NADSZEDŁ!!! Przywitaj się to Batmagedddon!!
Kolego w lirycznej masakrze mów mi Don.
To on, chory ton, z flaków tron, w tle grom,
bije dzwon, flow jak energia przez nawiedzony dom!
To nie mistrz ceremonii na ambonie,
nie freestyle'uje i rymuje potwornie!
Typy się wieszają, z okien skaczą panie...
...przed krzyczą, że robią to dla mnie!
Przedstawiam wam kurwa Batmagedddon!!!
O Twoim losie zadecyduje żeton.
Żywcem pod glebą czy zaleje beton,
zrobię z Ciebie nowy Necronemiconu tom!
Masakra Rap, nigdy kurwa basta!
Odium z każdą milisekundą wzrasta!
Ciepła, ciekła, szkarłatna maska,
ciachana hałastra, panika, wrzask!
Każdy wers ma w sobie tyle krzepy,
żeby rozerwać was na malutkie strzępy;
że nie znajdą ich nawet wygłodniałe sępy!
Mej muzyce wyrastają szpony i ostre zęby!
Robię to dla mego chorego ego,
w szkarłatnym kolorze Batmagedddon!
Rozpruwam hater'a następnie posoką jego,
taguje na murze Batmagedddon!!!
Wyimaginowane, powyłamywane myśli...
...wyindywidualizowany styl!
Rozrewelowerowany rewolwer - nie jestem tym!
Tryb w chuj narewolerowany, nie przewidywalny!
Pierdole przekarykaturyzowany Rap!
Brzmienie jakbym oglądał "Begotten'a" drugi raz!
Ten krwawy track pozostawia krwawy szlak,
czerwony szlam, w bit znowu trafił szlag!
Degenerat, "Czarny Deszcz", Dark Lotus!
Wzbudzam dreszcze, nie wrak, nie brak polotu!
Gdy od rzeczy wrzeszczę, to Wicket Shit odlot,
wersy rosną wzdłuż, wszerz to kłopot!
Choroba obdarzona świadomością,
przy niej WTC było lajtową wiadomością!
Pierdolony wirus z tożsamością,
tym cie złoszczę? Więc bądź jak samobójca na moście!
Każdy wers ma w sobie tyle krzepy,
żeby rozerwać was na malutkie strzępy;
że nie znajdą ich nawet wygłodniałe sępy!
Mej muzyce wyrastają szpony i ostre zęby!
Robię to dla mego chorego ego,
w szkarłatnym kolorze Batmagedddon!
Rozpruwam hater'a następnie posoką jego,
taguje na murze Batmagedddon!!!
W bit wbijam się jak Nosferatu w szyję!
Używając haku rozpruje od pachwinę po szyje!
Z obłąkanym ryjem, serce wszyte w to co szyję,
horror, honor, Doktor Phibes, po to żyję.
W człowieku najmocniej cenię jego wnętrze,
rozcinam, wyrywam serce pierdolonym wierszem!
Powietrze niesie na wietrze, odór nie świeże,
w erze w zerze, z pasji zwierze się zwierzy!
Rozgardiasz, liryczna pokraka, poszarpana
psychika Batpana, odrealnione rymy i tamta prawda.
Zabójcze Clowny z kosmosu, moc pradawna,
typ poza przestrzeń i czas jak Natas!
Wyrażenia zderzenia, wrażenia ze zdarzeń!
Rymy budzące stymy, zostawiają w zadrze!
Krytyku mam ciekawe pomysły no a jakże!
Jak Vincent Price w "Krwawym Teatrze"!
niedziela, 24 listopada 2024
The Bati - Batmagedddon (2014)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz