czwartek, 18 lipca 2019

Zgniotę Twój mózg jak glinę

"Pozbawiony pragnień, współudziału w czymkolwiek, żywy trup, szedłem powoli w głąb, w ciemne szeregi domów" 

https://www.youtube.com/watch?v=9xfBlo7PVw0

Ja tego nie robię specjalnie. "Golem" nie wiedziałem, że będzie to kolejna niejasna książka. Moja wiedza na temat jej przed przeczytaniem to raz, że jest stawiana w tej samej kategorii co "Dracula" Brama Stokera czy "Frankenstein" Merry Shelly. Dwa, że będzie o glinianym potworze z żydowskich legend... raczej powinna być :D. Właśnie, książka zaczyna się z jednym bohaterem, który kładzie się spać a budzi się zupełnie kto inny, nowy narrator, właściciel kapelusza, którego znalazł wcześniejszy "główny" bohater. Atanazy Pernat bo tak się nazywa główna postać, narrator powieści, to rzeźbiarz kamei zamieszkujący żydowskie getto w Pradze, dla którego pewna tajemnicza postać zleca naprawienie litery "J" w jego księdze. Tak w sumie z grubsza tutaj kończy się ordynarność owego dzieła. Tak jak napisałem na początku nie zrobiłem tego specjalnie, ale onirycznym "Wampirze" Władysława Reymonta w me oczy do czytania  wepchała się podobna kategorią książka. Nie można zaprzeczyć jest to majstersztyk, ale miejscami męczył mnie a to dlatego, że dużo podobnego tematu w krótkim czasie. Gdybym przeczytał "Wampira" potem jakąś inną i inną lekturę a następnie wziął się za "Golema" czerpałbym więcej satysfakcji... jednak jedna po drugiej... przeżywałem taki paradoks... zajebiste było to co czytam... a zarazem męczy mnie to co czytam. Z jednej strony zajebista narracja, która jest przemyśleniami i przeżyciami nawiedzonego, zwichrowanego wodzonego na manowce umysłu (https://www.youtube.com/watch?v=KutXyPEEbQs) z którego raz wychodzi, groza to kryminał, przygodowe aspekty, obyczajowo-romansowo-dramatowo-wszyskiegopotrochuzlepekgatunków. Teraz powracając na drugą stronę dlaczego ta pierwsza chociaż ciekawa to męczyła bo tytułowy Golem był w sumie tylko tytułem. Oczywiście pojawia się. Jako legenda. Że niegdyś rabin stworzył go z gliny i zapomniał na noc z jego ust wyjąć karteczkę która napełniała glinę astralną żyjącą energią... potwór uciekł i co 33 lata pojawia się na ulicach miasta. Co wspólnego z tym wszystkim na Anatazy? Właśnie ponoć będąc dzieckiem doznał silnego załamania nerwowego i został poddany hipnozie, która go z niego wyleczyła. Owy mesmeryczny zabieg nie tylko pozbawił go załamania, ale całej pamięci z dzieciństwa... zaś powodem depresji u dziecka było spotkanie Golema... przynajmniej ja tak to rozumiałem... książka nie jest łatwa. Jest ciężka, jest depresyjna, niejasna, jest prześladująca, bo tu wszystko prześladuje narratora. Od okien w starych kamienicach, bo twarze w cieniach aż na agencie policji. Te schizofreniczne uczucie bycia obserwowanym bardzo kojarzyło mi się z opowiadaniem Edgara Alana Poe "Serce oskarżycielem". Inny element kojarzący się z twórczością E.A. Poe jest fragment kiedy Atanazy postanawia wyruszyć na wycieczkę po podziemnych labiryntach korytarzach Pragi, do miejsca gdzie ponoć mieszka Golem. Klimatem strasznie wiało jak z wahadła z opowiadania "Studnia i Wahadło" Poe'ego. Nawet ścigający tłum, skojarzył mi się z hiszpańską inkwizycją. Właśnie ową wycieczkę uznaję za ulubioną scenę książki, przypominam, że całość zajebiście czytało się, zionie tajemnicą wszędzie... ale coś bardziej tajemniczego od ciemnych, nieoświetlonych tajemniczych labiryntów już ciężko znaleźć hehe. Ogólnie, że moje zmysły namierzyły tu Poe'ego nic dziwnego bo w posłowiu dowiedzieć się można iż autor inspirował się nim :) Atanazy w końcu ląduje za niewinność w więzieniu, za zabójstwo. Owe rozdziały odnoszą się do prawdziwego życia autora, który również wylądował w takim miejscu. Zanim rozwinę ten temat to wspomnę, że przez kolejne rozdziały pojawiają się epizodycznie bohaterowie, ze swoją krótszą lub ciut dłuższą historią. Jest okulista, który wszystkim diagnozował jaskrę i każdą wyleczył sukcesywnie... z tym, żadnej jaskry, żaden z pacjentów nie miał. Był bezdomny pijaczyna, który wiódł żywot w opcji szczęśliwego męża pięknej żony, która go zostawiła a ten wykształcony człowiek stoczył się na dno, dalej dzieląc się swoją wiedzą. W końcu w więzieniu spotykamy współwięźnia skazanego za przestępstwo seksualne. Gustav Meyrink tutaj wypowiada się, co robić z takimi ludźmi. Nawet pomimo, ze owy przestępca zrobił to nieświadomie bo jest lunatykiem, to i tak należy go stracić bo to nic, że nieświadomie, ale będzie dalej to popełniał ("M - Morderca" film z 1931 porusza podobny temat)  . Ciekawie, że wypowiedział się na ten temat wkładając ową wypowiedź w usta zwyrola, ale niechcący zwyrodniałego zboka. Jest bardzo dziwny fragment, kiedy owy zboczeniec śpi z otwartą mordą a z jego gardzieli wydobywają się głosy znane naszemu niewinnie skazanemu poparańcowi... dziwnie. Midfuq... pełną mordą... całą książką. https://www.youtube.com/watch?v=kC46JYtx988 tak robi."Jednakże wola moja łamała się o żelazne prawo: mogłem tylko wypędzać jedną myśl przy pomocy drugiej i skoro tylko jedna marła, druga wnet wyłaniała się z mogiły tamtej. Uciekałem w huczący potok swej krwi, ale myśli szły za mną aż do nóg; ukryłem się w kowadle swego serca, ale trwało to jedną chwilę - odkryły mię natychmiast." Kolejny fragment obrazujący co to jest nadmierne myślenie (https://www.facebook.com/photo.php?fbid=2295972917144916&set=p.2295972917144916&type=3&theater) i tak jak bohater rozkminia ten kamień co ptak myślał, że to kawałek słoniny tak ja nadmiernie głowię się nad tą książką. SPOILER grubaszczo. Ja to odbieram, że bohater który kładzie się spać a budzi się Atanazy, to jedna i ta sama postać. Anonimowy bohater śni sen... c'nie? Budzi się ktoś z mętlikiem w głowie. Przez kolejne strony, u Atanazego pojawiają się osoby, które znał wiele wiele lat. Atanazy przeżywa normalnie pierdolnik w głowie (https://www.youtube.com/watch?v=gXUOYVRtQlc), który kończy się w miarę po wyjściu z więzienia... i moim zdaniem więzienie jest alegorią apogeum, punktem szczytowym kryzysu w jego głowie. Po wypuszczeniu z więzienia, ulice są opustoszałe, ludzie znikają, jest źle ale jest w miarę błogo... pojawia się pożar w jego domu - proces hipnozy. To są ostatnie chwile w książce Atanazego jako narratora. Pierwotny bezimienny bohater się budzi. Postanawia, że odnajdzie właściciela kapelusza. Zanurza się w ulice Pragi w jego poszukiwaniu, okazuje się, że imiona, miejsca, nazwiska, ulice okrutnie mocno zgadzają się ze snem. W końcu odnajduje Atanazego Pernata i Miriam połączonych w jedno jako Hermafrodyta. Miriam była jedną z kobiet do których Pernat czuł mięte, to była ta najrozsądniejsza i najmądrzejsza. Postać połączenia jej i Atanazego to metafora udanej hipnozy. Sam anonimowy bohater przyznaje, że jak jego twarz jest podobna do twarzy Atanazego. Miriam jako ta mądra i  rozsądna, osoba w której się kochał i w niej mógłby zaznać spokoju okazała się harmonii personifikacją. Zaś, że bohater znalazł kapelusz z podpisem... może wcześniej go zgubił przed hipnozą a owa zguba wywołała lekkie skruszenie "muru" hipnozy a które wywołało sen będący oniryczną retrospekcją życia przed zabiegiem. Mamy tu do czynienia z osobą chorą psychiczną i owe poszukiwania postaci ze snu, może dalej działy się w głowie, może działo się to podczas wizyty u hipnotyzera. "Ma tylko szczerą nadzieję, że jego kapelusz szanownemu panu bynajmniej bólu głowy nie przyczynił". Ostatnie słowa książki, które przekazuje Atanazy znalazcy. Po prostu "mam nadzieję, że kapelusz nie spierdolił całej tej hipnozy" hehhehe. W posłowiu jest napisane, że każdą ze stron należy poddać analizie... nom... nawet są spory nad tym jaką kartę tarota mógł znaleźć podczas wycieczki w mrocznych labiryntach. Zależnie od tego jaką kartą ona była jest interpretowane znaczenie całej tej wycieczki, że oprócz wycieczki, jakiś głębszy sens ;]. Odnośnie ekranizacji "Golema" Meyrinka to książka sama głosi, że nie ma dokładnej filmowej kopii. Nie dziwię, jest ona za dziwna, 2dope ;]. Sam tytułowy Golem może mieć wszelakie znaczenie... Dracula, stwór Frankenstein'a dwa jasno określone i napisane straszydła. Golem, może tu być chociażby miłością, depresją, wstrząsem, czymś co miało pomóc w życiu a tylko pogorszyło jego stan https://www.youtube.com/watch?v=t8tdvXBdvYA. Golemem może być sam Atanazy, miał załamanie czyli martwość w środku, Golem to martwa glina ożywiona przez zaklęcie, zaklęciem dla Pernata była hipnoza. Z technicznej strony na gromkie brawa i salwy zachwytu na bank zasługuje już 100 letnie tłumaczenie Antoniego Lange oraz wizualizacja kartek z pomocą ilustracji (również oldskulbejbe) ziomka Meyrinka. Dzieło Gustava jest mroczne, ciężkie i przygnębiające ciekawe jak czytałoby się "Golema" pod drzewkiem w lesie Aokigahara przy akompaniamencie "Mental Stress" Eshama. Ostatnia luźna myśl... Grant Morrison zapewne tonie w słowach i zaczytuje się w tym dziwadle :D
Jeśli chodzi o twórczość Gustava Meyrinka to do niego należy również opowiadanie "Gabinet figur woskowych", na pewno dużo osób słyszało o takim filmie... tym "rimejku" z 2005 bo wersji z Vincent'em Price'em to niekoniecznie dużo grono zna ;]. Właśnie z takich pobudek kupiłem  tego starocia w antykwariacie, żeby przeczytać w oryginale Gabinet... i tyle wspólnego miało z filmem co sobota i poniedziałek po długim weekendzie ;]. Nawet nie pamiętam o czym było opowiadanie, może podszedłem do niego zbyt dosłownie, może trzeba jeszcze raz przeczytać. Mało tego mam więcej jego opowiadań w dwóch zbiorach. Autor swoim "Golemem" na pewno zapadł mi w pamięć i widząc to nazwisko będę wdział, że to on napisał tego mindfuqa, ruszę po nie...  ale zmęczyłem się starociami ;]. Muszę trochę odpocząć. Czas na przerwę w współczesności z uosobieniem współczesnej grozy czyli Stepen King :D. Najpierw szybko przeczytam opowiadanie ze zbioru "Wszystko jest względne" pt. "1408" a następnie ogarnę jego dwie ostatnie książki "Uniesienie" i "17 podniebnych koszmarów" napisane na spółkę z innym pisarzem.   

https://www.youtube.com/watch?v=ef8BGQ7dOc4 Bo Westside Gunn tworzy nietypową, dziwną muzykę... i ten skit na końcu. Macho Man zawsze, ale to zaaaaawsze na propsie :D. On miał Elbow Drop a ja Flow Drop hehehe. OOOOOhhhhh YEAHhhhhhhh

Czas na filmy. Z tego co się dowiedziałem w internecie. Jest wersja z 1915 i ona stara się trochę naśladować książkę, ale przepadła i nie ma do obejrzenia. Zaś ta z 1920 to chociaż, że jest niema i w odcieniach szarości to jest bardziej jasna jak dzieło Gustava :D. Nie ma praktycznie nic wspólnego z książką. Pojawia się bohaterka o imieniu Miriam i no w sumie na siłę to można wcisnąć film w wydarzenia na grubo dziejące przed książką czyli hmmmm taki prequel... bo tu Golem zostaje pobudzony do życia i normalnie stąpa ulicami jest sługą swego stworzyciela. Właśnie takiego czegoś oczekiwałem po lekturze :D Film do obejrzenia na YT, drugi raz go oglądałem i przyznam, że przyśpieszyłem sobie na 1,75, stare kino jest męczące a jeśli nie ma się nastroju do takiej rozrywki... ehhh. Spoko historia, uważany za klasykę horroru, ale czy polecać? :D Ludzie dziwnie reagują kak mówię , że widziałem film z lat 70 ;]. Niemy film z 1920, po takie coś sięgnie ktoś kto się interesuje tematem (w tym przypadku groza) i ma takie chociaż trochę maniakalne podejście do zagadnienia heheh... lub po prostu jakiś koneser i znawca z zakresu kinematografii w ogóle... więc nie polecam nikomu :D
Drugim obrazem będzie polski film z 1979 pt. "Golem". Chociaż nie jest toczka w toczkę ekranizacją stron to gatunkowo współgrają ze sobą wraz ze zbieżnością imion bohaterów. Głównym bohaterem jest Pernat były więzień, który przeszedł zabieg umysłowy... skojarzyło mi się coś jak "Mechaniczna Pomarańcza". Podobnie jak książkowy zajmuje się płaskorzeźbami. Film w swym klimacie przypomina ikoniczny "Dzień świra". Wszystko jest taką groteską rzeczywistości a każdy z napotkanych bohaterów to taka egzaltacja fiksacji umysłowej. Sam obraz sztywniutko zachowuje odcienie złota, żółci, koloru pomarańczowego i innych jego odcieni które znane są raczej tylko kobietom. Może to być nawiązanie do kolorytu gliny albo hołd starym ekspresjonistyczym filmom niemieckim... bo i książka jest niemiecka. Samo miejsce, gdzie głównie odbywa się cała akcja filmu, to stara, brudna, obdrapana i obskurna kamienica... która świetnie oddaje klimat książkowej Pragi. Jest wiele odniesień do książki, historia szalonego okulisty, pojawia się postać która zgubiła "kapelusz", chociaż był to biały kask budowlany. Jednak takim największym odniesieniem będzie zegarek. Owy przedmiot w książce zapewnił bohaterowi odsiadkę co też miało miejsce w filmie... zegarek... Edgar Allan Poe "Serce Oskarżycielem", zegarek winowajcą. W każdym wypadku chodzi o zabójstwo. Zabawna rozmowa Pernata z policjantem w sprawie zabójstwa... "-ja tego wszystkiego nie zrobiłem!///-Dobra więc ty chcesz mi to wmówić, że było to tak. Uważaj! Ty wchodzisz do niego do jego pokoju, z jego zegarkiem w kieszeni, z jego krwią w butelce i widzisz go zabitego z twoim dłutem w krtani tak?"///- Tak!" jestęniewinny ;]. Na koniec inny ciekawy dialog lekarzy odpowiedzialnych za terapię Pernata... "- Czego się go wy czepiacie? że czegoś tam chce, że ma swoje własne ja?!///- jak wyglądałoby społeczeństwo złożone z takim Pernatów-indywidualistów?... Taki układ by się rozpadł, zniszczył!///- Rozumiem... zagrożenie społeczeństwa z powodu przerostu indywidualności" The End...?
Jeszcze wspomnę, że i w komiksie z Batmanem pojawił się Golem. Historia była wydana w Polsce w styczniu 1993 przez Tm-Semic. Posiadam owy zeszyt. Pamiętam jak go oglądałem (bo czytać jeszcze nie potrafiłem) byłem zawiedziony, że jakiś stwór a nie Joker lub Two-Face. Z okazji lektury, przeczytałem historię sobie jeszcze raz, zastanawiając się co 5latek miał na myśli marząc jakieś bohomazy po komiksie ;]. Nie chce mi się go streszczać... dużo ma do ogólnej legendy... Golem zostaje pobudzony do życia do ratunku przed gangiem atakującym na tle rasowym, potem jednak potwór buntuje się by samopas siać zniszczenie... a że to Gotham, to wiadomo Batman... ma na głowie nie tylko gang, ale również monstrum.

https://www.youtube.com/watch?v=_bBP8Dtka0E

 P.S. Coś z brudnopisu
Kolejne nowe polityczne inicjatywy
po których otrzymujemy nic i nic ja, Ty, Wy.

To nie pojęcie blade ani Blade to SZmaragdSZkarłat&Black
obleśne ścieżki... bezpieczniejsze wycieczki po lesie Blair

P.S. II Grant Morrison i jego "JLA"
P.S. III
A to nazywam KOLABORACJAMI https://www.youtube.com/watch?v=9n27aFQEMww

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz