niedziela, 29 grudnia 2019

Ostatni post w tym roku... ? Na featuringu Sęp &...

Ojej długi weekend był co to było? Co się działo, że sklepy pozamykane a ja nie musiałem iść do pracy?... hmmm... a Święta tak? Święta... no tak Wesołych Świąt... urodziny osoby, która zaprasza i organizuje Urodziny dla osób które w dupie mają, śmieją się i szydzą z Jubilata... ten który Go uważa za swego "Ziomka", szanuje i publicznie przyznaje się, nawet nie ma Wigilii... czy ja bluźnię pisząc jak jest?.... hehehhe :(

Freddie Gibbs And Amerigo Gazaway - A Freddie Christmas Album
Santa's Knicks /// Merry and Broken (feat. Scarface) /// Lil Drummer Boy Number One




Styczeń, od początku :) się stryczek...
Luty, dalej w niechęć i pech okuty...
Marzec, wciąż bezowocnie marzę...






Troy Ave - White Christmas 7

Forever /// 2 Things I Know /// Money Ova Here


Kwiecień, pleśń i grzyb kwitną w mym świecie...
Maj, wszystko współgra tak, że nic nie gra...
Czerwiec, myśli zżerają jak czerwie...

...

Lipiec, hmmm.... chlipię?...
Sierpień, krążę w krainie cierpień...
Wrzesień, też nic dobrego nie niesie...




...

Październik jak zawsze drapieżnik...
Listopad, łut szczęścia dalej nie dopadł...
Grudzień, budzę się i brodzę w brudzie.


 Ahaaa to może od razu Szczęśliwego Nowego Roku? Hmmm jeszcze więcej Sępa...?




Chochliki tłuką mnie chochlą <chlap>
Ewentualnie chapią zębami <chap>

Ich hucpa ani na chwilę nie przycupnie.
Newralgicznie cechy, hecy, hyhy cudnie.






 Ja nie chcę... ta pulpa. Produkty anty-żywieniowe.
Zwierzęciu nie dasz. Kosmita zajada... mhmhmhmmm.... mój pech.
  ///////////NIKT MI GO NIE ZABIERZE.

Zamiast grać na harfie dźga harpunem.
Nie włóczką tkać ciepło, dźgać włócznią.




... a to P.S. z "TO".
 Trochę mi zejdzie zanim skończę to, ale lubię "TO" :).

niedziela, 8 grudnia 2019

Taki trochę cichy post, by nabić licznik.. ooopsss... wyszło na jaw ;]

 Jak wiadomo w kosmosie mamy 3600 sektorów.
 Każdy jest pilnowany przez Korpus Zielonych Latarni.

 Sektor w którym znajdujemy się my to 2814.

 Ludzie zmieniają się, misie też. Kubuś Puchatek nie jest dumny ze swojej przeszłości i tego jak zarabiał kiedyś na miód.




 We wszechświecie, nie każdy ma jakąś mroczną przeszłość.

 Hal Jordan polubił Percival'a.

 Dlatego pozwolił temu obcemu stworzeniu osiąść na planecie Ziemia.

 Dzisiaj publika kojarzy go jako Papę Smerfa. Zapuścił jeszcze brodę i jest bardzo jurnym staruszkiem, który trzyma w ryzach całą wioskę.
Kosmiczni uchodźcy spotykają się często z rasizmem, bo to inna planeta, zarazki niewiadomego pochodzenia i doznają nachodzenia oraz gnębienia z tego powodu. Ponoć, Percival zaszczepił się nim osiadł w lesie. Dziwnym prześladowcą niebieskiego towarzystwa jest Gargamel, chce ich zjeść? Naczytał się o voodoo, że razem z pożeranym ciałem, wchłania się duszę i wiedzę "posiłku". Chyba komuś marzy się galaktyczna wiedza ?:>



PennywiSe
Jestem po dwóch pierwszych rozdziałach. Nie wiem czy nie za wcześnie by tak napisać i nie zapeszyć... lektura yeahst <yeah> :D. Postać Klowna ze zdania na zdanie doceniam coraz mocniej :).

Klasyczna scena z opisu King'a

Niżej dwa filmowe Pennywise'y.

Tyle o ile wersja z 1990 roku wynudziła mnie, to Tim Curry i tak był straszny :) Ten film wzbudził lęki przed książką... bo słaby był.

Z kolei współczesna wersja, jest ciekawym horrorem.




P.S.
Jestem underrated jak Boosie Badazz a on jak Z-Ro :).

sobota, 7 grudnia 2019

Trochę Daredevil'a.... ale co tu robi Hal Jordan?

Rittz - Put A Crown On It  (długowłosy rudzielec nigdy nie zawodzi, CAŁOŚĆ... #albumoftheyear)
Asian Fusion /// Wake up Call /// On the Line /// Live It Up





  Bullseye przeprowadzi egzekucję nawet gąbką, ryżem preparowanym i balonem nadmuchanym azotem... :DDDD



... jak uśmiercająca może być drobinka kurzu? :O


PMD - Mr. Slow Flow 2 
LI to LES /// The Message /// The Universal Funk Remix




 "I wear a shell of armour, 'Cause I've been stabbed in the back so many times."

 Bo trzeba być stanowczym i wiedzieć czego się chce. :)))







 Hhehhee... hehe... he? Hyhy?... khe.. khe... ?:(


 WTF... co się dzieje? 

Cóż to za zmiana klimatu.... rzeczywistość... pulsujący pęcherz... to ropiejący wrzód.
Umysł to przyjaciel, ale i najgorszy wróg. Krewko kotłuje, rozklekotane klepisko kolejnych myśli.
Przebija się, nie jak przebiśnieg, tylko przez dno... byle niżej. To rozkwit, jak kompost.
Jakaż parszywa reakcja zachodzi w odmętach jaźni... ten rezun zabiera mi i rezon...

  "Zamknij oczy. Poczuj jak dotyka cię noc. Zadrżyj pod lodowatą, zacinającą ulewę, która chłoszcze ci twarz i przenika pod podszewkę..." F.Miller "Daredevil"


... spowity mrokiem....

:(



"W oddali coś co nie powinno się nigdy narodzić, wywrzaskiwało nienawiść do podłego świata." M. Lewandowski "Cienie Nowego Orleanu"


 (bo dlaczego miałbym tutaj tego nie wrzucić w nawiasie? Zaś na płycie "Hellaween: Pure Horror" jest numer "Frankenstein")


...smagany ciemnością...

...gdzież, super siła, zamiast jak...

... starta smuga ...



WYRWAĆ SIĘ.... (!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) 


... spustoszenie...
...sunę się jak cień...
...sadowiąca się, gorąca, gorycz grozy smutku.
Heh...
 ... sam, samemu w pułapce.

*Gdy wszystko to pomyłka która płomyk szczęścia połyka.*

 "Jeśli śmierć może uwolnić go od wspomnień, będzie tylko łaską." H.P. Lovecraft "Zew Cthulhu". /// "What's wrong with my mind, If it wasn't for the bad times I wouldn't have no times."


 Gdy coś co miało pomóc... a przynosi antagonistyczny wynik.


Instalacja Impregnacji Inwazji...




Kiedy chcę drzeć ryja... lecz nawet nie dam rady.



hmmm i....

Płyta to Muzyczna tablica Mendelejewa...
Dzięki Bogu.... :)
.


W roku 5019 cyber-archeolodzy, będą grzebać w internecie. Natknął się na mój blog. Będzie to niczym znaleziona w jaskiniach, spuścizna praludzi. Pierwotne i prymitywne malunki, przedstawiające apoteozę muzyki (hmmm.. raczej nie, ale może "muzyce"?) oraz tandem cytatów i komiksowych kadrów... z moim słowolejstwem :))). "On był chory" - pomyślą. 

Cthulhu fhtagn!!! Mackowate "Cienie Nowego Orleanu".

Mamy rok 1928,  przyniósł on jedno z najlepszych, niepokojących opowiadań w historii literatury, wtedy przedwieczny mrok ujrzał światło dzienne. Horror lubisz ta? Nie czytałeś? yyyhhh;/. Nie jest to post o tym Arcydziełku, po części. Tak jak częścią opowiadania "Zew Cthulhu" autorstwa H.P. Lovecraft'a  jest inspektor John Raymond Legrasse... tak w 2019 nie częścią a główną postacią powieści Macieja Lewandowskiego pt. "Cienie Nowego Orleanu", jest owy inspektor... w książce Polaka, to już były policjant, detektyw John Raymond Legrasse. Cienie to swoista kontynuacja must2read opowiadania, bazuje na nim i czerpie z niego ile tylko się da. Kilka lat po wydarzeniach opisanych na obrazku wyżej, po nalocie na sektę gnieżdżącą się na bagnach, John podczas dochodzenia natrafia na coś podobnego, sadyzm i okrucieństwo, potwornie okaleczona i martwa dziewczyna (opis 2 posty niżej). To w nim nie wzbudza miłych wspomnień, ale zrodziło gorliwą chęć, powstrzymania podobnych bluźnierczych precedensów. Tak przez kolejne 300 stron prowadzimy śledztwo razem na naszym Legrasse'em. Czytając w trakcie miałem takie mieszane uczucia, przez kolejny strony dostaję solidnie napisaną fabułę. Autor ma bogate słownictwo w którą ubiera swoją mroczną wyobraźnię. Aczkolwiek ten highlevel pisarstwa i mrocznej wyobraźni jakoś tak bardzo schematyczny był dla mnie. Do pewnego momentu. Może się czepiam, w końcu dochodzenie to dochodzenie, ale pytałem się siebie, znowu? Podążamy, przez jakieś ciemne zakamarki by na końcu spotkać ich "boss'a" (jak w grach ;p), który jest jeszcze gorszy niż te zatęchłe miejsca. Podkreślam, opisy były super, pochłaniałem je, ale ciągle kluczyły na tą samą toczkę. W pewnym momencie, już nawet zmęczyłem się tym i czytałem po kilka stron byle iść w przód, nie wiem dlaczego aż tak zmuliła mnie ta w gruncie rzeczy świetna książka. Aż pewnego dnia stwierdziłem, nie ma, że boli wciskam się w nią i kończę. Po jakimś czasie, skończył się ten schemat i śledztwo zrobiło się ciekawsze... jednak. Nie wiem co autor miał na myśli, może ja mam problemy czytania ze zrozumieniem. Chodzi o to, że John bywał w okrutnych miejscach i rozmawiał z gorszymi typami spod ciemnej gwiazdy. Aż tu, gdzieś w słonecznym parku, w cieniu drzewa spoczywa sobie starszy człowiek, miłośnik szach. Detektyw odwiedza starego informatora, przeprowadza za nim rozmowę i dowiaduje się bardzo istotnej sprawy. Potem John myśli, kurczę nie mogłem najpierw go odwiedzić, może minęło by mnie te całe gówno które do tej pory spotkało, w tym np. wybuch w miejscu z nielegalną pornografią. Ten ułamek z pornografią, był dla mnie tributem dla arcy poza przestrzeń i czas filmu pt. "8mm"... gdzie John niczym Cage na ekranie ogląda kolejne taśmy zawierające zbereźne wynaturzenia. Wracając do tego co nam powiedział, dziadzio... wyjawił on imię, nazwisko i nawet pseudonim jednego z głównych złoczyńców. Będę operował xywą, Cień, jak dla mnie kolejny ukłon w stronę innego psychola. Thomas Harris napisał "Czerwonego Smoka" i właśnie jego mi przypominał, sposób przedstawienia, mroczny psychopata który w swoich zbrodniach widzi ukryty mistycyzm. Spotkanie z nim to dla mnie jeden z trzech finałów. Książka cały czas jest obleśna, makabryczna, ponura... zaś finał(y).  Pięknie #turpizm . Kolaż wszystkiego i kwintesencja gore :). Cień, potem przerwa czyli wycieczka na rynek kobietami, by następnie zjeść do końca dwoma ostatnimi rozdziałami. Spotkanie z tym pod którego podlegał Cień, miting z Czarnoksiężnikiem ROX!!! By potem już finalnie ostatecznie wrócić do bagiennego miejsca, które nakreślił Howard w swoim opowiadaniu. YEAH! Fajna wzmianka, że na obelisku brakuje figury, to ta którą inspektor przynosi do archeologa, najs te łączenia ze sobą. Pomimo, ze aseksualny czyli bez potomków, to nazwę go pradziadkiem... pradziadek Lovecraft wydaje mi się, że byłby zadowolony z tego co stworzył Maciej Lewandowski. 350 stron, może czasem monotonnego, ale najprawdziwszego mroku z zakamarków polskiego grozoroba. Tutaj w Nowym Orleanie, nakreślonym przez autora (chyba zna się na miejscu bo nakreśla cechy charakterystyczne i klimat) nawet szczoteczka do zębów Legrassa jest podejrzanym przedmiotem okultystycznym z zacienionego miejsca. Jest ona bliskim pokrewnym, siódma woda po kisielu, czary szamana, która służyła do przelania ofiarnej krwi... detektyw tego nie wie... jeszcze :D. To już moje bajdurzenie, po zakończeniu wątpię by John przejmował się szczoteczką do zębów ;]. Super, polecam. Na koniec wspomnę jeszcze. Coś dziwnego mnie spotkało podczas lektury. Był krwawy opis, a na kartce obok plamka krwi niewiadomego źródła, której wcześniej nie było, albo nie zauważyłem. Obszukałem się i nigdzie nie miałem ranki, najwyżej zasklepiony, suchy strup, ł:o:o:o:o:oł. No nic trzeba skończyć książkę, co też się stało, czego dowodem jest ten post :)))))).
Dziennik pokładowy chorego czytacza powinien pokazywać teraz dwie książki Artura Urbanowicza "Gałęziste" i "Grzesznik", jednak tej pierwszej jeszcze nie zdążyłem kupić. Jest to jego pierwsza książka, autor lubi puszczać oczka do czytelnika w kolejnych, poprzez nawiązanie do poprzednich. Dlatego nie chce ruszać "Grzesznika". Tak samo "Inkub" ma jakieś odnośniki do tych dwóch tytułów. W związku z takim przebiegiem spraw, otwieram coś czego boję, długie i opasłe straszydło King'a "To"... nie boję się tego, że będzie straszna, mam taką nadzieję, lęki rodzą się ze świadomości, że to 1100 stron maczkiem... a jak to nudne będzie? :(. No nic... kilka zdjęć z Orleanu... 

Smoke DZA And Currensy - Prestige Worldwide
3 Minute Manual /// Boats & Hoes /// Inhale

Nie wiem co tutaj mam pisać, jest to literatura obskurna :).





Action Bronson - Lamb Over Rice
Accoutrements /// Descendant of the Stars /// Just the Way It Is
Więcej pogodnych zdań... a ja kiedyś takie wersy naskrobałem...
*Zapach łąki, świeci słońce, piękne obłoki,
ptaszki, obok zajączek a clown zakopuje zwłoki
*



Boosie Badazz - Talk Dat Shit
The Ones I Know /// Burden on My Heart /// Another Chance /// Raindrops /// Wonderland

Chłop wyskoczył z dachu...
Ta reakcja...
No nic :|
Stało się...

Rozbawiło mnie to... ale to pod spodem już nie...
...
W książce ktoś chce odtworzyć bezecną księgę Necronomicon. Zamiast zwykłego materiału książkowego, została ona napisana na ludzkiej skórze.

Co jeśli roster BJW (i innych federacji z ultraviolentem) jest odłamem sekty wyznających i chcących sprowadzić na Ziemię Wielkich Przedwiecznych? Co jeśli każdy pojedynek, rozbicie jarzeniówki, bump na szkło w drucie kolczastym, jest to nic innego jak "drukarnia" bluźnierczej księgi? :O

ŚWIEŻY DARKNESSSSSS

Masashi Takeda. (te udawane blizny)

piątek, 6 grudnia 2019

Z ostatniej chwili... Frank Miller i Daredevil.

W końcu chwyciłem się za to... planowałem czekać aż zbiorę wszystko... za długo czekać. Takie coś jak "Daredevil" Frank'a Miller'a to jest klasyka, nie khem, khem KLASYKA komiksu. Mam dwa tomy... pierwszy zeszyt tego:

Pomimo, że zbiór zaczyna się historią wyrwaną ze środka, ponieważ z #157 Miller nie miał nic wspólnego. W niczym to nie przeszkadza. Odbiorca (ja) w tym przypadku cieszy, że widzi prace młodej, przyszłej legendy. Fabuła jeszcze nie autorstwa F.M.'a za numer #158 odpowiada Roger McKenzie... biuro Matta Murdocka zostało napadnięte... a sam niewidomy prawnik porwany...




Ehhh ta stara, wysłużona kreska starej daty :)

Kim u licha jest Death-Stalker? :O

Czytałem w internecie taki żarcik...
Stalking jest wtedy kiedy dwie osoby odbywają romantyczny spacer i tylko jedna o tym wie... <brzdęk-brzdęk-BRZDęK>


Młody i dziki rysownik na początku swej wycieczki po status legendy...






Okazuje się, że ów tajemniczy villian to postać z przeszłości z ciekawym backgroundem, zmieniającym Eksterminatora w... drżyjcie wszyscy... Death-Stalkera!!!

Ciekawe co na jego image tacy jak Phantom Stranger, Darkman czy nawet Darkwing Duck?!






Pora dowiedzieć się czegoś więcej na temat mrocznego jegomościa.


Hmmm.... gdzie swoją kryjówkę mógłby mieć Death-Stalker? Fajny fragment pojedynku... i ten nagrobek.
(Klasyka z klasą)
Nie będę wklejał ze względu na prywatność villiana... ale poznajemy jak wygląda szalony oprych, bez całej złowieszczej tajemniczości na szpetocie.





Zabieram się dalej za czytanie....

czwartek, 5 grudnia 2019

Super niesuper od Bendisa... juzt another post.

Przeczytałem dwa pierwsze tomy Superman'a autorstwa Braian'a Bendis'a. Tyle o ile "Człowiek ze Stali" trzymał swój komiksowy poziom, fajnie... origin wybuchu Kryptona i nowa postać Rogol Zaar. Coś jak kolejny Doomsday, ale spoko, nie nudziło tych kilka zeszytów z Rogalem Zaraz :D Myślałem sobie, ależ ludzie czepiają się, nie jest to Superman jakiś górnolotny, ale jest w miarę okej... gdy przeczytałem jego Action Comics Tom1: Niewidzialna Mafia... :O... ale nudne... gówno! Szkoda słów i klawiatury... a ta historia potoczy się dalej w tom 2'gi który kupię i oczywiście przeczytam :( #kolekcjoner;]

DJ Muggs & Da God Fahim  - Dump Assassins
Dump Assassination /// Tha Dealer /// Tha End Phase




 Rogal Zara!!! :DDDD













Ruste Juxx & Tone Spliff - Magma
Let the Steel Go /// How Itz Done /// Style

Clark Kent bawi się w detektywa, chce być jak ziomek. Superman dowiedział się, że poszukuje łysego typa, łysego zwykłego człowieka, którego cechą charakterystyczną jest łysa czeszka ... nooo w kręgu podejrzanych Mr. Freeze... Brainiac... Parasite?! WTF, super praca jako rysunki... jednak moim zdaniem robiąca z Supka zwykłego debila... tak, Parasite podszedł do nastolatka i dał mu parę dolców by coś wykonał dla niego... a nastolatek opisuje potwora jako "łysy człowiek"... brawo Kent U R Debil :).

Jeśli jestem przy Batmanie... to niech i jego nie zabraknie... skoro był. :))))


Slaine - One Day (#albumoftheyear)
Redemption /// Time is Now /// It Catches You /// The Day Before I Die /// Can't Stay the Same /// Do What You Love
To akurat tak mocno spodobało się hehe.
Bo Batmany... mają swoje Batman's thangs
 
                     
P.S. Jak Batman to i Batman ze swoją Bat-Półką :D
Mozzy And Tsu Surf - Blood Cuzzins
Couldn't Do It /// Everybody On Go /// Frozen


Zima jest, troskliwy Batman ogrzewa główkę Catwoman swoim kevlarem.... heheh.




P.S. Przycieniony cieniami Nowego Orleanu....

Styles P - Presence
Bad Man /// Blood, Sweat & Tears /// Yes, Lord!
 Tak się zaczynała książka. Zostało mi około 100 z 350 stron. Nie wiem dlaczego tak mozolnie ona mi idzie.








...dalej sieczka, która jest częścią fabuły ociekającej mackami Lovecrafta. 






teraz czas na...

perwersyjnie sprośny...
P.S.'ik czyli... pończoszki i stringi :D
Hej boginki, muzy i inne rusałki. Z takim zapytaniem. Która z Was chciałby obłaskawić psikusem starego durnia wkładając mu swoje majteczki na głowę?... lub rzucić w zęby pończoszką/rajstopką <mlaskmlask> :D. Oczywiście psikusy są na pewnych zasadach. Jeśli Wasza kobiecość to Rajska Symfonia... to ten człeczyna i gliniany proch zaznacza by owocowy bawełniaczek lub nylonowa wata cukrowa była zroszona magią, Echem Rajskiej Symfoni... ale ja chory :DDDD hahaha... wiersze mógłbym pisać do noszonej (nie nadużywanej kolejny dzień... won brudasy!... i nie piję tu do dziewczyn słuchających metalu... sam jestem "brudasem".) kobiecej bielizny :D... yyyhhh oblech :D yeaaah :D
....
jednak czego spodziewać się po typie, autorze wersu.. *chcę p'aczeć Ci w oczy kiedy podcieram srakę.*

niedziela, 24 listopada 2019

"Cmętaż Zwieżąt"/ "Smętarz dla Zwierzaków" to bezbłędny horror...

 Jaka inna piosenka byłaby lepsza na starcie? :D

....  a dlaczego by nie dorzucić rapowego brzmienia.

"Cmętaż Zwieżąt" lub też tłumaczony jako "Smętarz dla Zwierzaków" - co z oryginalnego tytułu "Pet Sematary", z drugą opcją wydaje się odpowiedniejszy - autorstwa Stephena Kinga, jest kolejnym przeze mnie zaliczonym miejscem w jego dorobku. Z rezerwą podchodzę do opinii publicznej, że owa coś bardzo mocno zachwala, sam muszę poznać, żeby się do niej dostosować lub od niej odseparować. Omawiana pozycja  tego postu, jest zaliczana do jego najlepszych dzieł jak np "Miasteczko Salem", które mnie osobiście wyssało, przeprowadziło drenaż,  jednak nie z krwi tylko z przyjemności czytania. Nie rozumiem fenomenu, Salem, jak "Cujo" tak samo ten pies również wygryzł ze mnie chęć czytania (wszystko doczytanie oczywiście do końca ;p). Jednak opowieść  o pewnym cmentarzysku, przemówiła do mnie, zabiła mnie, zakopała i oddała odmienionego :). "Cmętaż Zwieżąt" w moim mniemaniu to taki 10/10 klasyk na rangę "Lśnienia".  
Książka jest mocno mroczną i przerażającą historią. Skupia się na rodzinie Creed'ów, w której skład wchodzi Louis, żona Rachel oraz dzieci, córka Ellie z młodszym bratem Gage'em z pupilkiem, kotem Church'em, którzy przeprowadzili się na prowincję Ludllow by wieść spokojne życie. Ich losom towarzyszą po sąsiedzku leciwi Crandall'owie - Jud i jego żona chorująca na artretyzm. Luise i poczciwy sąsiedzki staruszek zaprzyjaźniają się, popijając piwko na werandzie. Nie da się nie zauważyć, że blisko ich posiadłości przebiega ruchliwa droga, którą przemykają tiry. Właśnie chociażby dlatego Jud doradza Louis'owi, by wykastrował swego kota. Czworonóg stanie się spokojniejszy, nie wybiegnie na ulicę a dzieci zamiast plamy na asfalcie będą miały nadal kotka. W między czasie, mała Ellie dowiaduje się trochę o śmierci, kiedy odwiedza w pobliżu tytułowy cmentarz, dowiadujemy się o traumie z dzieciństwa Rachel, też związana ze śmiercią... jest potężnie ponura atmosfera i oczywiście w takim klimacie kotek nie mógłby ujść ze swoimi kocimi żywotami, zostaje potrącony i traci z miejsca wszystkie 9... kitty is dead... ale chwileczkę, chwileczkę, coś zaradzimy... oldtimer Jud, bardzo polubił Ellie i nie chciał by ta smuciła się z powodu straty Church'a, dla ojca tak samo żal córeczki... zamaskujemy to! Pójdziemy ukryjemy koci zwłok w pobliżu cmentarza... ale po jakimś czasie kociątko wraca!!! Śmierdzi, zachowuje się bardziej dziko, ale wrócił!!! Jak skoro, sami byliśmy jego grabarzami.  
\\\\\\\SPOILER|||||||||TIME//////Tak mniej więcej prezentuje się zarys fabuły. Kot zombie to jest tylko rozgrzewka tego co ma do zaoferowania to arcydzieło. Nadmienię, że dużym plusem była klaustrofobia odnośnie plejady bohaterów, czyli skupiamy się na konkretach. Horrorem tutaj, jest nie tylko ziemia zwracająca życie zmarłych. Życie, to normalnie życie, co może spotkać każdego, uzupełnia lub współtworzy na równi  klimat grozy. To wszechobecna śmierć i jaki wpływ ma na Louis'a, jak radzą z nią sobie dzieci, czy też wyniszczona w dzieciństwie przez kostuchę Rachel. Przez kolejne strony, biega sobie kot zombie. Jednak czy jeszcze większym horrorem nie będzie to co za chwilę napiszę? Podczas lektury zapisałem sobie takie czepiające się książki i stylu King'a zdanie: Gage i Louise poszli puszczać latawca... po co to było? Jaki to miało wpływ na całość? Po całości odpowiadam sobie. TO co przeczytałem jest Królewskich rozmiarów, tak King i tu jest bezlitosnym królem horroru. Tych kilka chwil sielanki, syna z ojcem puszczających latawca było po to po chwili w następnym rozdziale zabrać nas na rodzinę w żałobie... od tak... klika stron potem, jest wyjaśnienie co się stało. Tak jak kotek, droga i tir, ojciec nie dobiegł :(. Mało?! Na stypie teść oskarża swego zięcia o śmierć swego syna, wychodzi bójka, Rachel na pogrzebie swego malutkiego dzieciaczka ze swoją fobię przy śmierci, przez siostrę Zeldę. Jej ojciec i jej mąż leją się, trumna się przewraca.... :O WTF?! Ja wiedziałem, że tak będzie, że synek umrze, film kiedyś widziałem. Co musieli przeżyć ludzie czytający to w roku 1983? :O Dalej mało grozy co nie? Dochodzimy do Wendigo, lub jak zwał moc miejsca przy Smętarzu. Pogrzeb syna, potem ojciec w rozpaczy z szaleńczą opcją. Wykopujemy zwłoki syna, kopiemy je na tamtym miejscu... :O. Gdzieś dalej córka mająca sny z nastoletnim chłopakiem który tragicznie zmarł w szpitalu na rękach jej ojca, ostrzega matkę. Ellie nie miała prawa go znać. Teraz miałem takie skojarzenie, że Rachel jechała do swego męża jak matka Kevina w klasykach :). Jednak nie po syna tylko po męża wykopującego właśnie trumnę ich dziecka. Wszytko co przeczytałem, odczuwam ogromną satysfakcję :O:O:O.
Czas na akapit taki co mi się tutaj dopatrzyło. Stephen King niejednokrotnie podkreślał, że jego god'em jest Edgar Allan Poe. Pionier ma w swoim dorobku takie opowiadanie "Czarny Kot" a jest o śmierci i poczuciu winy. Hmmm Church... mógłby być psem równie dobrze. Teraz to co złapałem to nie ma opcji, że nie pyka moja teoria. Główny bohater książki, biedny ojciec, pracuje w szpitalu. Ma ziomka imieniem Steve Masterton. Matka owego gościa przeszła kiedyś mastekotomię. Tytułowy cmentarz, ma korzenie indiańskie, i miał styczność z plemieniem Micmaców. Nad cmentarzem pojawiały się żółte oczy i jest o powrocie zmarłego do życia. Stephen King wydał swoją książkę w 1983. W 1975 światło dzienne ujrzało straszydło, indiański szaman "Manitou" i mieniem
Misquamacus, mający żółte oczy, wracający do życia na karku biednej kobiety w szpitalu, autorem jest Graham Masterton. :O. Przypadek? Jeszcze smaczka mam. To z perspektywy Steve'a kończy się książka, mistrzowskim endingiem!!!
Całość została przeniesiona na ekran w 1989 z sequlem parę lat później. W pierwszej części nawet występuję jako ksiądz na pogrzebie sam Stephen King. Autor źródła miał duży wpływ na film i jest to wierna adaptacja. W tym roku doczekaliśmy się nowej wersji bo czy remake? Hmmmm, adaptacja'19 na tą samą jatkę, ale rządzi się swoimi prawami. Mi się podobała współczesna ekranizacja. Czytałem gdzieś, że jest fuj i poniżej oczekiwań bo nie ma psychologicznej zmiany pana Creed'a. Heh... film przez 1,5h nie zrobi tego co ocean słów przez 500 stron, ciekawe czy ta sama osoba ma takie same pretensje do filmu Stephen'a King'a. Ja byłem zadowolony po seansie :)... obu.
Zamykając ten odcinek posta, polecam i to bardzo mrocznie mocno polecam "Smętarz dla Zwierzaków". Tradycyjnie w tym miejscu czas na dziennik pokładowy sick-czytacza: polski horror z tego roku "Cienie Nowego Orleanu" Macieja Lewandowskiego potem dalej polski autor Artur Urbanowicz i podrząd "Gałęziaste" i "Grzesznik". Jak zamknę tamte tytuły planuję zabrać się za "To" King'a... hmmm...

i.... Czas na słitaśne zdania gorzkiej książki...

Stu Bangas - Discernment
I  II

Ponieważ horror to także gore, stare zwyczajowe flakobranie. Chlap chlap plask plask hehehe #wszystkojestflakiirobaki

.... i bo jestEM Jaggalo :-DDDD


 Capone - Capone Bone
 I  II  III
 

 ...ciąg dalszy śliskich zbiorów.



To jest właśnie ziomek ze snów Ellie. Nie powinna go znać

Brother Ali & Evidence - Secrets & Escapes
 Father Figures /// Secrets & Escapes /// De La Kufi

Bohaterowie "Dragon Ball" mieli zdecydowanie lepiej. Jak Songo wrócił nie śmierdział śmiercią. Chi-chi z kolei nie czuła się odpowiedzialna za śmierć chorej siostry.


YG - 4 real 4 real
Bottle Service /// Heart 2 Heart /// Do Yo Dance



King w wersji mędrca :) #pozytywnie
 Stevo Kingeo.



Thees Handz, The Grouch And Murs - Thees Handz
Born & Raised /// Light Up the Sage /// Be Nice

 Ej nie no Panie King to jest no mercy! Bez litości WTF :> Murs przypomina... maderfakerbądźnajs




 King Syze - Addicted to the Rhythm
 I  II  III
 Nie jestem fanem wokalu tego pana, gdyby nie Vinnie Paz i AOTP nie znałbym go. Muzycznie jest u niego <yeah> i lepiej<YEAH> :).

 Za to u tego Kinga Takiego straszenia jest tutaj dużo więcej :))))))D



Płyta Bernera, kolejny raz poziomisko, długość trwania jest długa :D #albumoftheyear Dlatego pozwolę sobie poszastać tytułami... są tak mocne, że przejmują grające obowiązki przy obrazkach pod spodem... 

Berner - La Plaza
 Level Up /// Weed Man /// Same Time /// Mi Novia /// 3 Deep /// Kings of the Contraband /// Dying Slow /// Nonsense


Włączyłem sobie audio booka yyyh;///...  takie coś samemu się czyta ;p ... na głos ;p
Dla dziecka czyta sie hehehe ;p  :D
:>
  :>
:>
 :>
To uczucie kiedy czai się na Ciebie zombi-dzidzia. :O

 

Czytając takie flaki to wybałuszone oczy płoną szaleńczą radością, sinoszmargdowe oblicze wykrzywia się w grymasie uśmiechu... wydając z siebie pomruk... YyyyyyeeeeaaaahhhHHhhrrrr 

 Hehehehehe:

 Eony temu...
 Eony temu II: Nocą

czwartek, 21 listopada 2019

Heeeh ;]....

Każdy zna takiego autora jak Stephen King. W pewnych kręgach jest tak uważany, że nie można złego słowa powiedzieć na temat jego książki, nawet jak napisze dno, jest ono górnolotne allmighty Kinguś. Jednak ja tu nie o tym. Wiadomo, autor piszę horrory, fantastykę itp. Jednak przeczytałem pewne zdania to już fantazja tak typa poniosła że szok.... ("Cmętarz Zwieżąt")


Kobieta i słowo "przepraszam" hahhahahhaha

Ten gatunek nazywa nas świniami. Od kiedy świnia zna słowo przepraszam :> Bo który gatunek nadużywa tego słowa :D Nawet jak ona napsuje to on przeprasza za to :O. Facet to świnia... przynajmniej jesteśmy smaczni :D.

Hmmmm... a jeśli żona napierdala męża bo zupa była za słona? Do tego... ona sama ją gotowała :>

Ten post, nie miał na celu nikogo obrazić a jeśli ktoś się taki poczuł... trudno.

środa, 20 listopada 2019

Post powstał z okazji dwóch mocnych albumów...

Nie mam za wiele do powiedzenia, Merkules i Yelawolf pozamiatali. Dwa albumy z kategorii album roku. Urozmaicę wpis Hawkman'em...



 Jak to nawijał i 2Pac "i rather die than be a slave".  Założę się iż Ghetto Cowboy podobnie twierdzi... cała płyta jest do polecenia jak wspomniałem już na blogu. Wysiliłem się i wybrałem 6...

Yelawolf - Ghetto Cowboy

I  II  III  IV V  VI

Hmmmmm.... dołączę jeszcze dwa kawałki

Thugcore Colossus

Zaś jak reagujemy na krążek Merkules'a?....

... Dziękuję... tak <ROAR>!!!!!!


 Merkules - Special Occasion 

I  II  III  IV  V  VI

II & IV ... heh skąd ja to znam. Napomknę jak w III, druga zwrotka rozkręca się i hittuje :O 






Mało tekstu i całej reszty, wszytko rozchodzi się o dwie płyty i co w sobie skrywają. POLECONE :D



P.S.
Coś co potrafi zepsuć całą lekturę. Błąd drukarski!!!! Błąd wydawniczy!!! Odechciewa się czytać dalej i psuje efekt tego co się przeczytało do tej pory... heheheh. "Cmętarz Zwieżąt".

wtorek, 19 listopada 2019

Ja i moje igraszki z Adwokatem Diabła.

YYyyyyyhhhhhhOOOOO!!!!

Mój blog od jakiegoś czasu upomina się swego. Ściga mnie... jestem mu coś winien. Ja dobrze to wiem i wiem nawet co dlatego czas rozpocząć rozliczenie z moim blogiem na temat "Adwokata Diabła".

Andrew Neiderman ze swoją książką spełnił się. Przykuł uwagę, nie kuł nudą. Wszystko co przeczytałem było potrzebne i znaczące dla fabuły, nie odczuwałem jakichś zbędnych dłużyzn dla napęcznienia stron. Hmmm czy to jest o TAKI horror? Tak w gruncie rzeczy pierwsze 2/3 książki to było czytanie jak powodzi się życie rodzinie Taylor'ów. Z lekkimi dreszczykami co jakiś czas. W końcu książka przez ostatnie 100 stron rozkręca się....

Tak jak ja przechodzący do głównego tematu mych wywodów. Powiem krótko i grzecznie. Jeśli nie oglądało się filmu ani nie czytało się książki a chciałoby się to radzę grzecznie... wypierdalaj :)... ooops :D Będę operował jedynie spoilerem, spoiler to będzie mój dzisiejszy budulec. Tak podrażnię się różnicami i to grubymi :D Oraz oczywiście jakimiś swoimi spostrzeżeniami czy skojarzeniami. Nie mam za dużo do powiedzenia o lekturze, ciekawa fabuła, ciekawy pomysł... z takim hmmm średnim wykonaniem... obejrzeć film a przeczytać książkę to zaskoczyć się negatywnie. Nadal oczywiście nie żałuję, bo znam różnice a one są oszałamiające... tak, nawet będzie o zakończeniach.. lecę na grubo jak wspomniałem ze spoilerami. Nie zagłębiam się w fabułę aby nakreślić o co chodzi bo to każdy zna :P. 

Na wstępie wspomnę iż bardziej podobał mi się film od książki. Film to przykładny HORROR pełną mordą GIVEMEMORESHITLIKEDIZZ :). Kiedy obraz filmowy zachwycał swoją grozą w sensie "alestrasznjeszczerazzobaczę:O" a w epicentrum Kevin Lomax a w źródle nazwisko jego to Taylor. Diabeł zostaje diabłem i nazywa się John Milton i tu i tu. Fajnie, tak jak autor "Raju Utraconego" i to w tym świecie jest autorem tego. Kojarzyłem taki zestaw imienia i nazwiska, ale nichuchuskąd. Literatura zapewnia John'owi  limuzynę z szoferem imieniem Charon  (biczpliz Kevin to debil :D... jak całe Gotham... whoizbatman:]) zaś w kinie Milton śmigał z Kevinem metrem, zdeptało to swoje źródło, bo ten Charon to głupie było dla mnie od samego początku a filmik był za poważny na takie coś, dlatego fuqu Charon a witamy zajebiste publiczne wycieczki. Książkę porównuje się do "Dziecka Rosemary". Z tą różnicą, że tam Rosemary czuła się źle itp a Miriam wtomigraj po świetnym bzykanku ze swoim "mężem" nawiedzonym na przez diabła. Yhy ze strony Kevina wyglądało to tak, że jakby śnił i obserwował siebie z żoną podczas aktu. On tego nie ogarniał, że to działo się 4real ona nawet lekko obdrapana, chciała więcej i o. Zaszła w ciąże i zajebiście się czuła ze swymi koleżankami, to Kevin był tym paranoikiem, że to nie jego dziecko. Film w moim mniemaniu chciał trochę może odbić od horroru Ira Levin'a bo tutaj Mary Ann, yep, nie Miriam Taylor tylko Mary Ann Lomax. Właśnie ta pani tak nie zapada w ciążę, że aż mówi, że ukradli jej jajniki a zamiast tego popada w paniczny obłęd... panika z obłędem hmmm... w sumie to może jednak jak Rosemary, ale bez szatańskiego płodu :D. Mając taką rozbieżność fabularną wiadomo, że finał musi być inny i to aż w hói diametralnie. Reżyser zakończenie pokierował, że nawet w piekle byliśmy z efektami specjalnymi jakie niosły tamte czasy, do którego nas zabrał samobójczo heroiczny czyn Kevina, i puuuffff #restart druga szansa, by być dalej ciągniętym na pokuszenie swego eldiablotaty. Propsior gruby, to jest forever klasyk wejdzie i w roku 3097. Khem, Khem, hen hen dalej co dzieje się? Ponumerowane białe strony w czarne literki opisują jak szuka pomocy do walki z demonem. Znajduje ją u znanego i szanowanego egzorcysty ten, mu daje Biblię i krucyfiks który skrywa w sobie sztylet, którego należy użyć jeśli poparzy go Pismo Święte, to wyciągnij krzyż co go osłabi i oślepi od blasku wtedy w serce wrrrr... trrrrach. Najlepszy moment, main event książki to jest wtedy kiedy. Dzwoni do tego kto mu polecił takie rozwiązanie, a doradca wzywa policję. Kevin po rozmowie telefonicznej odwraca się a trup Johna Miltona uśmiecha się a wcześniej leżał z zakrytymi rękami. Zabójca twierdzi, ze wszystko pójdzie jak po maśle, ma świadków, uratował świat przed diabłem... oooopppsss, żyćko.. Kevin ląduje w pudle. Tam zbiera się podejrzanie duży tłum, ten wie co go czeka... oferują mu układ, jak pomoże im pisać pisma z prawnymi sprawami, będzie miał jak w domu Pan Taylor. Adwokat oczywiście się zgadza i zostaje wysłany do kustosza więziennej biblioteki którym okazuje się... JOHN f'n MILTON :D. Ten adwokat w pace... puszczamy oczko do "Skazanych na Shawshank" Panie Andrew Neiderman?

Kolejne coś, czego nie było w filmie :) Jak otworzyłem książkę a tam obrazek na hello, w środku okładki... komputera wyświetlającego "Future" yy, tha fuq?
  
Kiedyś Arnold Schwarzenegger w "I stanie się koniec" też zmagał się z szatanem, jeden z moich best ever filmów, ogromny sentyment i pozycja w dorobku aktora mocna jak "T2".. 4mnie :)


PMD - Mr. Slow Flow
I   II   III

IV  V  VI

Trak numer 4 to remix kawałka z "Chłopaki nie płaczą".. tak na 95% mi świta nie chce mi się grzebać ;p Że dobra płyta starego wygi, fajne remixy, dałem więcej jak 3 numery... bo why not, c'nie? To jeszcze płyta która mi umknęła jakoś w tym roku... i podchodzi pod książkę... a numer w bramce III to już  :D

Juicy J - Three 6 Mafia
I   II  III

Teraz skupiłem się i jadę jak mogę z uporem maniaka nie czytając komiksów jedynie książkę jaką jest "CmĘtarz ZwieŻąt" Stephena Kinga... 300 stron zostało jeszcze coś ponad 200 i przyznaję się... miło się mknie przez kolejne kartki.

wtorek, 12 listopada 2019

Kolejny Doom Post...

Ludzie z Nigdzie wykradli mi cechę abstrakcyjnego słowolejstwa... nie wiedzą, że źródło odnawialne heheh... póki co i tak obrazkowo linkowo...

O... a w miarę normalne spostrzeżenia wchodzą...



Gang Starr - One Of The Best Yet
I*
II
III

*"Yo, a wise man once said... fuck what a wise man said"



:D




Nipsey Hussle & DJ Premier - The Premier Hussle
Forever On Some Premier Shit /// Rose Clique, Almost /// Inspired To Run A Lap

... no poważnie. Nawet jeść 6'go Snikersa... 
to ten 6'ty już będzie ;/.


Beznadzieja. Słowa zostały wyrwane... zostaje symbolizacja mimiki z wydźwiękiem.... beznadzieja...


: - (




Niewyspany denat... 







!!...!! !!...!! !!...!! !!...!! <abstrakcyjna głośna cisza>... /wracają siły/....






... z kolejnymi.