Post niżej było miejskie kaiju-pomnik. Czytam klasyczny okres Zielonych Latarni na dwie serie. "Green Lantern" by Johns i "Korpus Zielonych Latarni" by Gibbson, przeplatają się. W jednej Gardner dostaje karę za krycie Jordana, w drugiej serii jest koniec kary. Okej.
Jeśli chodzi o kaiju... tu mamy... miasto... żywe, jego nazwa.. imię... to Ranx (Doom Patrol, Grant Morrison?)... Gardner zostaje przydzielony do misji, porywacz z ofiarą ukrywają się na Ranx.. Guy'a o pomoc prosi Chthos-Chthas Chthatis...
Curren$y - Hot August Nights Forever
Caught Her Looking /// Another Score /// Right Now
Ranx to staruszek... ma eony....
Curren$y - Back At Burnie's
Money Machine 3 /// Miami Vice /// All Work
Miasto ma swoją dumę, historię i urazy...
MF DOOM Vs. Tyler the Creator | MF BLOOM + Flowervillain II
captain justice /// rose-tinted ice cream /// bound to the beat
No jedną z nich jest właśnie ta nienawiść.
.... KAIJU TIME!!! CITY-KAIJU!!! :D
Ranx nigdy nie zapomni tego spotkania z Zielonymi Latarniami... by ich nienawidzić miał powód nowy!!! Z początku myślałem, że to moje skrzywione poczucie humoru itp... z czym się to kojarzy?...
Hmmmm... no własnie... okazuje się, że to nie moje poczucie humoru i postrzeganie świata... to moja dedukcja #szerlokhehehe...
Misja przebiegła, wypróżniła sukcesem. W tej zielonej bańce kosmitka uwolniona z rąk porywacza...
Jednak Ranx, będzie pamiętał to upokorzenie...
Nie dokleję żadnej płyty... mumble rap tutaj by pasował... ale wypstrykałem się z tego kilka postów niżej...
ale coś starszego why not... jest gówniano, ale sukces wychodzimy cało z celem misji... tutaj jest refren i Weekend... sukces, lubię jego wokal ;p... ale zwrotki.... hahahah a jak w pewnym momencie już piskupiskupiskupiiiiii (3:09) hahah, nie wierzyłem, on tak na poważnie. Po to słucham, takiż albumów, zaskocz mnie w dwie strony, pozytywny refren na fajnym bicie... i takie wokalne rozwolnienie...
Jeśli będę narzekał na swój dzień w pracy, przypomnę sobie jak zakończyli pewną misję pewni kosmiczni strażnicy... komiksy nie niosą morału.. pfff....
Hmmm... swoją drogą... czy Ranx w formie city kaiju nie przypomina trochę straszydła, z klasycznego... hehehhe.... filmu z 2003, o bardzo oryginalnej fabule.. ja widzę trochę postać Serial Killer Poop'a z "Monsterturd'a".... c'nie?...







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz