Hohohoh na żywo z dzisiaj 2019.08.16! Zasiadałem na chwilę do książki, zrobiłem to na własną odpowiedzialność przedmowa ostrzegała, że wciągnie. Z niej też dowiedziałem się, że jestem ponad przeciętnym czytelnikiem, bo średniaki nie czytają przedmów, i co z tego, dobrze, że w ogóle czytają :D Co do książki, chciałem ogarnąć tylko prolog i pierwszy rozdział a zacząłem już czytać czwarty <ze zmarszczonymi pełnymi podziwu a zarazem i lęku ślepiami zerka na okładkę książki>. No :O. Co sprawia, że tak to się czyta? To akcja, która brnie do przodu. to tak jak oglądać film a podział na rozdziały stara się chyba imitować reklamy. Jak tomahawkiem rzucić, świstem przeczytałem 110 stron z 268 całości. Dzisiaj czyli 17ego dnia sierpnia zostało mi 50 stron do końca... chciałbym kogoś przedstawić, mojego ucznia naszego języka...
Nadmienię najpierw Książka narracyjnie jest prowadzona ze strony jasnowidza, taki Dr. Loomis dla Michela Mayersa albo Nancy Freddie'mu hmmm... Van Helsing przeciwko Draculi... tak 4 mnie: "jasnowidz" zdzierający hajs z bogatych babć za pomocą tarota i innych takich... Niesamowity (Harry) Erskine a jego nemesis...
...żeby dłużej nie przedłużać, przedstaw nam po części swoją historię!!!
<przejmuje ciało Mateusza>
Hejka! W sumie, biali śmiertelnicy to raczej... Howgh! Nazywam się Misquamacus i jestem manitou, waszym językiem będzie to duch :) Ja być zły ja nie lubić biały człowiek... Nie wiem ile już set lat już mam, ale z zawodu, zainteresowani i pasji jestem szamanem. Uwielbiam magię! W roku 1650 spędzałem spokojnie czas na swojej wyspie, przy swojej chatce. Aż tu nagle na horyzoncie po tafli wody posuwał ogromny stwór lub też budowla. Wyczuwałem coś złego, mikroskopijna magia, skąd ja znam słowo mikroskopijne?... czułem ogromny strach przed tym a co robię w takiej sytuacji? Jak wspomniałem wcześniej jestem szamanem i znam "trochę" tych magicznych zaklęć. Mam takie jedno, które pozwala mi umrzeć teraz a odrodzić się gdzie indziej na osi czasu. No cóż, zagrożenie spore, strach większy, więc co będę sobie żałował. Podgrzałem porcję nafty i zrobiłem <siorb-siorb> <gul-gul> <dat czerwonoskóry iz dead>. Nie polecam nikomu tego paskudztwa, pikantne, mocz starego bawoła smakuje lepiej... yy dobra nie ważne, skąd wiem jak smakuje... szaman's thang's. Najwidoczniej zaklęcie kolejny raz udało się bo tkwię jako embrion w śmierdzącej mazi, w "narośli" na karku kobiety o imieniu... jak jej tam było? Aaa Karen Tandy... i tak sobie siedzę i rozwijam się nie mogąc doczekać się wyjścia na świat, jestem trochę mentalnie połączony ze swoją "matką" i dosłownie nerwowo, jeśli ja zginę to i ona to zrobi... ooo :) wydaje mi się, że z 300 lat do przodu wyrzuciło mnie zaklęcie, spoko pewnie nic mi tu nie grozi, jestem legendą, the szaman, https://www.youtube.com/watch?v=JPIm6vrSl9s wszystko poziom nie pro a PRO-PRO.. wmuhahaha... NAJPOTĘŻ... ejjj ejjj!!! co się dzieje?!?!?! Dziwne uczucie w dolnych kończynach i dlaczego nuciłem sobie piosenkę Snoop Dogga w 17 wieku jeszcze nie żył... WTF!!!! Ej co z moją nogą?!?!?! Co oni robią?! Moja druga gira też! ;/ Używają jakiegoś słowa... rentgen? Co to jest rentgen? (jego promienie zabijają komórki macierzyste) Nie wiem i nie interesuje mnie to!!! Jak się wykluję pokażę im wszystkim na co mnie stać! Uwielbiam wynicować ludzkie ciało i zmieniać je na bezkształtną papkę, nie gardzę postrzelać sobie piorunami do celu a już najbardziej ze wszystkiego loffciam przywoływać różne indiańskie demony niższej lub wyższej rangi... już chwila, chwila... wyciskam się na świat! <ze złowrogą zemstą wpatrują się na świat żółte ślepia>...
<czar prysł>
DOSYĆ!!!
Ale nadal...
Nie przeszkadzajmy mu, bo nam też nikt nie przeszkadzał rozmową gdy witaliśmy świat.
Fuj... czytając czułem smród tego porodu :D. Książka zawiera wszystko czego oczekuje się od horroru... jest straszna! Nie tyle, ze horror junkie będzie bał się spać po niej ;] Otwierasz książkę czytasz i ona od pierwszych brzegów jak powiedzmy pączek nadziany, napęczniały dżemem... tak to właśnie horrorem Graham szasta tutaj z lewa i prawa a tam między światem realnym i niematerialnym, seanse spirytystyczne, sny odnajdujące logiczne wyjaśnienia na jawie, winda flaków, demony, szczury, trzęsienie ziemi, odór, przywołania, magia, szatan tzn wielki staruch i sceptycy ;]. Wszystko dzieje się w około tej narośli i nie myszki a szamana Mickey :). Z pomocą pojawia się bezradny chirurg i Śpiewająca Skała (me imię indiańskie by było Agonalny Miał hehe). Ten drugi za 30 tyś ryzykuje swoje życie stając do walki z silniejszym, potężniejszym, starszym, bardziej doświadczonym, manitou i jego old skul magicznymi skillami. Hmmm książka, sama na okładce z tyłu porównuje siebie do "Egzorcysty" i "Dziecka Rosemary", obie książki przeczytałem więc zgodzę się a do siebie dorzucę jeszcze głębszej klasyki "Dracula". Tutaj i tutaj drużyna teoretycznie ze swoimi możliwościami jest skazana na porażkę a nadal mobilizują się by ratować dziewczynę. O tej dziewczynie wiem tyle, że dwa dni temu coś jej wyskoczyło na karku i szybko puchnie, przyszła do lekarza, ci ją badali rentgen itp, w narośli widać kości i oznaki płodu, była u jasnowidza ze swoim guzem i snem, sen, który ma znaczenie w książce jak orzeszki w Snikersie. Ma rodziców srających hajsem a to dlatego by zapłacić szamanowi Skale. Nie ma tu ich życiorysów, że w podstawówce Karen miała złamanie nerwowe lub kolega targał ją za włosy, nie wiem w jakich okolicznościach poznali się jej rodzice i jestem bardzo z tego rad, khem khem... gdyż w dupie to mam... panie King (powtarzam, wiem, że są ludzie co lubią czytać takie nieistotne do fabuły pierdoły, ale ja mam prawo mieć swoja opinię na temat tych Pierdół). Nie ważne gdzie jestem czy to 10 piętro czy też istotne 18 piętro szpitala, wszędzie jest coś z dreszczem. Niech pomyślę... albo...wpadamy do ciotki a tam seans... i materializuje się straszna morda na stole. Taka tam wizyta u ciotuni. Części są najlepsze jako całość a gdyby książka miała o 100 stron więcej i wszystkie smaczki były hmmm odseparowane pierdołami, nie było by raczej takiej mocy. Ha! Bez kitu. Jeśli porównać do alkoholu to ten horror jest horrorem nie jak wódka z procentami tylko jak czysty stężony spirytus. Który by wlać w siebie te 268 litrów nie zajęło mi nawet 24h... w ciągu tych 24h zdążyłem sam się jeszcze struć się alkoholem i mieć kaca (Dogorywający Piach, Przemielony Kruszec) a "Manitou" mi go leczył. Był wciągający od pierwszych chwil, bez owijania w bawełnę... by oderwać się wysyłałem sygnały dymne <puf\>!&)!@0I10-1<\puf> 8D. Wiem jedno jeśli świadomie i celowo będę kupował Graham'a Masterton'a, (nie, że przypadkiem kieszonkowe którego nie mam i za 10 zł gdzieś w spożywczym leży) to będzie must mieć i muszę know cały cykl "Manitou".
Skończyłem arcydzieło grozy, które było zajebistą chimerą wszystkiego co straszy. Takim przewodnim motywem "Manitou" wydaje mi się, że była magia. Otwieram "Inkuba" Artura Urbanowicza pierwsze parę kartek... a tu "czary (def.) - słowa za którymi idą czyny." Ehhh te moje zębatki między lekturami. Tutaj Niesamowity Harry oszukańczy jasnowidz a w "Nawiedzonym" David Ash, pogromca takich oszukańców. Sen o holenderskim galeonie jest istotny i ważny dla fabuły, Tom Strong miał też senną przygodę (jedna z moich ulubionych) i tak trochę na siłę... może... "Świt szczurów" ze zbioru "Pradawne Zło" i tutaj szczury pojawiły się hehe.
Po trzech latach powstała ekranizacja. Jedno machnięcie kartką książki zdmuchuje film ;]. Nie był tragiczny, jednak źródło to mroczna otchłań. Film nie uświadamia mnie jak straszny jest poród, widać go, ale nie śmierdzi i jakoś opis Masterton'a przemówił do mnie mocniej niż obraz. Szaman śmiesznie wyglądał taki mały opętany mięśniaczek. Słabo wyglądało przywołanie demona i ofiara z żywego mięcha, i był w ogóle brak... pfff... skandal. Książka ma więcej rzezi jest ciekawsza dokładniejsza i aż kipi, kopia filmowa jest wierna i tylko jest... psuje nawet efekt książki! Tyle.
Tytuł Grahama Mastertona, jest tak mocny, że nie przyczepię do niego żadnych ps'ów i linków, więcej niż jest ;].
Jak wspomniałem wcześniej. Czas na ojczystą grozę :). "Inkub"straszy przez ponad 700 stron oby porwał :D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz