Ależ obejrzałem galę!!! Trochę nie na czasie bo z 16tego września 2017. Jednak uważam, że to jeden z lepszych deathmatch'owych turniejów jaki widziałem!!! Ciekawa mixowana karta zawodników, Japonia, Meksyk i USA a na ringu dzieje się coś więcej niż rozbijana jarzeniówka!!! Sobie ponagrywałem trochę filmików i na pamiątkę wrzucę je tutaj :D
Zacznę od tego, że jak to często w turniejach bywa, są też walki nieturniejowe i najczęściej są zapchajdziurą, żeby zapaśnicy trochę odpoczęli i zatamowali chociaż ciut krwawienia. Na tej gali byłem bardzo miło zaskoczony jak np. takiego Canadian Destroyera zobaczyć!!! THAT WAS AWESOME!!!
Tak teraz z grubej rury strzelę dłuższą relacją z replayami, dla mnie zdecydowanie walka wieczoru!!! Pojedynek z pierwszej rundy Daisuke Masaoka vs. Markus Crane, wrestling w zajebistym wydaniu, highflying a do tego pył jarzeniówek niczym mgła, czego chcieć więcej? :D
Po napisaniu wyższego akapitu okazało się, że niestety filmik jest za duży by go tutaj wrzucić :(. No cóż jedziemy dalej zobaczymy co wyjdzie hehe...
Widziałem dużo deathmatchy i ciężko już mnie zaskoczyć. Wiele widziałem walk w stylu "Fans Bring Weapons" i na ringu leżą jakieś stare konsole czy tv. Nigdy jeszcze nie widziałem wędki!!! Na początku Nick F'n Gage nie wiedział co z nią zrobić, więc trzasnął dwa razy w łeb krzesłem i po namyśle nadział jego policzek na haczyk hehe...
Teraz polecą dwa motywy z finału. Pierwszy to nic specjalnego rozbijanie jarzeniówki na głowie. Jednak komentator mnie okrutnie rozbawił i jego reakcja. "1,2,3, hA! hA! hA!" jak Hrabia von Count z "Ulicy Sezamkowej" hahaha i moja ulubiona postać z tego show jak byłem dzieckiem hehe... obejrzę to sobie jeszcze niejednokrotnie by poprawiać humor :D...
Drugi motyw to już była ostatnia akcja w finale, bardzo epicka konstrukcja z jarzeniówek :)Tym wielkim babach!! Kończę tą mini relację a przed sobą mam jeszcze do nadrobienia kolejne 3,4,5 "Nick Gage Invitational'e". Pierwszy jak dla mnie był słaby, ale drugi nastawił optymistycznie na następne edycje :).
Wrzucam post i oczywiście nie mogłoby zabraknąć jakiegoś komiksowego kadru. Ten pochodzi z "Green Lantern'a" Granta Morrisona...
... nie umieszczam go też bezcelowo, ponieważ uważam, że mój umysł już dawno jest rozbity na wrzeszczące, niedopasowane strzępy. Chociażby dowodem niech będzie tych kilka filmików które wrzuciłem, nie dość, że to wrestling to jeszcze chore deathmatch'e. Jak ktoś czerpie z takiego czegoś satysfakcję to moim zdaniem coś jest nie tak z tym kimś... i przynajmniej widzę siebie nie to co wiele innych podgatunków człowieka :D
Ohhhh bym był zapomniał, żadnej piosenki nie ma!!! Więc wrzucę na szybko jeden z mojego życiowego soundtracka, utożsamianie się w hói!!! Niedzielnie cytatem "... "Father forgive me 'cause in my </3 I had no love". Oraz ostatnio przypomniał mi się zajebisty numer tym razem z mianstreamu... Nicki rozyeahbała!!!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz