjnie jest prowadzona ze strony jasnowidza, taki Dr. Loomis dla Michela Mayersa albo Nancy Freddie'mu hmmm... Van Helsing przeciwko Draculi... tak 4 mnie: "jasnowidz" zdzierający hajs z bogatych babć za pomocą tarota i innych takich... Niesamowity (Harry) Erskine a jego nemesis...
...żeby dłużej nie przedłużać, przedstaw nam po części swoją historię!!!
<przejmuje ciało Mateusza>
Hejka! W sumie, biali śmiertelnicy to raczej... Howgh! Nazywam się Misquamacus i jestem manitou, waszym językiem będzie to duch :) Ja być zły ja nie lubić biały człowiek... Nie wiem ile już set lat już mam, ale z zawodu, zainteresowani i pasji jestem szamanem. Uwielbiam magię! W roku 1650 spędzałem spokojnie czas na swojej wyspie, przy swojej chatce. Aż tu nagle na horyzoncie po tafli wody posuwał ogromny stwór lub też budowla. Wyczuwałem coś złego, mikroskopijna magia, skąd ja znam słowo mikroskopijne?... czułem ogromny strach przed tym a co robię w takiej sytuacji? Jak wspomniałem wcześniej jestem szamanem i znam "trochę" tych magicznych zaklęć. Mam takie jedno, które pozwala mi umrzeć teraz a odrodzić się gdzie indziej na osi czasu. No cóż, zagrożenie spore, strach większy, więc co będę sobie żałował. Podgrzałem porcję nafty i zrobiłem <siorb-siorb> <gul-gul> <dat czerwonoskóry iz dead>. Nie polecam nikomu tego paskudztwa, pikantne, mocz starego bawoła smakuje lepiej... yy dobra nie ważne, skąd wiem jak smakuje... szaman's thang's. Najwidoczniej zaklęcie kolejny raz udało się bo tkwię jako embrion w śmierdzącej mazi, w "narośli" na karku kobiety o imieniu... jak jej tam było? Aaa Karen Tandy... i tak sobie siedzę i rozwijam się nie mogąc doczekać się wyjścia na świat, jestem trochę mentalnie połączony ze swoją "matką" i dosłownie nerwowo, jeśli ja zginę to i ona to zrobi... ooo :) wydaje mi się, że z 300 lat do przodu wyrzuciło mnie zaklęcie, spoko pewnie nic mi tu nie grozi, jestem legendą, the szaman, https://www.youtube.com/watch?v=JPIm6vrSl9s wszystko poziom nie pro a PRO-PRO.. wmuhahaha... NAJPOTĘŻ... ejjj ejjj!!! co się dzieje?!?!?! Dziwne uczucie w dolnych kończynach i dlaczego nuciłem sobie piosenkę Snoop Dogga w 17 wieku jeszcze nie żył... WTF!!!! Ej co z moją nogą?!?!?! Co oni robią?! Moja druga gira też! ;/ Używają jakiegoś słowa... rentgen? Co to jest rentgen? (jego promienie zabijają komórki macierzyste) Nie wiem i nie interesuje mnie to!!! Jak się wykluję pokażę im wszystkim na co mnie stać! Uwielbiam wynicować ludzkie ciało i zmieniać je na bezkształtną papkę, nie gardzę postrzelać sobie piorunami do celu a już najbardziej ze wszystkiego loffciam przywoływać różne indiańskie demony niższej lub wyższej rangi... już chwila, chwila... wyciskam się na świat! <ze złowrogą zemstą wpatrują się na świat żółte ślepia>...
<czar prysł>
DOSYĆ!!!
Ale nadal...
Nie przeszkadzajmy mu, bo nam też nikt nie przeszkadzał rozmową gdy witaliśmy świat.
Fuj... czytając czułem smród tego porodu :D. Książka zawiera wszystko czego oczekuje się od horroru... jest straszna! Nie tyle, ze horror junkie będzie bał się spać po niej ;] Otwierasz książkę czytasz i ona od pierwszych brzegów jak powiedzmy pączek nadziany, napęczniały dżemem... tak to właśnie horrorem Graham szasta tutaj z lewa i prawa a tam między światem realnym i niematerialnym, seanse spirytystyczne, sny odnajdujące logiczne wyjaśnienia na jawie, winda flaków, demony, szczury, trzęsienie ziemi, odór, przywołania, magia, szatan tzn wielki staruch i sceptycy ;]. Wszystko dzieje się w około tej narośli i nie myszki a szamana Mickey :). Z pomocą pojawia się bezradny chirurg i Śpiewająca Skała (me imię indiańskie by było Agonalny Miał hehe). Ten drugi za 30 tyś ryzykuje swoje życie stając do walki z silniejszym, potężniejszym, starszym, bardziej doświadczonym, manitou i jego old skul magicznymi skillami. Hmmm książka, sama na okładce z tyłu porównuje siebie do "Egzorcysty" i "Dziecka Rosemary", obie książki przeczytałem więc zgodzę się a do siebie dorzucę jeszcze głębszej klasyki "Dracula". Tutaj i tutaj drużyna teoretycznie ze swoimi możliwościami jest skazana na porażkę a nadal mobilizują się by ratować dziewczynę. O tej dziewczynie wiem tyle, że dwa dni temu coś jej wyskoczyło na karku i szybko puchnie, przyszła do lekarza, ci ją badali rentgen itp, w narośli widać kości i oznaki płodu, była u jasnowidza ze swoim guzem i snem, sen, który ma znaczenie w książce jak orzeszki w Snikersie. Ma rodziców srających hajsem a to dlatego by zapłacić szamanowi Skale. Nie ma tu ich życiorysów, że w podstawówce Karen miała złamanie nerwowe lub kolega targał ją za włosy, nie wiem w jakich okolicznościach poznali się jej rodzice i jestem bardzo z tego rad, khem khem... gdyż w dupie to mam... panie King (powtarzam, wiem, że są ludzie co lubią czytać takie nieistotne do fabuły pierdoły, ale ja mam prawo mieć swoja opinię na temat tych Pierdół). Nie ważne gdzie jestem czy to 10 piętro czy też istotne 18 piętro szpitala, wszędzie jest coś z dreszczem. Niech pomyślę... albo...wpadamy do ciotki a tam seans... i materializuje się straszna morda na stole. Taka tam wizyta u ciotuni. Części są najlepsze jako całość a gdyby książka miała o 100 stron więcej i wszystkie smaczki były hmmm odseparowane pierdołami, nie było by raczej takiej mocy. Ha! Bez kitu. Jeśli porównać do alkoholu to ten horror jest horrorem nie jak wódka z procentami tylko jak czysty stężony spirytus. Który by wlać w siebie te 268 litrów nie zajęło mi nawet 24h... w ciągu tych 24h zdążyłem sam się jeszcze struć się alkoholem i mieć kaca (Dogorywający Piach, Przemielony Kruszec) a "Manitou" mi go leczył. Był wciągający od pierwszych chwil, bez owijania w bawełnę... by oderwać się wysyłałem sygnały dymne <puf\>!&)!@0I10-1<\puf> 8D. Wiem jedno jeśli świadomie i celowo będę kupował Graham'a Masterton'a, (nie, że przypadkiem kieszonkowe którego nie mam i za 10 zł gdzieś w spożywczym leży) to będzie must mieć i muszę know cały cykl "Manitou".
Skończyłem arcydzieło grozy, które było zajebistą chimerą wszystkiego co straszy. Takim przewodnim motywem "Manitou" wydaje mi się, że była magia. Otwieram "Inkuba" Artura Urbanowicza pierwsze parę kartek... a tu "czary (def.) - słowa za którymi idą czyny." Ehhh te moje zębatki między lekturami. Tutaj Niesamowity Harry oszukańczy jasnowidz a w "Nawiedzonym" David Ash, pogromca takich oszukańców. Sen o holenderskim galeonie jest istotny i ważny dla fabuły, Tom Strong miał też senną przygodę (jedna z moich ulubionych) i tak trochę na siłę... może... "Świt szczurów" ze zbioru "Pradawne Zło" i tutaj szczury pojawiły się hehe.
Po trzech latach powstała ekranizacja. Jedno machnięcie kartką książki zdmuchuje film ;]. Nie był tragiczny, jednak źródło to mroczna otchłań. Film nie uświadamia mnie jak straszny jest poród, widać go, ale nie śmierdzi i jakoś opis Masterton'a przemówił do mnie mocniej niż obraz. Szaman śmiesznie wyglądał taki mały opętany mięśniaczek. Słabo wyglądało przywołanie demona i ofiara z żywego mięcha, i był w ogóle brak... pfff... skandal. Książka ma więcej rzezi jest ciekawsza dokładniejsza i aż kipi, kopia filmowa jest wierna i tylko jest... psuje nawet efekt książki! Tyle.
Tytuł Grahama Mastertona, jest tak mocny, że nie przyczepię do niego żadnych ps'ów i linków, więcej niż jest ;].
Jak wspomniałem wcześniej. Czas na ojczystą grozę :). "Inkub"straszy przez ponad 700 stron oby porwał :D
piątek, 16 sierpnia 2019
James Herbert "Nawiedzony"; średniak
https://www.youtube.com/watch?v=H4QaiUg4o54 (chociaż może bardziej pasowałoby do "Winchester. Dom Duchów")
To było tak. Pewien człowiek o imieniu David Ash przeżył tragedię w dzieciństwie a mianowicie na jego oczach jego siostra utopiła się. Dzieciak z tego powodu miał koszmary, że np. podchodzi do trumny z siostrą a ta budzie się ze śmiertelnego snu. Takie dojrzewanie wywołało w nim życiową pasję, którą było obalanie rzekomych zjawisk nadprzyrodzonych. Pracował w takim też instytucie i był mistrzem w demaskowaniu, od wszelakiego rodzaju "wtf" aż po sztucznych mediumistów wyłudzających pieniądze od ludzi pogrążonych w smutku po stracie bliskiej osoby. Pewnego dnia Ash dostaje zaproszenie do Edbrook, by pomóc pewnej starszej kobiecie twierdzącej, że widuje duchy. Udaje się w odwiedziny by obalić zabobonne twierdzenia starszej pani. Na miejscu oczywiście spotyka starszą kobiecinę, która była ciotką dla trojga mieszkańców tego samego domu: Roberta, Simona i Christine. Tak mniej więcej przedstawia się główny zarys fabuły. Jestem dużym fanem opowieści o duchach i prawdopodobnie takie horrory są moimi ulubionymi. "Nawiedzony" James'a Herbert'a nie wywołał gęsiej skórki w mojej gęsiej skórce... ba nawet nie wzbudził podstawowej gęsiej skórki. Nie mam dużo do powiedzenia o tej książce, bo dla mnie to taki typowy średniak straszący w oklepany sposób. Oczywiście miał swoje momenty ulubionym chyba będzie, badanie domu które kończy się pożarem w piwnicy lub też opisy duchów były na poziomie. Fabuła zdecydowanie daje nauczkę sceptykowi jak (chociaż w młodszym czytadle) w "1408" S. King'a. Dużą zaletą książki jak dla mnie jest hermetyczne grono bohaterów. Główny - Ash, mieszkańcy nawiedzonego domostwa i akcja przenosząca się do dwóch koleżanek David'a z Instytutu. W tym jedna prawdziwa medium, która odczuwa więź z Ash'em i podejrzewa, że coś mu grozi... bo ta pani czuje coś więcej do detektywa niż sympatia zawodowa https://www.youtube.com/watch?v=0P0GThej4jg https://www.youtube.com/watch?v=_32hfDBjTd4 . Książka na szczęście nie zawiera szczęśliwego zakończenia. Co do finału, film oglądałem dobre lata temu i pamiętałem tylko tajemnicę. Czytając książkę nie wiem czy mój mózg przypomniał sobie plot twist po już w połowie uświadomiłem sobie co z czym będzie jadło się. Takie niby wielkie wooow, może takie było w 1988, nie wiem, nie pamiętam nie chce mi się roztrząsać, kiedy takie rozwiązanie pojawiło się najpierw, ale nie wydaje mi się, że ś.p. autor był pierwszy z takim pomysłem. Podsumowując raz jeszcze "Nawiedzony" to typowy średniak, napisany w średni sposób, momentami fajne opisy, ale nie wciskające w tapczan. Post nawet bez żadnego zdjęcia z treści czy cytatów, wszystko średnio. Poniżej średniej na pewno jest stan mojej książki, ależ rozlatujący się rupieć hehe. Kupiłem za grosze na allegro, wiedziałem, że kiepski stan, ale w cenie tych kilku groszy były jeszcze 3 tytuły James'a Herbert'a... wolę mieć więcej fabuły na luźnych kartkach :).
W 1995 wyszedł film na podstawie tej książki. Bardzo bliskie ziomki między sobą z pewnymi różnicami. Chociażby zmarła siostra Ash'a w filmie była, jak by to wymieniły dzieci w podstawówce: dobra, współczująca, miła, troskliwa. Zaś kartkowe źródło przedstawia ją jako kawał wrednej młodej suki, Ash nawet czuł satysfakcję, że wypadkowo przyczynił się do jej śmierci. W filmie ona była kołem ratunkowym a w książce to ona wplątała go w wydarzenia Edbrook by w końcu uwierzył, że jest life after death https://www.youtube.com/watch?v=I1VeJ9R13x8 . Ekranizacja nie mogła na szczęście pominąć kluczowej sceny pożaru w piwnicy. Jednak movie trochę tuninguje tajemnicę Edbrook i pożaru. Rzadko kiedy tak stwierdzam, ale film jest lepszy od oryginału. Chodzi głównie o tajemnicę rodzinną, książkowa jest mroczna, ale filmową stworzył sick and twisted mind! Tyle o ile książkę gdybym mógł polecić to tylko fanom gatunku to film chyba każdemu kto lubi horrory. Jest mało znany i tytuł jest przyćmiony przez film z 1999 o tym samym tytule na podstawie innej książki, którą przeczytałem parę miesięcy temu czyli "Nawiedzony do na wzgórzu" Shirley Jackson.
Teraz przyszedł czas poznać klasyka od Graham'a Masterton'a czyli "Manitou".
P.S. https://www.youtube.com/watch?v=srgAJHrg7Zk
Cały czas siedzę w serii "Tom Strong" postać, którą stworzył Alan Moore. Pojawiają się również gościnne występy; moim ulubionym gościem będzie Ed Brubaker i jego historia składająca się z dwóch zeszytów w których Tom ląduje w bardzo ponurej rzeczywistości. Nazywa się Tom Samson a Tom Strong jest tylko postacią, którą jest w seryjnych snach...
P.S. II
Coś z mojego świata. WWE ma Brock'a Lesnar'a zaś w tego rocznej AAA Triplemani na wrestlingowym ringu stanął pogromca Lesnara z oktagonu UFC, czyli bestia która odebrała pas wagi ciężkiej - Cain Valasquez (sioook :D). Skoro jestem przy Lesnar'ze to niedawno było biggest party of the summer - Summerslam. Hmmm cuda się zdarzają i miło oglądać takie coś :D. Seth Rollins aka Tyler Black - którego karierę śledzę od chociażby IWA-MS, której gale odbywają się na salach gimnastycznych szkół z 30-40 osobą publiką - czysto pokonuje Brock'a Lesnar'a i odbiera mu pas :O. Pamiętam jak po jakiejś walce w IWA-MS, właściciel federacji Ian Rotten wyszedł na ring i zaczął prawić dla Tyler'a, że jest next big thing, że zwojuje i zdobędzie WWE.
P.S. III !!!SPOILER!!!
Obejrzałem horror "Prawda czy fałsz". Ogólne wrażenie bardzo pozytywne. Uwielbiam gdy zasiadam do filmu i niczego nie oczekuję a on mi daje satysfakcję. Jednak koniec, kiedy jest konfrontacja z demonem, czysta głupota i naciągnięcie by dalej pociągnąć fabułę do zaplanowanego finału. Czepiam się o to, bohaterka oko w oko ze straszydłem "bawi się" z nim w jego grę i wybiera "prawdę" zadaje mu pytanie jak powstrzymać grę, zamiast dać mu "wyzwanie" z kategorii ZOSTAW NAS W SPOKOJU!
P.S. IV
https://www.youtube.com/watch?v=oUs0HzZIamk
https://www.youtube.com/watch?v=DoNNFbW9e00
P.S. V
*To moja rzeka brudu, ja babram się w niej.
Pod rwący prąd, częściej z nim, o ile nie tonę!
Kiedy, jestem blisko brzegu, stawiam na nim stopę...
...gdzie się nie wynurzę, to zawsze jestem po złej stronie!
(...)
Nigdy kojący chłód, lub ogrzewające ciepło...
tylko odmrożenia, poparzenia, siły witalne cierpną.
Brak balansu, ze skrajności w skrajność, trwającą serią.
Ile balastu za mną.... nie chce myśleć... ile przede mną.*
To było tak. Pewien człowiek o imieniu David Ash przeżył tragedię w dzieciństwie a mianowicie na jego oczach jego siostra utopiła się. Dzieciak z tego powodu miał koszmary, że np. podchodzi do trumny z siostrą a ta budzie się ze śmiertelnego snu. Takie dojrzewanie wywołało w nim życiową pasję, którą było obalanie rzekomych zjawisk nadprzyrodzonych. Pracował w takim też instytucie i był mistrzem w demaskowaniu, od wszelakiego rodzaju "wtf" aż po sztucznych mediumistów wyłudzających pieniądze od ludzi pogrążonych w smutku po stracie bliskiej osoby. Pewnego dnia Ash dostaje zaproszenie do Edbrook, by pomóc pewnej starszej kobiecie twierdzącej, że widuje duchy. Udaje się w odwiedziny by obalić zabobonne twierdzenia starszej pani. Na miejscu oczywiście spotyka starszą kobiecinę, która była ciotką dla trojga mieszkańców tego samego domu: Roberta, Simona i Christine. Tak mniej więcej przedstawia się główny zarys fabuły. Jestem dużym fanem opowieści o duchach i prawdopodobnie takie horrory są moimi ulubionymi. "Nawiedzony" James'a Herbert'a nie wywołał gęsiej skórki w mojej gęsiej skórce... ba nawet nie wzbudził podstawowej gęsiej skórki. Nie mam dużo do powiedzenia o tej książce, bo dla mnie to taki typowy średniak straszący w oklepany sposób. Oczywiście miał swoje momenty ulubionym chyba będzie, badanie domu które kończy się pożarem w piwnicy lub też opisy duchów były na poziomie. Fabuła zdecydowanie daje nauczkę sceptykowi jak (chociaż w młodszym czytadle) w "1408" S. King'a. Dużą zaletą książki jak dla mnie jest hermetyczne grono bohaterów. Główny - Ash, mieszkańcy nawiedzonego domostwa i akcja przenosząca się do dwóch koleżanek David'a z Instytutu. W tym jedna prawdziwa medium, która odczuwa więź z Ash'em i podejrzewa, że coś mu grozi... bo ta pani czuje coś więcej do detektywa niż sympatia zawodowa https://www.youtube.com/watch?v=0P0GThej4jg https://www.youtube.com/watch?v=_32hfDBjTd4 . Książka na szczęście nie zawiera szczęśliwego zakończenia. Co do finału, film oglądałem dobre lata temu i pamiętałem tylko tajemnicę. Czytając książkę nie wiem czy mój mózg przypomniał sobie plot twist po już w połowie uświadomiłem sobie co z czym będzie jadło się. Takie niby wielkie wooow, może takie było w 1988, nie wiem, nie pamiętam nie chce mi się roztrząsać, kiedy takie rozwiązanie pojawiło się najpierw, ale nie wydaje mi się, że ś.p. autor był pierwszy z takim pomysłem. Podsumowując raz jeszcze "Nawiedzony" to typowy średniak, napisany w średni sposób, momentami fajne opisy, ale nie wciskające w tapczan. Post nawet bez żadnego zdjęcia z treści czy cytatów, wszystko średnio. Poniżej średniej na pewno jest stan mojej książki, ależ rozlatujący się rupieć hehe. Kupiłem za grosze na allegro, wiedziałem, że kiepski stan, ale w cenie tych kilku groszy były jeszcze 3 tytuły James'a Herbert'a... wolę mieć więcej fabuły na luźnych kartkach :).
W 1995 wyszedł film na podstawie tej książki. Bardzo bliskie ziomki między sobą z pewnymi różnicami. Chociażby zmarła siostra Ash'a w filmie była, jak by to wymieniły dzieci w podstawówce: dobra, współczująca, miła, troskliwa. Zaś kartkowe źródło przedstawia ją jako kawał wrednej młodej suki, Ash nawet czuł satysfakcję, że wypadkowo przyczynił się do jej śmierci. W filmie ona była kołem ratunkowym a w książce to ona wplątała go w wydarzenia Edbrook by w końcu uwierzył, że jest life after death https://www.youtube.com/watch?v=I1VeJ9R13x8 . Ekranizacja nie mogła na szczęście pominąć kluczowej sceny pożaru w piwnicy. Jednak movie trochę tuninguje tajemnicę Edbrook i pożaru. Rzadko kiedy tak stwierdzam, ale film jest lepszy od oryginału. Chodzi głównie o tajemnicę rodzinną, książkowa jest mroczna, ale filmową stworzył sick and twisted mind! Tyle o ile książkę gdybym mógł polecić to tylko fanom gatunku to film chyba każdemu kto lubi horrory. Jest mało znany i tytuł jest przyćmiony przez film z 1999 o tym samym tytule na podstawie innej książki, którą przeczytałem parę miesięcy temu czyli "Nawiedzony do na wzgórzu" Shirley Jackson.
Teraz przyszedł czas poznać klasyka od Graham'a Masterton'a czyli "Manitou".
P.S. https://www.youtube.com/watch?v=srgAJHrg7Zk
Cały czas siedzę w serii "Tom Strong" postać, którą stworzył Alan Moore. Pojawiają się również gościnne występy; moim ulubionym gościem będzie Ed Brubaker i jego historia składająca się z dwóch zeszytów w których Tom ląduje w bardzo ponurej rzeczywistości. Nazywa się Tom Samson a Tom Strong jest tylko postacią, którą jest w seryjnych snach...
P.S. II
Coś z mojego świata. WWE ma Brock'a Lesnar'a zaś w tego rocznej AAA Triplemani na wrestlingowym ringu stanął pogromca Lesnara z oktagonu UFC, czyli bestia która odebrała pas wagi ciężkiej - Cain Valasquez (sioook :D). Skoro jestem przy Lesnar'ze to niedawno było biggest party of the summer - Summerslam. Hmmm cuda się zdarzają i miło oglądać takie coś :D. Seth Rollins aka Tyler Black - którego karierę śledzę od chociażby IWA-MS, której gale odbywają się na salach gimnastycznych szkół z 30-40 osobą publiką - czysto pokonuje Brock'a Lesnar'a i odbiera mu pas :O. Pamiętam jak po jakiejś walce w IWA-MS, właściciel federacji Ian Rotten wyszedł na ring i zaczął prawić dla Tyler'a, że jest next big thing, że zwojuje i zdobędzie WWE.
P.S. III !!!SPOILER!!!
Obejrzałem horror "Prawda czy fałsz". Ogólne wrażenie bardzo pozytywne. Uwielbiam gdy zasiadam do filmu i niczego nie oczekuję a on mi daje satysfakcję. Jednak koniec, kiedy jest konfrontacja z demonem, czysta głupota i naciągnięcie by dalej pociągnąć fabułę do zaplanowanego finału. Czepiam się o to, bohaterka oko w oko ze straszydłem "bawi się" z nim w jego grę i wybiera "prawdę" zadaje mu pytanie jak powstrzymać grę, zamiast dać mu "wyzwanie" z kategorii ZOSTAW NAS W SPOKOJU!
P.S. IV
https://www.youtube.com/watch?v=oUs0HzZIamk
https://www.youtube.com/watch?v=DoNNFbW9e00
P.S. V
*To moja rzeka brudu, ja babram się w niej.
Pod rwący prąd, częściej z nim, o ile nie tonę!
Kiedy, jestem blisko brzegu, stawiam na nim stopę...
...gdzie się nie wynurzę, to zawsze jestem po złej stronie!
(...)
Nigdy kojący chłód, lub ogrzewające ciepło...
tylko odmrożenia, poparzenia, siły witalne cierpną.
Brak balansu, ze skrajności w skrajność, trwającą serią.
Ile balastu za mną.... nie chce myśleć... ile przede mną.*
poniedziałek, 5 sierpnia 2019
"Pradawne Zło" Ł. Radecki & R. Cichowlas
Czeeeeść
Skończyłem kolejna książkę, którą jest "Pradawne Zło". Jest to zbiór trzech dłuższych opowiadań, które napisali Robert Cichowals i Łukasz Radecki. Jak sami twierdzą oddają tutaj hołd swoim ulubionym pisarzom, a są to: HP Lovecraft, James Herbert i Stefan Grabiński. Tyle o ile pisarza pierwsza i ostatniego znam tak James'a Herbert'a nie przeczytałem jeszcze ani jednej książki, ale 6 tytułów stoi na półce, więc aż takiej bidy ni ma :D... ale ja tutaj o "Pradawnym Źle".
Właśnie tak jak cały zbiór nazywa się pierwsze opowiadanie. W tym przypadku jak tylko pojawiła się macka w historii, wiedziałem, że to opowiadanie jest hołdem Lovecraftowi. Nie wiem czy autorzy celowo jako główne miejsce wybrali kościół (Lovecraft był ateistą), w którym znajduje się figurka o której nikt nic nie wie, że znajduje się w tym kościele, jest z platyny, kupa forsy. Tak właśnie zaczyna się opowiadanie jak jeden ze złoczyńców czeka na wspólników w samochodzie... ale coś strasznie długo to trwa, zasnął, przyśnił się mu okrutny sen, obudził się a tu pogotowie, policja, wtf... jeden ziomek zmarł w szpitalu a drugi zamiast trupem jest mokrą breją... masakra. Działo się tutaj, nie powiem, że nie. Pojawia się również demoniczny "pączuszek" trademark Lovecraft'a. Tak, zgodzę się oddali hołd Lovecraftowi.
"Świt Szczurów". Z dużym dystansem podszedłem do tego. Raz, że nie jestem fanem animal horrorów. Dwa, że Stephen King napisał takie opowiadanie jak "Nocna Zmiana" i jest ono właśnie o szczurach a ten klasyk nie podszedł mi. Skoro przy King'u jestem to jeszcze "Świt Szczurów", jest podobnie napisany w Kingowym stylu, czyli mamy środowisko i poznajemy kolejnych ludzi, gromadzących się w około głównej akcji i bohaterów... ale w tym wypadku IN YO FACE King! Owe życiorysy kolejnych lokatorów kamienicy ze szczurzym problemem, były krótkie i zgrabne a na koniec nagradzane to było opisem jak szczury wdarły się na przekąskę do mieszkania opisywanej osoby. Na początku napisałem, że nie lubię animal horrorów, ale pół biedy jeśli to są insekty czy właśnie szczury. Opowiadanie nie szczędzi faktów z życia na temat szczurów i jak wiadomo do przyjemniaczków te "zwierzaczki" nie zaliczają się. Otwierając opowiadanie, chciałem je rozłożyć na dwa razy a pochłonęło mnie na tyle, że wsiąknąłem je praktycznie w momencie. Oprócz lokatorów nękanych przez szczurzą plagę, jest jeszcze chamski i olewczy właściciel kamienicy. Ciągle mu <wrrr> "dupę zawracają" bo jak nie dach przecieka to znowu szczury... najlepiej, żeby tylko hajs sypali ;]. Alkoholik, gospodarz kamienicy, na początku nie wierzy w opisy lokatorów, średnia wieku 70 lat i bredzą dziadzie i babcie. Jednak jak sam gospodarz Karol usłyszał co się dzieje i zobaczył wezwał szczurołapa.... Damian Marc!!! DAMIAN F'N MARC!!! Ależ postać!!! Bardzo, ale to bardzo mocno chciałbym zobaczyć go na ekranie :D Kawał dziwaka, ze szczurzą pasją, on grzebie gołą dłonią w szczurzych truchłach, nie używa trutek itp, walczy z nimi jak równy, tym czym go natura obdarzyła czyli np. zęby. Karol dowiaduje się później od profesjonalnych deratyzatorów, że ten Marc yo na prawdę poje... pojechany typ i by uważać na niego. W tej historii pojawia się również demoniczny wątek... KUR... KURCZĘ SUPER!!! Nie będę zdradzał wszystkiego, ale śmiało stwierdzam iż jest to moje ulubione story z tego zbioru a sam Szczurołap Damian Marc, jedną z takich najciekawszych postaci. Chore zakończenie, pięknie. Podchodziłem z dystansem a dostałem szczurzym truchłem po ryju i jestem szczęśliwy :D. Przyznam się jeszcze, że nie wiedziałem komu oddany był tutaj hołd Herbert czy Grabiński. Dla mnie osobiście to było coś jakby Stephen King spiknął się z Clive'm Barker'em. Ostatecznie okazało się, że Herbert'owi, którego ani jednej strony nie przeczytałem, Grabińskiego owszem, sporo sporo, ale nie mogłem wyczuć go tutaj. Jedziemy dalej...
"Seks to nie wszystko". I owo, na prawdę, nie zawaham się użyć słowa, bez skrępowania... owo popierdoleństwo było hołdem dla naszego Poe. Hmmmmm... gdyby na końcu nie padł tytuł "Kochanka Szamoty" bym nie wiedział, które przypasować któremu hołdowi :D. Kobieta chce faceta, ale ten facet jej się tak podoba, że ona mu nie pokazuje tego... yyy wtf why? Facet odnajduje się w umizgach kobiety, która naturalnie okazywała mu swoje zainteresowanie. Oczywiście tej pożądającej tego faceta nie spodobało się, nawet ciut obsesyjnie. Aha... ogólnie, leniwa "zakochana" jest typem wyuzdanej, zboczonej chociaż słowo nie pada to w sumie do końca niespełnionej nimfomanki. Dzięki swemu "romantycznemu" wnętrzu spotyka na swej drodze, człowieka... ze wzwodem. On jej obiecuje jej "ukochanego", ale oczywiście nic nie zaszkodzi jak zanim go dostanie prześpi się z tym jego "palem". Właścicielem przyrodzenia okazuje się demon, który zwodzi ludzi miłością. Nie będę zagłębiał się co sobą reprezentuje to opowiadanie, autorzy mają grubą pod kopułą :O. Mimo wszystko przyznam. Chociaż "Seks to nie wszystko" zawiera w sobie chore, chore... grubo chore treści, że czasem dwa razy czytałem zdanie reagując "że co?!" to nadal ma w sobie bardzo mądry morał :)... przy którym nawet głośno zaśmiałem się, nadając sobie odpowiedni ton dialogu a może raczej monologu demona czytając go na głos ;]. Tak właśnie pod natłokiem choroby tego opowiadania nie wydaje mi się bym ujrzał tutaj coś dla Grabińskiego, który sam gdyby dostał do przeczytania złapałby się za głowę. Łukasz i Robert spotykają Stefana, "panie Stefanie mamy dla pana opowiadanie taki nasz prezent, hołd dla pana"; taki prezent to coś jak kotek przynoszący martwego ptaka swojemu właścicielowi :D. Może autorzy sami też do tego doszli? Gdyby nie wytknęli "Kochanki Szamoty" no way. Ja nie mam w głowie też wszystkich opowiadań i powieści jakie przeczytałem i bym nie doszedł, ze owy fragment jest hołdem.
Na chwilę obecną, zostawiam polski horror i planuję przeczytać dwie książki. James Herbert "Nawiedzony" (widziałem kiedyś ekranizacje i przyznaję "no no", zakończenie którego nigdy nie zapomnę, ciekawe co na to źródło) oraz Graham Masterton "Manitou. Potem w końcu dopadnę (jeszcze nie zdążyłem kupić, inne wydatki itp. ;p) dwa polskie horrory wydane przez... VESPER! Cały internet i półświatek grozy skacze nad "Ćmą" Jakuba Bielawskiego oraz "Inkub" Artura Urbanowicza. Mało tego Vesper wydało ostatnio takie tytuły jak "Adwokat Dibała" i "Amityville Horror" :O w końcu ktoś... tak kupię <ciska hajsem w Vesper> YO!
!!!DAMIAN MARC!!!
P.S. https://www.youtube.com/watch?v=-wMP_e3ELqA
"Być nawiedzonym przez koszmary, to znaczy ujrzeć prawdę, która powinna pozostać w ukryciu."
P.S. II
https://www.youtube.com/watch?v=n6ikJGTVVXM nie jesteś wojownikiem jeśli nigdy nie krwawiłeś ani nie modliłeś się...
https://www.youtube.com/watch?v=HImElFkmF8A każdej minuty, godziny i chwili...
https://www.youtube.com/watch?v=OzFtF3yR5qw
https://www.youtube.com/watch?v=qrAG3w3uxCA
P.S. III https://www.youtube.com/watch?v=-yiM3QRW0WE
Dalej w świecie wyobraźni Alan'a Moore'a... tym razem "Tom Strong" :D
Skończyłem kolejna książkę, którą jest "Pradawne Zło". Jest to zbiór trzech dłuższych opowiadań, które napisali Robert Cichowals i Łukasz Radecki. Jak sami twierdzą oddają tutaj hołd swoim ulubionym pisarzom, a są to: HP Lovecraft, James Herbert i Stefan Grabiński. Tyle o ile pisarza pierwsza i ostatniego znam tak James'a Herbert'a nie przeczytałem jeszcze ani jednej książki, ale 6 tytułów stoi na półce, więc aż takiej bidy ni ma :D... ale ja tutaj o "Pradawnym Źle".
Właśnie tak jak cały zbiór nazywa się pierwsze opowiadanie. W tym przypadku jak tylko pojawiła się macka w historii, wiedziałem, że to opowiadanie jest hołdem Lovecraftowi. Nie wiem czy autorzy celowo jako główne miejsce wybrali kościół (Lovecraft był ateistą), w którym znajduje się figurka o której nikt nic nie wie, że znajduje się w tym kościele, jest z platyny, kupa forsy. Tak właśnie zaczyna się opowiadanie jak jeden ze złoczyńców czeka na wspólników w samochodzie... ale coś strasznie długo to trwa, zasnął, przyśnił się mu okrutny sen, obudził się a tu pogotowie, policja, wtf... jeden ziomek zmarł w szpitalu a drugi zamiast trupem jest mokrą breją... masakra. Działo się tutaj, nie powiem, że nie. Pojawia się również demoniczny "pączuszek" trademark Lovecraft'a. Tak, zgodzę się oddali hołd Lovecraftowi.
"Świt Szczurów". Z dużym dystansem podszedłem do tego. Raz, że nie jestem fanem animal horrorów. Dwa, że Stephen King napisał takie opowiadanie jak "Nocna Zmiana" i jest ono właśnie o szczurach a ten klasyk nie podszedł mi. Skoro przy King'u jestem to jeszcze "Świt Szczurów", jest podobnie napisany w Kingowym stylu, czyli mamy środowisko i poznajemy kolejnych ludzi, gromadzących się w około głównej akcji i bohaterów... ale w tym wypadku IN YO FACE King! Owe życiorysy kolejnych lokatorów kamienicy ze szczurzym problemem, były krótkie i zgrabne a na koniec nagradzane to było opisem jak szczury wdarły się na przekąskę do mieszkania opisywanej osoby. Na początku napisałem, że nie lubię animal horrorów, ale pół biedy jeśli to są insekty czy właśnie szczury. Opowiadanie nie szczędzi faktów z życia na temat szczurów i jak wiadomo do przyjemniaczków te "zwierzaczki" nie zaliczają się. Otwierając opowiadanie, chciałem je rozłożyć na dwa razy a pochłonęło mnie na tyle, że wsiąknąłem je praktycznie w momencie. Oprócz lokatorów nękanych przez szczurzą plagę, jest jeszcze chamski i olewczy właściciel kamienicy. Ciągle mu <wrrr> "dupę zawracają" bo jak nie dach przecieka to znowu szczury... najlepiej, żeby tylko hajs sypali ;]. Alkoholik, gospodarz kamienicy, na początku nie wierzy w opisy lokatorów, średnia wieku 70 lat i bredzą dziadzie i babcie. Jednak jak sam gospodarz Karol usłyszał co się dzieje i zobaczył wezwał szczurołapa.... Damian Marc!!! DAMIAN F'N MARC!!! Ależ postać!!! Bardzo, ale to bardzo mocno chciałbym zobaczyć go na ekranie :D Kawał dziwaka, ze szczurzą pasją, on grzebie gołą dłonią w szczurzych truchłach, nie używa trutek itp, walczy z nimi jak równy, tym czym go natura obdarzyła czyli np. zęby. Karol dowiaduje się później od profesjonalnych deratyzatorów, że ten Marc yo na prawdę poje... pojechany typ i by uważać na niego. W tej historii pojawia się również demoniczny wątek... KUR... KURCZĘ SUPER!!! Nie będę zdradzał wszystkiego, ale śmiało stwierdzam iż jest to moje ulubione story z tego zbioru a sam Szczurołap Damian Marc, jedną z takich najciekawszych postaci. Chore zakończenie, pięknie. Podchodziłem z dystansem a dostałem szczurzym truchłem po ryju i jestem szczęśliwy :D. Przyznam się jeszcze, że nie wiedziałem komu oddany był tutaj hołd Herbert czy Grabiński. Dla mnie osobiście to było coś jakby Stephen King spiknął się z Clive'm Barker'em. Ostatecznie okazało się, że Herbert'owi, którego ani jednej strony nie przeczytałem, Grabińskiego owszem, sporo sporo, ale nie mogłem wyczuć go tutaj. Jedziemy dalej...
"Seks to nie wszystko". I owo, na prawdę, nie zawaham się użyć słowa, bez skrępowania... owo popierdoleństwo było hołdem dla naszego Poe. Hmmmmm... gdyby na końcu nie padł tytuł "Kochanka Szamoty" bym nie wiedział, które przypasować któremu hołdowi :D. Kobieta chce faceta, ale ten facet jej się tak podoba, że ona mu nie pokazuje tego... yyy wtf why? Facet odnajduje się w umizgach kobiety, która naturalnie okazywała mu swoje zainteresowanie. Oczywiście tej pożądającej tego faceta nie spodobało się, nawet ciut obsesyjnie. Aha... ogólnie, leniwa "zakochana" jest typem wyuzdanej, zboczonej chociaż słowo nie pada to w sumie do końca niespełnionej nimfomanki. Dzięki swemu "romantycznemu" wnętrzu spotyka na swej drodze, człowieka... ze wzwodem. On jej obiecuje jej "ukochanego", ale oczywiście nic nie zaszkodzi jak zanim go dostanie prześpi się z tym jego "palem". Właścicielem przyrodzenia okazuje się demon, który zwodzi ludzi miłością. Nie będę zagłębiał się co sobą reprezentuje to opowiadanie, autorzy mają grubą pod kopułą :O. Mimo wszystko przyznam. Chociaż "Seks to nie wszystko" zawiera w sobie chore, chore... grubo chore treści, że czasem dwa razy czytałem zdanie reagując "że co?!" to nadal ma w sobie bardzo mądry morał :)... przy którym nawet głośno zaśmiałem się, nadając sobie odpowiedni ton dialogu a może raczej monologu demona czytając go na głos ;]. Tak właśnie pod natłokiem choroby tego opowiadania nie wydaje mi się bym ujrzał tutaj coś dla Grabińskiego, który sam gdyby dostał do przeczytania złapałby się za głowę. Łukasz i Robert spotykają Stefana, "panie Stefanie mamy dla pana opowiadanie taki nasz prezent, hołd dla pana"; taki prezent to coś jak kotek przynoszący martwego ptaka swojemu właścicielowi :D. Może autorzy sami też do tego doszli? Gdyby nie wytknęli "Kochanki Szamoty" no way. Ja nie mam w głowie też wszystkich opowiadań i powieści jakie przeczytałem i bym nie doszedł, ze owy fragment jest hołdem.
Na chwilę obecną, zostawiam polski horror i planuję przeczytać dwie książki. James Herbert "Nawiedzony" (widziałem kiedyś ekranizacje i przyznaję "no no", zakończenie którego nigdy nie zapomnę, ciekawe co na to źródło) oraz Graham Masterton "Manitou. Potem w końcu dopadnę (jeszcze nie zdążyłem kupić, inne wydatki itp. ;p) dwa polskie horrory wydane przez... VESPER! Cały internet i półświatek grozy skacze nad "Ćmą" Jakuba Bielawskiego oraz "Inkub" Artura Urbanowicza. Mało tego Vesper wydało ostatnio takie tytuły jak "Adwokat Dibała" i "Amityville Horror" :O w końcu ktoś... tak kupię <ciska hajsem w Vesper> YO!
!!!DAMIAN MARC!!!
P.S. https://www.youtube.com/watch?v=-wMP_e3ELqA
"Być nawiedzonym przez koszmary, to znaczy ujrzeć prawdę, która powinna pozostać w ukryciu."
P.S. II
https://www.youtube.com/watch?v=n6ikJGTVVXM nie jesteś wojownikiem jeśli nigdy nie krwawiłeś ani nie modliłeś się...
https://www.youtube.com/watch?v=HImElFkmF8A każdej minuty, godziny i chwili...
https://www.youtube.com/watch?v=OzFtF3yR5qw
https://www.youtube.com/watch?v=qrAG3w3uxCA
P.S. III https://www.youtube.com/watch?v=-yiM3QRW0WE
Dalej w świecie wyobraźni Alan'a Moore'a... tym razem "Tom Strong" :D
piątek, 2 sierpnia 2019
"efemeryda" Cichowlas & Kyrcz Jr. "Od 1408 po Lost"
Ostatnia książka i ostatni post a w nim ostatnie akapity. W nich przedstawiam sytuację jak to kończę czytać "17 podniebnych koszmarów", czyli antologię jaką przygotował Stephen King wraz z Bev'em Vincent'em o tematyce lotniczo aeorodynamicznej i lękach związanych z tym. Spontanicznie chwyciłem za "efemerydę" Roberta Cichowlasa i Kazimierza Kyrcz Jr., powieść której główny bohater to pilot :D. Wcześniej combo książkowego mindfuqa "Wampir" Reymonta i "Golem" Meyrinka, teja samojoty...
Artur Gałecki to pilot, dla niego praca to życie, kocha to co robi, dodatkowo wykonuje zawód trochę na cześć zmarłego w lotnictwie ojca. Wiedzie pospolity żywot, praca dom, praca dom, po pracy ma problem hazardem i piciem... żyćko. Takiego zwykłego dnia poznajemy go, jak wraca z pracy, jest ukrop, upał, środek lata, nawet prysznic się poci. Do domu mknie sałatą i myśli tylko o zimnym browarze. Wchodzi do swego mieszkania zdejmuje kurtkę wiesza na wieszaku a tu go nie ma.... żartuję kurtki nie zdejmował ;p. Do tego dążę, że takiego rodzaju zamieszanie zastał w domu. Przemeblowanie mieszkania <co jest kurw.. kur.. w dole zapiał>. Mieszkaniem opiekuje się sąsiad, dzwonił do niego. Trochę niezręczna rozmowa po której było mu głupio, uprzejmy człowiek dogląda mi chałupy a ja się do niego trochę zburzyłem.. nieważne... to ex! Tak to ona... ale po telefonie wynik podobny. No nic tam.... żyjemy dalej, ale mimo wszystko wtf?! Jest okrutnie zmęczony, w nocy śnią mu się koszmary, do tego... w takim nastroju nawet lajtowy dzień jest dniem stresującym w pracy. Chciał odprężyć się i pyknął sobie roślinki ze szklanej rurki. Przewieszone wcześniej np. obrazy okazały się niczym. W tej chwili najajany pijot widzi w swoim lokum dodatkowe drzwi, do dodatkowego pokoju. Zwiedzamy pokój z denatem, zaczyna w nim śmierdzieć ucieka z niego. Bardzo, ale to bardzo spodobał mi się ten wątek, tych tajemniczości dziejących się w pokoju. Przypominał jedną z moich ulubionych noweli filmowych ever z "U progu tajemnicy" z 1945. W movie-nowelce było lustro w którym koleś widział inny pokój a nie swój... ależ moc. Jest też taka z tajemniczymi drzwiami film jakoś z lat 80-90, myślę gdzie to widziałem... pokój który ukazywał się dla bohater(ki)a, był pracownią jakiegoś magika czy alchemika. Wracając do książki. Taki paranormalny fabularnie będzie ten polski horror? Patrząc na okładkę coś nie tak, potwory w przestworzach a nie mieszkanie. Spokojnie, w końcu książka zbliża się do obrazka z frontu, bo przecież z Arturem chodzimy również do pracy. Po kilku takich zryciach w głowie, Gałecki nie jest sobą, współpracownicy w tym dobry ziomek, drugi pilot oraz stewardesa do której czuje miętę a ona do niego, oboje sobie dokazują cukrami, Maja jest normalną wredną kobieciną, boją się latać z nim. Na szczęście dla czytelnika? Nie idziemy do domu bo Artek to upierdliwy gość i zamiast pójść do domu... trochę opętanego, ale zawsze to lepsza opcja, niż w takim stanie narażać życie załogi i pasażerów. Lecimy, ostatni kurs i idzie na urlop. Lecimy, lecimy, lecimy... w między czasie Gałecki poszedł na jak on twierdzi na chwilę do wc a nie było godzinę... lecimy lecimy lecimy... lecimy... okej... wieża zgłasza, że można lądować... ale wtf?! gdzie my mamy lądować? mgła, brak pasa, w dodatku coś zaje.. zaryło w samolot.... ZZZZIUUUUUUuuuuuuuuuuuu <PUF> Z przejściami ale udało się wylądować. Od tajemniczego pokoju wchodzi teraz na serial "Lost". Nie będę dłużej opowiadał. Miałem (hmmm) nawiedzony(?) pokój, teraz mam "Lost", które z mutacjami przeistacza się potem w coś na wzór "Wysypy Doktora Moreau" z elementami kaiju, dużych potworów, nie atakujących Tokyo a żyjących na dziwnej wyspie. Czy ja na to narzekam? Wydaje mi się, że nie. Szybko ją przeczytałem, nie dlatego, żeby mieć ja szybciej z głowy, ale by dowiedzieć się co ta wyspa ma wspólnego z pokojem. "Koszmar na miarę" i "Szósta Era", jako powieści nie zawiodły mnie ("Siedlisko" nie było takie... takie... dziwnie straszące w wątki, zdrowe ghost story) a miały podobnie crazy dziwną fabułę. Krwawiące ubrania czy indiańskie bóstwo w Polsce. To, że nie należą do najlepszych rzeczy jakie przeczytałem to jednak przekonały mnie swoimi na swój sposób logicznymi rozwiązaniami. W tym przypadku. Czy jestem usatysfakcjonowany zakończeniem? W sumie to sam nie wiem, czego tu nie było... oni zmutowani na wyspie a w mieście chodzą... zombi. Finał, łączy wszystko w jedną całość, ale mimo wszystko ta całość jest schowana za parawanem tajemnicy. Nie widzę w tej całości tych mieszkaniowych anomalii, cała reszta, no niech będzie. Takie coś jak u Stephen King, bo tak. Jeśli przy Kingu'u to podobne uczucia miałem po przeczytaniu (książki lepszej fabularnie) "Outsider'a". Czytałem gorsze rzeczy, dużo gorsze od "efemerydy" (bez zastanowienia... każda książka Guy N. Smith'a), ale powieść którą właśnie skończyłem jest najgorszym dziełem z nazwiskiem Cichowlas. Nie to, że jakaś porażka, czy ujma w jego dorobku po prostu, gorsze od tego co wcześniej czytałem. Ma swoje fragmenty. Tutaj np. ładne wybrnięcie z onomatopei... "A sama larwa mruczała z zadowolenia. Dorian pomyślał, że nawet najlepszy na świecie pisarz nie potrafiłby wiernie oddać odgłosów, jakie ten stwór z siebie wydawał. Od tych dźwięków drętwiały zęby, włosy stawały dęba, a ślina w ustach stawała się niemożliwym do przełknięcia glutem." No było ohydnie i odpychająco, ale mimo wszystko nadal tak trochę z dupy ;]. Tak jak jestem przy temacie "z dupy" to dodam kilka cytatów wskazujących na to, że autor tych zdań zna i wie co to nadmierne myślenie.
"Nie chciał o tym myśleć, ale wspomnienia okładały go pięściami z niezrozumiałą zaciekłością",
"Po rzuceniu fajek ostatnim nałogiem, jaki mu został, było myślenie. Rozważał wszystkie za i przeciw nawet wtedy, gdy trzeba było po prostu wbić gwóźdź do ściany.", "nakręcający depresję myślotok", "Znów dopadła go nawałnica myśli, każda dziwaczniejsza od poprzedniej, a wszystkie zmówiły się, by rozsadzić mu czaszkę."
Jest to ciężka przypadłość, która tworzy w głowie coś czego nawet nie ma, bo myśl powędrowała mistycznym korytarzem i znalazła w nim pokój, który nie istnieje ehhh... okej. Bez większego namyślania się dalej zostaje przy polskim horrorze. Nadal Robert Cichowlas tym razem na spółkę z Łukaszem Radeckim, ich zbiór trzech dłuższych opowiadań, "Pradawne Zło". W takiej kombinacji trafiłem na Cichowlasa, bo z tym koleżką napisali "Zombie.pl". Niebawem przeczytam drugi raz, ponieważ mam na półce sequel "Zombie.pl 2".

Życie niejednokrotnie stawia znaki na swej drodze...
https://www.youtube.com/watch?v=e4B99N6Oc1I

https://www.youtube.com/watch?v=6wb7TvWCWM0
Podobnie jak bohaterzy "efemerydy"; ofiary katastrofy samolotu, którzy wylądowali na wyspie, byli zagubieni i zaczęli przechodzić mutacje, jednemu zamiast włosów wyrosły pióra na głowie a mi... ehhh ile ja mam lat ;]
https://www.youtube.com/watch?v=Ahwgjh0EutA
P.S.
"Wszystkie kobiety są takie same, omotają cie żeby wyrwać ci serce, a później rzucą je na podłogę i zdepczą wysokimi obcasami, naplują na nie i wrzucą je do piekarnika, a jak je wyjmą pokroją w plasterki i podadzą ci z tostem... i jeszcze się spodziewają usłyszeć: Dziękuję Kochanie Pyszne...
.... to nie jest pyszne... to świństwo." Umarli nie potrzebują pledu
Ona wredna jest :). Hmmm a chłop który wali pule i beka przy dziewczynie nie jest chamem, jest swojski, a taki który skoro pozwala mu na to fizjonomia, wyjmuje strażaka i gdzie stoi tam szcza, nie jest psychicznym bo leje stojąc obok dziewczyny, nie jest też chory, tylko dba o siebie i swoje zdrowie, ponieważ niezdrowo jest przeciążać pęcherz. Bueheh ;]

Dodatkowo tematycznie kadry z komiksu, khem khem, książki "Prosto z Piekła"... i zgrabnie wjedzie kolejny element...
https://www.youtube.com/watch?v=CCXvJdQCkyE
P.S. II
Alan Moore odchodzi na emeryturę a ja z tego powodu więcej go czytam. Jest mi bardzo przykro, że nie ma do nabycia "Prosto z Piekła" czyli interpretacja Kuby Rozpruwacza by Alan Moore. Johny Depp grał w ekranizacji tego. Trochę męcząca kreska, która potem oswaja do siebie... a jeszcze mocniej ta czcionka rodem z piekła... tzn podstawówki... z którą ciężko się oswoić, podołam te 600 stron, tylko proszę daj mi je przeczytać :D Udało mi się "wyrwać" kilka stron po polsku...

To co tutaj się dzieje i ten dialog przy tym.
...
https://www.youtube.com/watch?v=kQsTBJoNSwA

https://www.youtube.com/watch?v=4v1zuIYNoFw
"Mateusz lecz się", "Mateusz chory jesteś"
"Mateusz ja chory jestem, ale przy tobie się dowartościowuje"
Ja mam tylko wyobraźnie :) błogosławieństwo i przekleństwo w jednym :)
https://www.youtube.com/watch?v=CPUkN9n4VsA
Najważniejsze w życiu mieć, hobby, zainteresowania, pasję :)
https://www.youtube.com/watch?v=CMh5ChvEznI
Artur Gałecki to pilot, dla niego praca to życie, kocha to co robi, dodatkowo wykonuje zawód trochę na cześć zmarłego w lotnictwie ojca. Wiedzie pospolity żywot, praca dom, praca dom, po pracy ma problem hazardem i piciem... żyćko. Takiego zwykłego dnia poznajemy go, jak wraca z pracy, jest ukrop, upał, środek lata, nawet prysznic się poci. Do domu mknie sałatą i myśli tylko o zimnym browarze. Wchodzi do swego mieszkania zdejmuje kurtkę wiesza na wieszaku a tu go nie ma.... żartuję kurtki nie zdejmował ;p. Do tego dążę, że takiego rodzaju zamieszanie zastał w domu. Przemeblowanie mieszkania <co jest kurw.. kur.. w dole zapiał>. Mieszkaniem opiekuje się sąsiad, dzwonił do niego. Trochę niezręczna rozmowa po której było mu głupio, uprzejmy człowiek dogląda mi chałupy a ja się do niego trochę zburzyłem.. nieważne... to ex! Tak to ona... ale po telefonie wynik podobny. No nic tam.... żyjemy dalej, ale mimo wszystko wtf?! Jest okrutnie zmęczony, w nocy śnią mu się koszmary, do tego... w takim nastroju nawet lajtowy dzień jest dniem stresującym w pracy. Chciał odprężyć się i pyknął sobie roślinki ze szklanej rurki. Przewieszone wcześniej np. obrazy okazały się niczym. W tej chwili najajany pijot widzi w swoim lokum dodatkowe drzwi, do dodatkowego pokoju. Zwiedzamy pokój z denatem, zaczyna w nim śmierdzieć ucieka z niego. Bardzo, ale to bardzo spodobał mi się ten wątek, tych tajemniczości dziejących się w pokoju. Przypominał jedną z moich ulubionych noweli filmowych ever z "U progu tajemnicy" z 1945. W movie-nowelce było lustro w którym koleś widział inny pokój a nie swój... ależ moc. Jest też taka z tajemniczymi drzwiami film jakoś z lat 80-90, myślę gdzie to widziałem... pokój który ukazywał się dla bohater(ki)a, był pracownią jakiegoś magika czy alchemika. Wracając do książki. Taki paranormalny fabularnie będzie ten polski horror? Patrząc na okładkę coś nie tak, potwory w przestworzach a nie mieszkanie. Spokojnie, w końcu książka zbliża się do obrazka z frontu, bo przecież z Arturem chodzimy również do pracy. Po kilku takich zryciach w głowie, Gałecki nie jest sobą, współpracownicy w tym dobry ziomek, drugi pilot oraz stewardesa do której czuje miętę a ona do niego, oboje sobie dokazują cukrami, Maja jest normalną wredną kobieciną, boją się latać z nim. Na szczęście dla czytelnika? Nie idziemy do domu bo Artek to upierdliwy gość i zamiast pójść do domu... trochę opętanego, ale zawsze to lepsza opcja, niż w takim stanie narażać życie załogi i pasażerów. Lecimy, ostatni kurs i idzie na urlop. Lecimy, lecimy, lecimy... w między czasie Gałecki poszedł na jak on twierdzi na chwilę do wc a nie było godzinę... lecimy lecimy lecimy... lecimy... okej... wieża zgłasza, że można lądować... ale wtf?! gdzie my mamy lądować? mgła, brak pasa, w dodatku coś zaje.. zaryło w samolot.... ZZZZIUUUUUUuuuuuuuuuuuu <PUF> Z przejściami ale udało się wylądować. Od tajemniczego pokoju wchodzi teraz na serial "Lost". Nie będę dłużej opowiadał. Miałem (hmmm) nawiedzony(?) pokój, teraz mam "Lost", które z mutacjami przeistacza się potem w coś na wzór "Wysypy Doktora Moreau" z elementami kaiju, dużych potworów, nie atakujących Tokyo a żyjących na dziwnej wyspie. Czy ja na to narzekam? Wydaje mi się, że nie. Szybko ją przeczytałem, nie dlatego, żeby mieć ja szybciej z głowy, ale by dowiedzieć się co ta wyspa ma wspólnego z pokojem. "Koszmar na miarę" i "Szósta Era", jako powieści nie zawiodły mnie ("Siedlisko" nie było takie... takie... dziwnie straszące w wątki, zdrowe ghost story) a miały podobnie crazy dziwną fabułę. Krwawiące ubrania czy indiańskie bóstwo w Polsce. To, że nie należą do najlepszych rzeczy jakie przeczytałem to jednak przekonały mnie swoimi na swój sposób logicznymi rozwiązaniami. W tym przypadku. Czy jestem usatysfakcjonowany zakończeniem? W sumie to sam nie wiem, czego tu nie było... oni zmutowani na wyspie a w mieście chodzą... zombi. Finał, łączy wszystko w jedną całość, ale mimo wszystko ta całość jest schowana za parawanem tajemnicy. Nie widzę w tej całości tych mieszkaniowych anomalii, cała reszta, no niech będzie. Takie coś jak u Stephen King, bo tak. Jeśli przy Kingu'u to podobne uczucia miałem po przeczytaniu (książki lepszej fabularnie) "Outsider'a". Czytałem gorsze rzeczy, dużo gorsze od "efemerydy" (bez zastanowienia... każda książka Guy N. Smith'a), ale powieść którą właśnie skończyłem jest najgorszym dziełem z nazwiskiem Cichowlas. Nie to, że jakaś porażka, czy ujma w jego dorobku po prostu, gorsze od tego co wcześniej czytałem. Ma swoje fragmenty. Tutaj np. ładne wybrnięcie z onomatopei... "A sama larwa mruczała z zadowolenia. Dorian pomyślał, że nawet najlepszy na świecie pisarz nie potrafiłby wiernie oddać odgłosów, jakie ten stwór z siebie wydawał. Od tych dźwięków drętwiały zęby, włosy stawały dęba, a ślina w ustach stawała się niemożliwym do przełknięcia glutem." No było ohydnie i odpychająco, ale mimo wszystko nadal tak trochę z dupy ;]. Tak jak jestem przy temacie "z dupy" to dodam kilka cytatów wskazujących na to, że autor tych zdań zna i wie co to nadmierne myślenie.
"Nie chciał o tym myśleć, ale wspomnienia okładały go pięściami z niezrozumiałą zaciekłością",
"Po rzuceniu fajek ostatnim nałogiem, jaki mu został, było myślenie. Rozważał wszystkie za i przeciw nawet wtedy, gdy trzeba było po prostu wbić gwóźdź do ściany.", "nakręcający depresję myślotok", "Znów dopadła go nawałnica myśli, każda dziwaczniejsza od poprzedniej, a wszystkie zmówiły się, by rozsadzić mu czaszkę."
Jest to ciężka przypadłość, która tworzy w głowie coś czego nawet nie ma, bo myśl powędrowała mistycznym korytarzem i znalazła w nim pokój, który nie istnieje ehhh... okej. Bez większego namyślania się dalej zostaje przy polskim horrorze. Nadal Robert Cichowlas tym razem na spółkę z Łukaszem Radeckim, ich zbiór trzech dłuższych opowiadań, "Pradawne Zło". W takiej kombinacji trafiłem na Cichowlasa, bo z tym koleżką napisali "Zombie.pl". Niebawem przeczytam drugi raz, ponieważ mam na półce sequel "Zombie.pl 2".

Życie niejednokrotnie stawia znaki na swej drodze...
https://www.youtube.com/watch?v=e4B99N6Oc1I

https://www.youtube.com/watch?v=6wb7TvWCWM0
Podobnie jak bohaterzy "efemerydy"; ofiary katastrofy samolotu, którzy wylądowali na wyspie, byli zagubieni i zaczęli przechodzić mutacje, jednemu zamiast włosów wyrosły pióra na głowie a mi... ehhh ile ja mam lat ;]
https://www.youtube.com/watch?v=Ahwgjh0EutA
P.S.
"Wszystkie kobiety są takie same, omotają cie żeby wyrwać ci serce, a później rzucą je na podłogę i zdepczą wysokimi obcasami, naplują na nie i wrzucą je do piekarnika, a jak je wyjmą pokroją w plasterki i podadzą ci z tostem... i jeszcze się spodziewają usłyszeć: Dziękuję Kochanie Pyszne...
.... to nie jest pyszne... to świństwo." Umarli nie potrzebują pledu
Ona wredna jest :). Hmmm a chłop który wali pule i beka przy dziewczynie nie jest chamem, jest swojski, a taki który skoro pozwala mu na to fizjonomia, wyjmuje strażaka i gdzie stoi tam szcza, nie jest psychicznym bo leje stojąc obok dziewczyny, nie jest też chory, tylko dba o siebie i swoje zdrowie, ponieważ niezdrowo jest przeciążać pęcherz. Bueheh ;]

Dodatkowo tematycznie kadry z komiksu, khem khem, książki "Prosto z Piekła"... i zgrabnie wjedzie kolejny element...
https://www.youtube.com/watch?v=CCXvJdQCkyE
P.S. II
Alan Moore odchodzi na emeryturę a ja z tego powodu więcej go czytam. Jest mi bardzo przykro, że nie ma do nabycia "Prosto z Piekła" czyli interpretacja Kuby Rozpruwacza by Alan Moore. Johny Depp grał w ekranizacji tego. Trochę męcząca kreska, która potem oswaja do siebie... a jeszcze mocniej ta czcionka rodem z piekła... tzn podstawówki... z którą ciężko się oswoić, podołam te 600 stron, tylko proszę daj mi je przeczytać :D Udało mi się "wyrwać" kilka stron po polsku...

To co tutaj się dzieje i ten dialog przy tym.
...
https://www.youtube.com/watch?v=kQsTBJoNSwA

https://www.youtube.com/watch?v=4v1zuIYNoFw
"Mateusz lecz się", "Mateusz chory jesteś"
"Mateusz ja chory jestem, ale przy tobie się dowartościowuje"
Ja mam tylko wyobraźnie :) błogosławieństwo i przekleństwo w jednym :)
https://www.youtube.com/watch?v=CPUkN9n4VsANajważniejsze w życiu mieć, hobby, zainteresowania, pasję :)
https://www.youtube.com/watch?v=CMh5ChvEznI
P.S. III czyli sam sobie kreuję swój, świat, jak ma wyglądać, słowa mogą być wypukłe lub "wkląsłe" hehehe... znalezione w telefonie... już parę (dosłownie parę hehe bo z '17) lat ma mój neologizm :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)





