poniedziałek, 5 sierpnia 2019

"Pradawne Zło" Ł. Radecki & R. Cichowlas

Czeeeeść

Skończyłem kolejna książkę, którą jest "Pradawne Zło". Jest to zbiór trzech dłuższych opowiadań, które napisali Robert Cichowals i Łukasz Radecki. Jak sami twierdzą oddają tutaj hołd swoim ulubionym pisarzom, a są to: HP Lovecraft, James Herbert i Stefan Grabiński. Tyle o ile pisarza pierwsza i ostatniego znam tak James'a Herbert'a nie przeczytałem jeszcze ani jednej książki, ale 6 tytułów stoi na półce, więc aż takiej bidy ni ma :D... ale ja tutaj o "Pradawnym Źle".
Właśnie tak jak cały zbiór nazywa się pierwsze opowiadanie. W tym przypadku jak tylko pojawiła się macka w historii, wiedziałem, że to opowiadanie jest hołdem Lovecraftowi. Nie wiem czy autorzy celowo jako główne miejsce wybrali kościół (Lovecraft był ateistą), w którym znajduje się figurka o której nikt nic nie wie, że znajduje się w tym kościele, jest z platyny, kupa forsy. Tak właśnie zaczyna się opowiadanie jak jeden ze złoczyńców czeka na wspólników w samochodzie... ale coś strasznie długo to trwa, zasnął, przyśnił się mu okrutny sen, obudził się a tu pogotowie, policja, wtf... jeden ziomek zmarł w szpitalu a drugi zamiast trupem jest mokrą breją... masakra. Działo się tutaj, nie powiem, że nie. Pojawia się również demoniczny "pączuszek" trademark Lovecraft'a. Tak, zgodzę się oddali hołd Lovecraftowi.
"Świt Szczurów". Z dużym dystansem podszedłem do tego. Raz, że nie jestem fanem animal horrorów. Dwa, że Stephen King napisał takie opowiadanie jak "Nocna Zmiana" i jest ono właśnie o szczurach a ten klasyk nie podszedł mi. Skoro przy King'u jestem to jeszcze "Świt Szczurów", jest podobnie napisany w Kingowym stylu, czyli mamy środowisko i poznajemy kolejnych ludzi, gromadzących się w około głównej akcji i bohaterów... ale w tym wypadku IN YO FACE King! Owe życiorysy kolejnych lokatorów kamienicy ze szczurzym problemem, były krótkie i zgrabne a na koniec nagradzane to było opisem jak szczury wdarły się na przekąskę do mieszkania opisywanej osoby. Na początku napisałem, że nie lubię animal horrorów, ale pół biedy jeśli to są insekty czy właśnie szczury. Opowiadanie nie szczędzi faktów z życia na temat szczurów i jak wiadomo do przyjemniaczków te "zwierzaczki" nie zaliczają się. Otwierając opowiadanie, chciałem je rozłożyć na dwa razy a pochłonęło mnie na tyle, że wsiąknąłem je praktycznie w momencie. Oprócz lokatorów nękanych przez szczurzą plagę, jest jeszcze chamski i olewczy właściciel kamienicy. Ciągle mu <wrrr> "dupę zawracają" bo jak nie dach przecieka to znowu szczury... najlepiej, żeby tylko hajs sypali ;]. Alkoholik, gospodarz kamienicy, na początku nie wierzy w opisy lokatorów, średnia wieku 70 lat  i bredzą dziadzie i babcie. Jednak jak sam gospodarz Karol usłyszał co się dzieje i zobaczył wezwał szczurołapa.... Damian Marc!!! DAMIAN F'N MARC!!! Ależ postać!!! Bardzo, ale to bardzo mocno chciałbym zobaczyć go na ekranie :D Kawał dziwaka, ze szczurzą pasją, on grzebie gołą dłonią w szczurzych truchłach, nie używa trutek itp, walczy z nimi jak równy, tym czym go natura obdarzyła czyli np. zęby. Karol dowiaduje się później od profesjonalnych deratyzatorów, że ten Marc yo na prawdę poje... pojechany typ i by uważać na niego. W tej historii pojawia się również demoniczny wątek... KUR... KURCZĘ SUPER!!! Nie będę zdradzał wszystkiego, ale śmiało stwierdzam iż jest to moje ulubione story z tego zbioru a sam Szczurołap Damian Marc, jedną z takich najciekawszych postaci. Chore zakończenie, pięknie. Podchodziłem z dystansem a dostałem szczurzym truchłem po ryju i jestem szczęśliwy :D. Przyznam się jeszcze, że nie wiedziałem komu oddany był tutaj hołd Herbert czy Grabiński. Dla mnie osobiście to było coś jakby Stephen King spiknął się z Clive'm Barker'em. Ostatecznie okazało się, że Herbert'owi, którego ani jednej strony nie przeczytałem, Grabińskiego owszem, sporo sporo, ale nie mogłem wyczuć go tutaj. Jedziemy dalej...
"Seks to nie wszystko". I owo, na prawdę, nie zawaham się użyć słowa, bez skrępowania... owo popierdoleństwo było hołdem dla naszego Poe. Hmmmmm... gdyby na końcu nie padł tytuł "Kochanka Szamoty" bym nie wiedział, które przypasować któremu hołdowi :D. Kobieta chce faceta, ale ten facet jej się tak podoba, że ona mu nie pokazuje tego... yyy wtf why? Facet odnajduje się w umizgach kobiety, która naturalnie okazywała mu swoje zainteresowanie. Oczywiście tej pożądającej tego faceta nie spodobało się, nawet ciut obsesyjnie. Aha... ogólnie, leniwa "zakochana" jest typem wyuzdanej, zboczonej chociaż słowo nie pada to w sumie do końca niespełnionej nimfomanki. Dzięki swemu "romantycznemu" wnętrzu spotyka na swej drodze, człowieka... ze wzwodem. On jej obiecuje jej "ukochanego", ale oczywiście nic nie zaszkodzi jak zanim go dostanie prześpi się z tym jego "palem". Właścicielem przyrodzenia okazuje się demon, który zwodzi ludzi miłością. Nie będę zagłębiał się co sobą reprezentuje to opowiadanie, autorzy mają grubą pod kopułą :O. Mimo wszystko przyznam.  Chociaż "Seks to nie wszystko" zawiera w sobie chore, chore... grubo chore treści, że czasem dwa razy czytałem zdanie reagując "że co?!" to nadal ma w sobie bardzo mądry morał :)... przy którym nawet głośno zaśmiałem się, nadając sobie odpowiedni ton dialogu a może raczej monologu demona czytając go na głos ;]. Tak właśnie pod natłokiem choroby tego opowiadania nie wydaje mi się bym ujrzał tutaj coś dla Grabińskiego, który sam gdyby dostał do przeczytania złapałby się za głowę. Łukasz i Robert spotykają Stefana, "panie Stefanie mamy dla pana opowiadanie taki nasz prezent, hołd dla pana"; taki prezent to coś jak kotek przynoszący martwego ptaka swojemu właścicielowi :D. Może autorzy sami też do tego doszli? Gdyby nie wytknęli "Kochanki Szamoty" no way. Ja nie mam w głowie też wszystkich opowiadań i powieści jakie przeczytałem i bym nie doszedł, ze owy fragment jest hołdem.
Na chwilę obecną, zostawiam polski horror i planuję przeczytać dwie książki. James Herbert "Nawiedzony" (widziałem kiedyś ekranizacje i przyznaję "no no", zakończenie którego nigdy nie zapomnę, ciekawe co na to źródło) oraz Graham Masterton "Manitou. Potem w końcu dopadnę (jeszcze nie zdążyłem kupić, inne wydatki itp. ;p) dwa polskie horrory wydane przez... VESPER! Cały internet i półświatek grozy skacze nad "Ćmą" Jakuba Bielawskiego oraz "Inkub" Artura Urbanowicza. Mało tego Vesper wydało ostatnio takie tytuły jak "Adwokat Dibała" i "Amityville Horror" :O w końcu ktoś... tak kupię <ciska hajsem w Vesper> YO!


                                                             !!!DAMIAN MARC!!!


 P.S. https://www.youtube.com/watch?v=-wMP_e3ELqA
 "Być nawiedzonym przez koszmary, to znaczy ujrzeć prawdę, która powinna pozostać w ukryciu."

 P.S. II
https://www.youtube.com/watch?v=n6ikJGTVVXM  nie jesteś wojownikiem jeśli nigdy nie krwawiłeś ani nie modliłeś się...
https://www.youtube.com/watch?v=HImElFkmF8A  każdej minuty, godziny i chwili...
https://www.youtube.com/watch?v=OzFtF3yR5qw
https://www.youtube.com/watch?v=qrAG3w3uxCA

 P.S. III https://www.youtube.com/watch?v=-yiM3QRW0WE
Dalej w świecie wyobraźni Alan'a Moore'a... tym razem "Tom Strong" :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz