niedziela, 21 lipca 2019

Green Arrow - Pierwsza Krew tzn... Rok Pierwszy WKKDC#44

"Green Arrow - Rok Pierwszy" komiks który znalazł się w kolekcji z numerkiem 44. Mini-seria była wydawana 2007 roku. Po przeczytaniu Robina i Batgirl, które trzymały wysoki poziom... to nie tyle coś zawiodłem się na Zielonej Strzale, ale nie porwała mnie. Początki przygód młodych pomocników Batmana były swoistego rodzaju oryginalnymi zaskakującymi opowieściami. W tym przypadku wstawić jakiekolwiek nazwisko zamiast Oliver Queen i mamy historię wywołującą podobne emocje... jakbym miał do czynienia z kopią Rambo. Bogaty pan X szaleje na imprezach, wybiera się w rejs, tutaj niby przyjaciel go zdradza "wbijając noża w plecy"... wyrzuca nieprzytomnego za burtę. Bogacz, ląduje wydaje się na bezludnej wyspie... heh.  Jak ktoś się urodził w czepku na głowie, nie martwi się od swój budżet bo gdyby go spieniężyć można by dom 1:1 zbudować. To dlaczego fart miałby mu dalej nie sprzyjać. Wczoraj chodziłem po cienkim lodzie gdzieś na Grenlandii dla frajdy... dzisiaj z przymusu bo poczułem powołanie to rozbroję armię... spoko. Mam drewniany łuk i łut szczęścia ("łut" hehehe) a na przeciwko mnie terroryści i producenci heroiny, uzbrojeni po zęby w zmechanizowaną broń... ostro palną... a ja mam łuk... DAM RADĘ! Nazywam się Remboł... Dżon Remboł! Chćę jak Robin Hód... pfff. Wyspa jest istotnym elementem w duchowej reinkarnacji rozwydrzonego dorosłego bachora. Myślałem, że sobie poczytam jak samotność go dopada, jak nie może sobie poradzić przez to... a on być Rambo... nawet nie z karabinem.. z... khem khem.. drewnianym łukiem i "łutem" szczęścia. Jego "łut szczęścia" nazywać łutem to jak Godzille nazywać stworzonkiem tamagoczi (swoją drogą chciałbym takie mieć.. bardziej to King Gidhorę ;]). Nie narzekam, że to nie rzeczywiste bo mam dużą, łOoogromną tolerancję do tego, tylko, że powielony schemat i przeciwieństwo czego oczekiwałem. No może tyle jeśli chodzi o grymaszenie teraz czas trochę pogłaskać ;). Zacznę od ogółu, od tego jak ta historia wygląda!!! To jest wooow. Rysunki Jock'a i kolory David'a Baron'a są na pewno stylowe i urokliwe, klimatyczne i wpadające w pamięć, przykuwające oko swoją osobliwością i wynagradzające kopie Rambo. Wydaje mi się, że obaj artyści niejednokrotnie stają przed swoją płaszczyzną do nanoszenia swego talentu i wyobraźni. Stają i tak przypatrują się... myślą... pędzel albo ołówek przytknięty do ust i... myślą, patrzą i myślą... i kolejne 5 minut i kolejne... przed nałożeniem kolejnej kreski lub machnięciem pędzla. Są staranne i przemyślane. Samo to nanoszenie koloru dominacja tu zieleni tam brązu. Nie są to typowe komiksowe prace, to jest coś co wybrać poniektóre powiesić w jakiejś galerii, podpisać filozoficznie tytułem i zebrałoby się grono ludzi podziwiających kunszt tego... ciekawe czy zrobiłoby im się głupio gdyby dowiedzieli się, że to kadry z komiksu... bo to mieliby być hejterzy tej dziedziny przekazu, taki eksperyment. Odbiegło mi się trochę od Green Rambo. Komiks posłużył jako inspiracja dla serialu i tam bardziej podobał mi się origin Green Arrow, fakt, mieli więcej czasu niż 6 zeszytów. Andy Diggle swoim scenariuszem trochę mnie zirytował, ale nadal stworzył ciekawych bohaterów... tak zastanawiając się to tylko Chien Na Wei aka China White. Bezwzględna kobieta, stojąca na czele heroinowego imperium, zniewalająca i zmuszająca do niewolniczej pracy mieszkańców wyspy. Diggle nawet ją stworzył, tutaj ta "wredna" kobietka debiutuje.  Oczywiście "łut" szczęścia pomaga Oliverowi ją pokonać. Sylvester Stallone nawet na koniec odbiera poród.  Złą kopią Rambo to nie jest, akcja trzyma poziom... czy może prace rysowników trzymają historie... i z tym pytaniem Was zostawiam... Do widzenia... <zbliżenie na oczy> <odwraca się> <odchodzi> zaś z każdym jego krokiem <gasną światła> <PSTRYK-PSTRYK>. Jęst dope.



https://www.youtube.com/watch?v=wCxxlF9bFjw
Nie ukrywam iż chciałbym srać hajsem... nawet jeśli nie byłbym szczęśliwy na pewno byłbym szczęśliwszy i spokojniejszy. Ciekawe czy nauka srania hajsem jest bolesna?... no zaczyna się pewnie od groszówek... zanim pliczkami? No nie ważne... :P
https://www.youtube.com/watch?v=aUkO1sFKkMw


https://www.youtube.com/watch?v=z7O2AH2gD3s


Na bezludnej wyspie się wyśpię... czy może nie?





 
https://www.youtube.com/watch?v=SXn5p_0i-cg
Kiedy człowiek przeżywa duchową przemianę na lepsze, podejmuje rozsądne decyzje i np. rusza z drewnianym łukiem na wojsko. Wewnętrzna przemiana również zapewnia niesamowity skill we władaniu tym łukiem.
https://www.youtube.com/watch?v=-Shyu3pB9qc
 Patrząc na swój oręż... to nazywa się wiara w siebie.





 https://www.youtube.com/watch?v=R0YJ0Dpl_3Y



 https://www.youtube.com/watch?v=NcAguFuqK0g


Chłopie on ma łuk który widzisz. Jednak nie masz zielonego... hehe zielonego... pojęcia jak wygląda jego "łut szczęścia" 11/10.













https://www.youtube.com/watch?v=S6jPnmp1ygI



 Kobieta praktyczna i zaradna oraz niezależna. Jak sama twierdzi, nie ma serca... nathinnju.












 
 "Umysł smagany przez piorunojąco raniące myśli"















https://www.youtube.com/watch?v=qfjLJrsXCMM




 We wrześniu minie 8 lat jak zacząłem tak poważnie dłubać swój wokal :)

 Batmagedddon Inc.





Następna do przeczytania wpadła księżniczka Diana. "Raj Utracony" z Wonder Woman :) WKKM #27.

P.S.  Shi-Nippon-Purofeshonaru Resuringu
https://www.youtube.com/watch?v=Nq93Nwj2Y0s
To jest mój blog i będę klepał to co mi się żywnie podoba i wspomnę aż zacytuję Kazuchikę Okadę "... a my nie jesteśmy nawet w połowie!" Powiedział to po walce na ****3/4. Kazuchika Okada vs. Will Ospreay która miała miejsce w sobotę (dzień 7dmy z 19), najlepszą do tej pory!!! Cieszę się, że KENTA w bloku A sieje dosłownie pogrom, bo jemu najmocniej kibicuję w tej grupie i chyba ogólnie.

P.S.II
*Ludzie hejtują to, że paćkam mordę
a, że sami robią z mordy dupę jest okej.*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz