Wczoraj ją przeczytałem... dzisiaj wrzucam na pamiątkę na moim underground'owym miejscu w internecie... *bardziej podziemny od całego podziemia*... jedna z 1100'u stron weterana i klasyki grozy.... playlista też będzie w klimacie starej szkoły... jak głoszą pierwsze słowa kartki "To prawdziwy antyk" każdy z muzyków to antyk ze świeżym materiałem...
Fat Joe And Dre - Family Ties
Heaven & Hell /// /// Day 1s /// Big Splash*
Kool Keith – Saks 5th Ave (#albumoftheyear)
Miami Mike /// Angel /// T-Mobile Connect /// Angel /// Bring 'Em All... od początku do końca, wsio, te szampańskie, dumne, slowmotion, cosmic dope flooo na melodiach... moc... brzmienia mada'medalion'fucka.
KRS-One – Street Light (#albumoftheyear)
Forever Hip Hop /// Miracle /// GOD ///yyy... cała płyta :)))
Mobb Deep And Prodigy - Shot Down
Keep Talkin /// Die Already /// Outta Control
Sean Price & Lil Fame - Price of Fame
Center Stage /// Boston George /// Remember The Time**
Too $hort - The Vault
Bancroft /// Whatcha Got // Bigger Than The Both of Us
* Heheheh :)
** !!!!!!!!!!!!!!!!! na mocno siła!... jeszcze ten tytuł towarzyszy mi od kiedy miałem 6 lat, na pewnym ARTEFAKCIE... cóż to za płyta... yyy kaseciak ?:) Coś co dzieciak wsadzał w walkman a słuchawki wciskał w uszy by utonąć w jej dźwiękach....
Wracając jednak do winowajcy całego postu czyli kartki z numerem 556...
O cholera jasna! Raczej
mroczna! Bev odwiedzająca po latach swój rodzinny dom, zobaczyć ojca z
którym zerwał się kontakt i styczność... czy on żyje? Ta wizyta to jedna
z tych horrorowych kwintesencji, skondensowany koncentrat grozy :) W
domu mieszka, samotna staruszka, jak córka go nazywa"łojciec", nie żyje
od 5 lat. Miła pani cierpiąca na brak gości zaprasza Bev na herbatkę, w
trakcie rozmowy, gadugadugadugadu i od tak starsza zmienia swój wygląd,
<nic się nie dzieje> opowiada historię... wynika, że Pennywise był
jej ojcem, coś już jakiś origin straszydła... nie wiesz, czy to
poważnie córka Tego (bo dlaczego miałby nie być?) a zmienia wygląd gdyż
wiadomo, jest spokrewniona i to bardzo blisko ze złą mocą, więc ta ma na
nią mocny wpływ... czy to po prostu To. Rozdział kiedy wydaje się
przybliżał pochodzenie morderczej siły, ostatecznie rozwiewa
wcześniejszą teorię... Pennywise jest ostatnim przedstawicielem pewnej
rasy z kosmosu... #lovecraft #?... DOPE rozdział! Feed me more!!!!
Onyksowa cholera jasna!
... kilkastronpotem... czytu czytu.... ooo
... no no .... :).... fiu fiu.... fajnie... ohh, a to smutne :(((, znam
to... heh... aż nagle....
.... TO-Pennywise-pomnik-KAIJIU!... był już Rodan... ale... lubię kajiu... yeah...
Zadowolony odbiorca mówi "dziękuję książko :))))"....
na co książka... "Oh nie ma za co czytelniku.... teraz patrz co dzieje się tutaj...."
Z przejęciem czytacz mieli kolejne wyrazy.... :O
Księżycowe granie....
Zaś ja w głowie słyszałem refren tej piosenki.
No no fabuło grubości siuporexa, faktycznie jesteś potworna :))))) Muaaaa
W życiu nie mam skilla, że "ufam" i ta książka również, jest zdradliwa, masterpiece (horror mający takie cechy jest cacy, osoba... fuj)... nie wiesz czy rozmawiasz ze
sprzedawcą antyków czy to To :D Czy dziewczynka, która powiedziała o
sklepie nie była Tym :O. "To" ma to coś :). Ze szczęśliwym książkowym niepokojem idę w TO dalej...
P.S.
Raz Simone – Christmas Came Early
Santa Claus /// Rippin & Runnin /// Christmas Time Again






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz