Mój blog od jakiegoś czasu upomina się swego. Ściga mnie... jestem mu coś winien. Ja dobrze to wiem i wiem nawet co dlatego czas rozpocząć rozliczenie z moim blogiem na temat "Adwokata Diabła".
Andrew Neiderman ze swoją książką spełnił się. Przykuł uwagę, nie kuł nudą. Wszystko co przeczytałem było potrzebne i znaczące dla fabuły, nie odczuwałem jakichś zbędnych dłużyzn dla napęcznienia stron. Hmmm czy to jest o TAKI horror? Tak w gruncie rzeczy pierwsze 2/3 książki to było czytanie jak powodzi się życie rodzinie Taylor'ów. Z lekkimi dreszczykami co jakiś czas. W końcu książka przez ostatnie 100 stron rozkręca się....
Tak jak ja przechodzący do głównego tematu mych wywodów. Powiem krótko i grzecznie. Jeśli nie oglądało się filmu ani nie czytało się książki a chciałoby się to radzę grzecznie... wypierdalaj :)... ooops :D Będę operował jedynie spoilerem, spoiler to będzie mój dzisiejszy budulec. Tak podrażnię się różnicami i to grubymi :D Oraz oczywiście jakimiś swoimi spostrzeżeniami czy skojarzeniami. Nie mam za dużo do powiedzenia o lekturze, ciekawa fabuła, ciekawy pomysł... z takim hmmm średnim wykonaniem... obejrzeć film a przeczytać książkę to zaskoczyć się negatywnie. Nadal oczywiście nie żałuję, bo znam różnice a one są oszałamiające... tak, nawet będzie o zakończeniach.. lecę na grubo jak wspomniałem ze spoilerami. Nie zagłębiam się w fabułę aby nakreślić o co chodzi bo to każdy zna :P.
Na wstępie wspomnę iż bardziej podobał mi się film od książki. Film to przykładny HORROR pełną mordą GIVEMEMORESHITLIKEDIZZ :). Kiedy obraz filmowy zachwycał swoją grozą w sensie "alestrasznjeszczerazzobaczę:O" a w epicentrum Kevin Lomax a w źródle nazwisko jego to Taylor. Diabeł zostaje diabłem i nazywa się John Milton i tu i tu. Fajnie, tak jak autor "Raju Utraconego" i to w tym świecie jest autorem tego. Kojarzyłem taki zestaw imienia i nazwiska, ale nichuchuskąd. Literatura zapewnia John'owi limuzynę z szoferem imieniem Charon (biczpliz Kevin to debil :D... jak całe Gotham... whoizbatman:]) zaś w kinie Milton śmigał z Kevinem metrem, zdeptało to swoje źródło, bo ten Charon to głupie było dla mnie od samego początku a filmik był za poważny na takie coś, dlatego fuqu Charon a witamy zajebiste publiczne wycieczki. Książkę porównuje się do "Dziecka Rosemary". Z tą różnicą, że tam Rosemary czuła się źle itp a Miriam wtomigraj po świetnym bzykanku ze swoim "mężem" nawiedzonym na przez diabła. Yhy ze strony Kevina wyglądało to tak, że jakby śnił i obserwował siebie z żoną podczas aktu. On tego nie ogarniał, że to działo się 4real ona nawet lekko obdrapana, chciała więcej i o. Zaszła w ciąże i zajebiście się czuła ze swymi koleżankami, to Kevin był tym paranoikiem, że to nie jego dziecko. Film w moim mniemaniu chciał trochę może odbić od horroru Ira Levin'a bo tutaj Mary Ann, yep, nie Miriam Taylor tylko Mary Ann Lomax. Właśnie ta pani tak nie zapada w ciążę, że aż mówi, że ukradli jej jajniki a zamiast tego popada w paniczny obłęd... panika z obłędem hmmm... w sumie to może jednak jak Rosemary, ale bez szatańskiego płodu :D. Mając taką rozbieżność fabularną wiadomo, że finał musi być inny i to aż w hói diametralnie. Reżyser zakończenie pokierował, że nawet w piekle byliśmy z efektami specjalnymi jakie niosły tamte czasy, do którego nas zabrał samobójczo heroiczny czyn Kevina, i puuuffff #restart druga szansa, by być dalej ciągniętym na pokuszenie swego eldiablotaty. Propsior gruby, to jest forever klasyk wejdzie i w roku 3097. Khem, Khem, hen hen dalej co dzieje się? Ponumerowane białe strony w czarne literki opisują jak szuka pomocy do walki z demonem. Znajduje ją u znanego i szanowanego egzorcysty ten, mu daje Biblię i krucyfiks który skrywa w sobie sztylet, którego należy użyć jeśli poparzy go Pismo Święte, to wyciągnij krzyż co go osłabi i oślepi od blasku wtedy w serce wrrrr... trrrrach. Najlepszy moment, main event książki to jest wtedy kiedy. Dzwoni do tego kto mu polecił takie rozwiązanie, a doradca wzywa policję. Kevin po rozmowie telefonicznej odwraca się a trup Johna Miltona uśmiecha się a wcześniej leżał z zakrytymi rękami. Zabójca twierdzi, ze wszystko pójdzie jak po maśle, ma świadków, uratował świat przed diabłem... oooopppsss, żyćko.. Kevin ląduje w pudle. Tam zbiera się podejrzanie duży tłum, ten wie co go czeka... oferują mu układ, jak pomoże im pisać pisma z prawnymi sprawami, będzie miał jak w domu Pan Taylor. Adwokat oczywiście się zgadza i zostaje wysłany do kustosza więziennej biblioteki którym okazuje się... JOHN f'n MILTON :D. Ten adwokat w pace... puszczamy oczko do "Skazanych na Shawshank" Panie Andrew Neiderman?
Kolejne coś, czego nie było w filmie :) Jak otworzyłem książkę a tam obrazek na hello, w środku okładki... komputera wyświetlającego "Future" yy, tha fuq?
Kiedyś Arnold Schwarzenegger w "I stanie się koniec" też zmagał się z szatanem, jeden z moich best ever filmów, ogromny sentyment i pozycja w dorobku aktora mocna jak "T2".. 4mnie :)
PMD - Mr. Slow Flow
I II III
IV V VITrak numer 4 to remix kawałka z "Chłopaki nie płaczą".. tak na 95% mi świta nie chce mi się grzebać ;p Że dobra płyta starego wygi, fajne remixy, dałem więcej jak 3 numery... bo why not, c'nie? To jeszcze płyta która mi umknęła jakoś w tym roku... i podchodzi pod książkę... a numer w bramce III to już :D
Juicy J - Three 6 Mafia
I II III
Teraz skupiłem się i jadę jak mogę z uporem maniaka nie czytając komiksów jedynie książkę jaką jest "CmĘtarz ZwieŻąt" Stephena Kinga... 300 stron zostało jeszcze coś ponad 200 i przyznaję się... miło się mknie przez kolejne kartki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz