"Me myśli - hurgoczący horror - #gdymyślenieboli"
Szubieniczna, niesubtelna, niesubordynacja na oślep oś
wciąż i wciąż, przeciąg przez co nic nie może osiąść.
Ze swym paranormalnym cyrkiem.... na okrągło...
cyklon, jest jak kreślony cyrklem... dokładne jego oko.
Akademia skrzypiących nauk o epidemii iskrzącego bólu.
Na mnie słońce, księżyc, garść gwiazd, dociska but...
... język na wierzchu, jęk o świcie i zmierzchu.
Nawleczona na kości, zżerana chorobą kupa mięcha.
Shrek, na siłę śmiech, to szmer... to SZMELC!
Szlak naszprycowany przez szemrany szelest...
to dziki szczep, oszczepami rzuca, świst-wizg, mój chrzęst,
..... szast-prast, plask... liść... opadł... bojowy chrzest?
Kolejny? Dusza syczy na smyczy, ciasny wentylacyjny szyb.
Używany też jako zsyp śmietnikowy, dla rozbitych szyb.
Szramy, sznyty...a nieszczodry sznyt, szykuje sztych.
Szokująco, ze sztabem, ponownie, naiwnie nawinę na szyld...
....BĘDZIE DOBRZE! <--- mistrz w okłamywaniu się ;]
Mam
swego ghostwritera. Takie metaforyczne, pisarskie w pisankę, słownepuzzle,
ohpierdu :( pierdupierdupierduooh:(, jest robotą... on sam nie wie,
odklejony kolo. Raz nazywa się Alan Morrison a raz Grant Moore. Jak się
go nazywa tak jest dobrze. Nie widziałem go nigdy na oczy, GHOSTwriter,
tak zastanawiam się, może ma rozdwojenie osobowości? Jeden To A.M. a
drugi G.M. ... możliwe? Co ciekawe i ciekawe czy to zbieg okoliczności,
ponieważ są tacy twórcy komiksowi Alan Moore i Grant Morrison. W życiu
prawdziwym mają ze sobą beef... pewnie przekuwają swoje laleczki i robią
<piu-piu> różdżkami w swoją stronę hehehe... tak ja zauważyłem.
Wiedziałem, że taka zbieżność imion i nazwisk coś mi mówi. Ja nie wiem,
czy mój GHOSTwriter... którego nie widziałem, czyli musi być 4 real, bo duchów nie widać a zostawia ślad
pisząc mi takie wersy... lubi komiksy. (4thwall breaking: odcinam się od
Eminema i Kaena... szanuję, sprawdzam i dopinguję... ale ja The Bati i ja mam Kraby
a oni nie ;p) Moje Kraby coś mi podpowiadają, że może kiedy wziąć tą podrzuconą mi zwrotkę, włączyć Shadovwille i kompromitować się z nią od 0
na Frystajlu! Czy to co mi ktoś niematerialny napisał, jestem w stanie
puścić w rytm... hmmmm... przeczytać wyraźnie? :D Dla większej
kompromitacji uczyć się jej nie będę? :D #łigitiłigitiłigitłek!....
Widziałem ludzie tak przychodzą do studia "przygotowani" przećwiczeni w
domu hahah :D Ludzie z Przyszłości jeszcze się nawet nie narodzili...
więc nie wiem dokładnie kiedy Frystajl.. jest fikuśną frywolnością
formy... "dobra" ;]... Prawie na żywo pewnego'ś dnia! :D
Jestem poza przestrzeń i czas. Uwieczniam się jako słowo, myśl, idea,
przekaz pełen potasu czy tam patosu siebie... yhym.
*Nie gaz do dechy, jak żar i gaz to rozpierdol
Cię zżarł... B-A-T-M-A-G-E-d-d-d-O-N*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz