.... a dlaczego by nie dorzucić rapowego brzmienia.
"Cmętaż Zwieżąt" lub też tłumaczony jako "Smętarz dla Zwierzaków" - co z oryginalnego tytułu "Pet Sematary", z drugą opcją wydaje się odpowiedniejszy - autorstwa Stephena Kinga, jest kolejnym przeze mnie zaliczonym miejscem w jego dorobku. Z rezerwą podchodzę do opinii publicznej, że owa coś bardzo mocno zachwala, sam muszę poznać, żeby się do niej dostosować lub od niej odseparować. Omawiana pozycja tego postu, jest zaliczana do jego najlepszych dzieł jak np "Miasteczko Salem", które mnie osobiście wyssało, przeprowadziło drenaż, jednak nie z krwi tylko z przyjemności czytania. Nie rozumiem fenomenu, Salem, jak "Cujo" tak samo ten pies również wygryzł ze mnie chęć czytania (wszystko doczytanie oczywiście do końca ;p). Jednak opowieść o pewnym cmentarzysku, przemówiła do mnie, zabiła mnie, zakopała i oddała odmienionego :). "Cmętaż Zwieżąt" w moim mniemaniu to taki 10/10 klasyk na rangę "Lśnienia".
Książka jest mocno mroczną i przerażającą historią. Skupia się na rodzinie Creed'ów, w której skład wchodzi Louis, żona Rachel oraz dzieci, córka Ellie z młodszym bratem Gage'em z pupilkiem, kotem Church'em, którzy przeprowadzili się na prowincję Ludllow by wieść spokojne życie. Ich losom towarzyszą po sąsiedzku leciwi Crandall'owie - Jud i jego żona chorująca na artretyzm. Luise i poczciwy sąsiedzki staruszek zaprzyjaźniają się, popijając piwko na werandzie. Nie da się nie zauważyć, że blisko ich posiadłości przebiega ruchliwa droga, którą przemykają tiry. Właśnie chociażby dlatego Jud doradza Louis'owi, by wykastrował swego kota. Czworonóg stanie się spokojniejszy, nie wybiegnie na ulicę a dzieci zamiast plamy na asfalcie będą miały nadal kotka. W między czasie, mała Ellie dowiaduje się trochę o śmierci, kiedy odwiedza w pobliżu tytułowy cmentarz, dowiadujemy się o traumie z dzieciństwa Rachel, też związana ze śmiercią... jest potężnie ponura atmosfera i oczywiście w takim klimacie kotek nie mógłby ujść ze swoimi kocimi żywotami, zostaje potrącony i traci z miejsca wszystkie 9... kitty is dead... ale chwileczkę, chwileczkę, coś zaradzimy... oldtimer Jud, bardzo polubił Ellie i nie chciał by ta smuciła się z powodu straty Church'a, dla ojca tak samo żal córeczki... zamaskujemy to! Pójdziemy ukryjemy koci zwłok w pobliżu cmentarza... ale po jakimś czasie kociątko wraca!!! Śmierdzi, zachowuje się bardziej dziko, ale wrócił!!! Jak skoro, sami byliśmy jego grabarzami.
\\\\\\\SPOILER|||||||||TIME//////Tak mniej więcej prezentuje się zarys fabuły. Kot zombie to jest tylko rozgrzewka tego co ma do zaoferowania to arcydzieło. Nadmienię, że dużym plusem była klaustrofobia odnośnie plejady bohaterów, czyli skupiamy się na konkretach. Horrorem tutaj, jest nie tylko ziemia zwracająca życie zmarłych. Życie, to normalnie życie, co może spotkać każdego, uzupełnia lub współtworzy na równi klimat grozy. To wszechobecna śmierć i jaki wpływ ma na Louis'a, jak radzą z nią sobie dzieci, czy też wyniszczona w dzieciństwie przez kostuchę Rachel. Przez kolejne strony, biega sobie kot zombie. Jednak czy jeszcze większym horrorem nie będzie to co za chwilę napiszę? Podczas lektury zapisałem sobie takie czepiające się książki i stylu King'a zdanie: Gage i Louise poszli puszczać latawca... po co to było? Jaki to miało wpływ na całość? Po całości odpowiadam sobie. TO co przeczytałem jest Królewskich rozmiarów, tak King i tu jest bezlitosnym królem horroru. Tych kilka chwil sielanki, syna z ojcem puszczających latawca było po to po chwili w następnym rozdziale zabrać nas na rodzinę w żałobie... od tak... klika stron potem, jest wyjaśnienie co się stało. Tak jak kotek, droga i tir, ojciec nie dobiegł :(. Mało?! Na stypie teść oskarża swego zięcia o śmierć swego syna, wychodzi bójka, Rachel na pogrzebie swego malutkiego dzieciaczka ze swoją fobię przy śmierci, przez siostrę Zeldę. Jej ojciec i jej mąż leją się, trumna się przewraca.... :O WTF?! Ja wiedziałem, że tak będzie, że synek umrze, film kiedyś widziałem. Co musieli przeżyć ludzie czytający to w roku 1983? :O Dalej mało grozy co nie? Dochodzimy do Wendigo, lub jak zwał moc miejsca przy Smętarzu. Pogrzeb syna, potem ojciec w rozpaczy z szaleńczą opcją. Wykopujemy zwłoki syna, kopiemy je na tamtym miejscu... :O. Gdzieś dalej córka mająca sny z nastoletnim chłopakiem który tragicznie zmarł w szpitalu na rękach jej ojca, ostrzega matkę. Ellie nie miała prawa go znać. Teraz miałem takie skojarzenie, że Rachel jechała do swego męża jak matka Kevina w klasykach :). Jednak nie po syna tylko po męża wykopującego właśnie trumnę ich dziecka. Wszytko co przeczytałem, odczuwam ogromną satysfakcję :O:O:O.
Czas na akapit taki co mi się tutaj dopatrzyło. Stephen King niejednokrotnie podkreślał, że jego god'em jest Edgar Allan Poe. Pionier ma w swoim dorobku takie opowiadanie "Czarny Kot" a jest o śmierci i poczuciu winy. Hmmm Church... mógłby być psem równie dobrze. Teraz to co złapałem to nie ma opcji, że nie pyka moja teoria. Główny bohater książki, biedny ojciec, pracuje w szpitalu. Ma ziomka imieniem Steve Masterton. Matka owego gościa przeszła kiedyś mastekotomię. Tytułowy cmentarz, ma korzenie indiańskie, i miał styczność z plemieniem Micmaców. Nad cmentarzem pojawiały się żółte oczy i jest o powrocie zmarłego do życia. Stephen King wydał swoją książkę w 1983. W 1975 światło dzienne ujrzało straszydło, indiański szaman "Manitou" i mieniem
Misquamacus, mający żółte oczy, wracający do życia na karku biednej kobiety w szpitalu, autorem jest Graham Masterton. :O. Przypadek? Jeszcze smaczka mam. To z perspektywy Steve'a kończy się książka, mistrzowskim endingiem!!!
Całość została przeniesiona na ekran w 1989 z sequlem parę lat później. W pierwszej części nawet występuję jako ksiądz na pogrzebie sam Stephen King. Autor źródła miał duży wpływ na film i jest to wierna adaptacja. W tym roku doczekaliśmy się nowej wersji bo czy remake? Hmmmm, adaptacja'19 na tą samą jatkę, ale rządzi się swoimi prawami. Mi się podobała współczesna ekranizacja. Czytałem gdzieś, że jest fuj i poniżej oczekiwań bo nie ma psychologicznej zmiany pana Creed'a. Heh... film przez 1,5h nie zrobi tego co ocean słów przez 500 stron, ciekawe czy ta sama osoba ma takie same pretensje do filmu Stephen'a King'a. Ja byłem zadowolony po seansie :)... obu.
Zamykając ten odcinek posta, polecam i to bardzo mrocznie mocno polecam "Smętarz dla Zwierzaków". Tradycyjnie w tym miejscu czas na dziennik pokładowy sick-czytacza: polski horror z tego roku "Cienie Nowego Orleanu" Macieja Lewandowskiego potem dalej polski autor Artur Urbanowicz i podrząd "Gałęziaste" i "Grzesznik". Jak zamknę tamte tytuły planuję zabrać się za "To" King'a... hmmm...
i.... Czas na słitaśne zdania gorzkiej książki...
Stu Bangas - Discernment
I II
Ponieważ horror to także gore, stare zwyczajowe flakobranie. Chlap chlap plask plask hehehe #wszystkojestflakiirobaki
.... i bo jestEM Jaggalo :-DDDD
Capone - Capone Bone
I II III
...ciąg dalszy śliskich zbiorów.
To jest właśnie ziomek ze snów Ellie. Nie powinna go znać
Brother Ali & Evidence - Secrets & Escapes Father Figures /// Secrets & Escapes /// De La Kufi
Bohaterowie "Dragon Ball" mieli zdecydowanie lepiej. Jak Songo wrócił nie śmierdział śmiercią. Chi-chi z kolei nie czuła się odpowiedzialna za śmierć chorej siostry.
YG - 4 real 4 real Bottle Service /// Heart 2 Heart /// Do Yo Dance
King w wersji mędrca :) #pozytywnie
Stevo Kingeo.
Thees Handz, The Grouch And Murs - Thees Handz Born & Raised /// Light Up the Sage /// Be Nice
Ej nie no Panie King to jest no mercy! Bez litości WTF :> Murs przypomina... maderfakerbądźnajs
King Syze - Addicted to the Rhythm
I II III
Nie jestem fanem wokalu tego pana, gdyby nie Vinnie Paz i AOTP nie znałbym go. Muzycznie jest u niego <yeah> i lepiej<YEAH> :).
Za to u tego Kinga Takiego straszenia jest tutaj dużo więcej :))))))D
Płyta Bernera, kolejny raz poziomisko, długość trwania jest długa :D #albumoftheyear Dlatego pozwolę sobie poszastać tytułami... są tak mocne, że przejmują grające obowiązki przy obrazkach pod spodem...
Berner - La Plaza
Level Up /// Weed Man /// Same Time /// Mi Novia /// 3 Deep /// Kings of the Contraband /// Dying Slow /// Nonsense
Włączyłem sobie audio booka yyyh;///... takie coś samemu się czyta ;p ... na głos ;p
Dla dziecka czyta sie hehehe ;p :D
:>
:>
:>
:>
To uczucie kiedy czai się na Ciebie zombi-dzidzia. :O
Czytając takie flaki to wybałuszone oczy płoną szaleńczą radością, sinoszmargdowe oblicze wykrzywia się w grymasie uśmiechu... wydając z siebie pomruk... YyyyyyeeeeaaaahhhHHhhrrrr Hehehehehe:
Eony temu...
Eony temu II: Nocą














































