niedziela, 12 stycznia 2020

Komiksowy poranek... poniedziałek w sektorze 2814.

Robię sobie lil'intermission od "Tego". Nie dlatego, że znudziło się lub męczy. Nie. Męczy mnie to, że równie zajebista epopeja Johns'a "Zielonych Latarni" stoi w miejscu... to trochę posuwam się do przodu. Z drugiej strony dokucza świadomość, że to kolejny dzień (2'gi) bez "Tego".... okej... khem khem...

W ostatnim poście (tym niżej), można było ujrzeć wielkie <BOOOM> którego ofiarą padł jeden z moich ulubionych villian'ów. (Cyborg Superman)
Kosmiczny Sektor 3601... chyba ktoś stracił głowę dla pewnej sprawy... odpoczywa, dryfuje leniwie...

Azizi Gibson - Chimera Act
Real Talk /// Doomed from the Start /// Slap City /// Off My Mind




Heh panie Hank... znam to uczucie.


Tymczasem, może w nie w tym samym czasie, ale pewnie blisko na cyferblacie. Tymczasem, w innej, pewnie ciut odległej, części galaktyki 2814, dokładnie to Rosja i łamanie międzynarodowych praw.... rozbawiło mnie to... kobieta najpiękniej wygląda ze swoim uśmiechem, pewne kobiety również są słodkie nawet przy wtórze łamanych i gruchotanych kości, szpik kostny chlapie na lewo i prawo! Piękna i urocza Daiana... 

Atmosphere - Whenever
Bde Maka Ska /// Whenever (feat. Gifted Gab, Murs and Haphduzn) /// Lovely /// You're Gonna Go


Założę się, że Wonder Woman, jest bardziej zmysłowa i sexi skąpana we krwi przeciwników, niż zwykła kobieta zrobiona na zabój. Superbohaterowie mają fetysz łamanych kości złoczyńców i krwi przeciwników hehehehe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz