Yo! Zacznę od takiego "ojeju", że ojeju, ależ ja uwielbiam przygody Człowieka Pająka z lat 90, na bank robi to sentyment do TM-Semic'ów. W tym tomie zostały zebrane numery lat 1993-1994, 18 zeszytów Pajączka z czego żaden nie próżnował. Świetnie się to czytało.
Jak nie lubić komiksu który na dzień dobry otwiera się wizytacją Hulk'a w Nowym Jorku, oczywiście nie zabrakło potyczki zielonego stwora z Pajęczarzem... oczywiście, że yeah! Zajebista była historia w której Spider, zostaje pojmany i ma być osądzony, za to, że sprowadził na Ziemię, symbiont co z kolei doprowadziło do stworzenia Venom'a, który jest odpowiedzialny za zabójstwa, w szczególności rozchodzi się o jedno z przed kilku tomów. Venom uciekał z więzienia i udusił żołnierza, który był synem Generałą Orwell'a Taylor'a i to właśnie on jest prowodyrem całej akcji procesu. Spider-Man był przytrzymywany i faszerowany chemią z kroplówki, pod wpływem której doszedł do wniosku, że jest także odpowiedzialny za stworzenie Carnage'a... i postanawia zabić Venom'a! Do czego nie doszło, bo jak załatwiał działo którym można zabić Venom'a oprzytomniał i instynkt zabójcy zanikł.
Super była również konkluzja wątku rodziców Peter'a Parker'a, on zdradził im swoją tajną tożsamość a co się okazało byli oni robotami podstawionymi przez Kameleona. Myślał, że przez Parkerka odkryje tożsamość Spider-Man'a Oj Spidey mocno się tym zbulerwsował, że ktoś mu dał nadzieję, że rodzice żyją a okazują się tylko kupą metalu. Wyłania się brutalna strona Spider-Man'a który nie pieprzył się w tańcu i porządnie zgładził Kamelona. Co jeszcze ciekawe w tej historii to to, że jest tu nawiązanie do arcydzieła "Ostatnie Łowy Kraven'a", bo byli przyjaciółmi i chce pomścić śmierć Łowcy, do której doprowadził Spiderek. Awesome!!
Odczuwałem podwójną nostalgię, przy przygodzie z Sępem, miał on urządzenie które odbiera młodość ofierze i przechodzi ona na niego. Był o tym odcinek w klasycznym obowiązku "Spiderman Animated Series". Nie wiem co było pierwsze, ale pewnie komiks :).
Podobała mi się również ta przemiana Spider-Mana w mroczną stronę. Po tej całej sprawie z rodzicami dochodzi jeszcze wylew starej poczciwej cioci May. Shriek poznała na własnej skórze, że to nie ten zamaskowany dowcipniś, tylko milczący mściciel. Jaram się tym wewnętrzym monologiem doprowadzonego do szału superbohatera "Jestem gniewem. Jestem obłędem. Jestem pająkiem. Biada temu kto wejdzie mi w drogę." Normalnie kwestia której nie powstydził by się Mroczny Rycerz z DC!
Odczułem zaś trochę zawód. Na okładce jest Demongobiln, Venom i Carnage. Tyle o ile ten pierwszy nie pojawił się chociażby na jeden kadr, to dwójka symbiontów zagościła na łamach tego temu. Jednak to było rozczarowujące, krótkie opowieści. Niby przyjemne story, że Carnage ucieka z więzienia i chce zabić kogoś niewinnego i wybiera przyjaciela z dzieciństwa, sic! Czerwony psychol jest budowany tutaj na silnego łotra, ale wydarzenia tak się toczą, że Spidey nokautuje Cletusa jednym ciosem, heh. Venom zaś pojawił się w może pięciostronicowej opowiastce.
Podsumowując, jestem jak najbardziej na tak z tą porcją przygód ścianołaza. Jednak jak wspomniałem na początku jak igram z Pajączkiem z tego okresu, do czynnika pozytywności czytadła dochodzi sentyment i nostalgia z dzieciństwa, więc może dla kogoś bez tych aspektów może nie podejść. Ale jak nie lubić Spider-Man'a doprowadzonego na skraj obłędu, do tego gościnnie przewijają się znani łotrzy a wszystko w pięknej szacie graficznej.. Nie pozostaje nic innego jak czekać na kolejny Epic Collection :).
czwartek, 5 grudnia 2024
Epic Collection: Amazing Spider-Man - Skradzione życia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz