Udało się!!! Zajebista satysfakcja wpaść w bagno i się z niego wydostać, jakie to życiowe hehe. 400 stron i 142 rozdziały mułu, praktycznie nie na temat!!! Ja napiszę tak, że wiem iż porównanie nie na miejscu, ale jak czytałem książkę "Potop" Henryka Sienkiewicza jakoś nie brakowało mi dosłownego zagrożenia żywiołem, wiadomo to jest przenośnia bo zostaliśmy zalani szwedzkim wrogiem. Jednak kiedy otwieram lekturę która nazywa się "Oczy smoka" obiecuje mi tego zjawiska na mnogo a otrzymuję trofeum przez które można kogoś podglądać?!?!! Dlaczego smok ziejący ogniem jest na okładce? W książce ani razu tego nie zrobił, smok który nie wydał ani jednej onomatopei.
Jeśli jestem przy dźwiękonaśladownictwie. Był król bawiący się kozą, istny królewski kozo-żerca! Smok już AŻ jeden był i jakby było za mało jednego opisu nosowego gluta pojawia się kolejny! Tak gdyby się ktoś zastanawiał jaki dźwięk wydaje rzucona koza, King opisuje to zjawisko. Nie wiem czy to jego poczucie humoru, ale dla mnie to jest żałosne...
Wydaje mi się, że King dłubał w nosie pisząc tą książkę bo taki sami "plask" wydaje mi cała fabuła z tytułem "OCZY SMOKA". Moim zdaniem coś jest nie tak z autorem, skoro nazywa swoją pracę tak obiecująco a pojawiają się one w wydaniu kukacza a raczej kukaczy bo przez dwoje oczu można kukać i podglądać. Może mniej bym narzekał gdyby książka była zatytułowana "Smoczy Piasek", bo jak na moje to trucizna odgrywa tutaj ważniejszą sprawę niż trofeum na ścianie. Stephen oczywiście nie mógł zapomnieć o swoim martwym smoku i umieszcza go ponownie w końcowym stadium fabuły...
We wcześniejszym poście nazywam Petera zniewieściałym bohaterem, nic a nic nie przypadł mi do gustu. King dalej go tak rozpisuje, że aż szydzi z niego a mnie ogarniała coraz większa niechęć do postaci. Jak można polubić męskiego bohatera na którego czyhają zagrożenia jak na jakąś księżniczkę? Szczerze nie pamiętam jaki tytuł, ale jest taka baśń gdzie panienka ukuła się zatrutą igłą?
W ostatnim poście bardzo mocno psioczyłem na niezgodność fabularną odnośnie wysokości wierzy. Zwaliłem wszystko na matematykę Kinga, że 100-9=7. Jednak w tym wypadku należą się przeprosiny autorowi a fucker w stronę wydawnictwa Albatros bo te dziewięć metrów to raczej jego błąd w tłumaczeniu? W dalszym etapie czytania ta lina ma odpowiednią długość...
Tak dodam od siebie, że zasady fizyki odnośnie skakania na linie uczył mnie komiks "Batgirl: Rok Pierwszy" który omawiałem tutaj. Wracając do tematu książki... im bliżej końca tym bliżej ucieczki na linie ze słodkich niteczek z serwetek. Wydawać by się mogło, że spuszczanie się z takiej wysokości wymaga nie lada odwagi, ale King zabiera ten aspekt dalej tak porównując bohatera, że słów brak... to jest przyszły potężny król a robi z niego tkaczkę...
Po takim przedstawieniu postaci, darzyłem go taką sympatią... poważnie miałem nadzieję, że podczas ucieczki Peter wyda taki sam dźwięk jak koza na ścianie "PLASK". Wiedziałem, że to nie możliwe i nie do spełnienia bo zamiast królewsko roztrzaskać się i zrobić z siebie onomatopeję Peter ma miękkie lądowanie, hejtuje za to jego przyjaciół którzy mu pomogli!
Narzekałem również na brak magii, niech będzie, że pojawia się od czasu do czasu a to za sprawą czarnego charakteru - czarnoksiężnika Flagg'a. Nie za bardzo rozumiem z jakiego powodu wywołał całą intrygę o tron trując króla i wrabiając Petera, tylko po to żeby nałożyć większe podatki za pomocą Thomasa? To wszystko? Założę się, że taki doradca króla nie zarabia mało i co ma z tego, że poddani płacą więcej? Jeśli pominąć fakt, że nie zrozumiałe są dla mnie jego zamiary to ogólnie jest ciekawą postacią...
Przyjemnie czytać coś co zwie się fantasy, ale błądzisz jak na pustyni szukając elementów tego gatunku aż tu nagle nie fatamorgana tylko oaza! No nie mogę powiedzieć, że kryształowa kula nie jest fantastycznym elementem...
Kiedy Flagg to ujrzał bardzo mu kibicowałem, żeby przeszkodził w sukcesywnej ucieczce. Zajebiście popadł w zabójczy obłęd z toporem w ręku! Bardzo przyjemna obietnica, życzyłem mu tych tysiąca lat dumy z trofeum...
Flagg oczywiście przeciął linę, Peter ląduje na stosie z serwetek, dochodzi od ostatecznej rozgrywki Flagg obrywa strzałą w oko i bardzo się cieszę, że magicznie znika! Tak samo się cieszę, że "Oczy smoka" znikają z miejsca w którym trzymam książkę do czytania i wracają ogarnięte na półkę! Osobiście nie polecam nikomu książki o smokach gdzie pojawia się jeden na pół strony by zaraz paść trupem i stać się zwykłym kukaczem! Może opis fabuły z tyłu okładki który mi obiecywał SMOKI był napisany przez kogoś z Albatrosa kto książki nie czytał dla kogoś kto książki nie przeczyta :).
Cieszę się, że mam kolejną pozycję Kinga za sobą. Myślałem, ze kolejną po jaką sięgnę będą "Stukostrachy", której się boję, jest grubsza a ludzie wymieniają ją jako jedną z jego gorszych książek. Przekonam się na własnej skórze, bo może przypadnie mi do gustu. Mam na bank kontrowersyjne zdanie na temat "Miasteczka Salem", że to nudne flaki z olejem a ja wolałbym drugi raz przeczytać "Bezsenność" która dupy nie urywa, ale mnie nie męczyła a jest wymieniana jako jedna z jego gorszych prac. Jednak zanim "Stukostrachy" poczytam sobie trochę komiksów Batmana a potem wezmę się za najnowsze dzieło Kinga, bestseller, czyli "Billy Summers". Już od samego początku bez zapoznania się nawet z jedną stroną mam wyrobione swoje "trzygrosze" odnośnie książki. Wiem, że jest o snajperze, domyślam się, że to tytułowy Billy, ale to jak on się nazywa Billy Summers kojarzy mi się z chłopcem w czapce z daszkiem bawiącym się na wakacjach . Mam nadzieję, że fabuła wykręci mi to skojarzenie z głowy :).
MUSIC TIME!!! W tym poście ląduje szybka dyskografia Ultramagnetic MCs po której będę rozrzucał na części całą obszerną twórczość jednego z członków tego składu czyli legendarnego Kool Keith'a...
BEST OF BATiEGO - Ultramagnetic MCs
Ultramagnetic MCs - Critical Beatdown (1988)
Ease Back /// Kool Keith Housing Things ///!!!Traveling at the Speed of Thought (Remix)!!!///!!!One Minute Less!!!/// Ced-gee (Delta Force One)
Ultramagnetic MCs - Funk Your Head Up (1992)
Go 4 Yourz /// Message From The Boss /// Make It Happen /// Chorus Line Part 2
Ultramagnetic MCs - The Four Horsemen (1993)
!!!Two Brothers With Checks (San Francisco Harvey)!!!/// Saga of Dandy, The Devil & Day /// Bring It Down To Earth
Ultramagnetic MCs - The Best Kept Secret (2007)
!!!The Plaques!!!///!!!Mechanism Nice (Born Twice)!!!///!!!Super Spellbound!!!/// Underwear Pissy /// Vibrato
P.S. Takie kadry...
Hmmm ja też jestem Batmanem i nie znam tego uczucia dla którego warto nim być. Tyle misji w życiu skończyło się fiaskiem a ile jeszcze mnie czeka? No gain only pain :(.










































