Tak ogólnie kilka zapisanych przemyśleń... z "Najczarniejszej Nocy"
Epic Event!... bez szczegółów... to jest tak rozbudowane... że
streszczenie byłoby nowelą hehe.. taki przeplataniec, kadry i myślniki...
Hmmm czy nie tak wszystko zaczęło się? Jak Hal Jordan znalazł Abin Sur'a?... albo hehe...
- Kochanie spójrz spadająca gwiazda... pomyśl życzenie...
- Okej...<zamyka oczy>.... już :)... spójrz to leci na nas...
- Faktycznie ;>... to gwiazda?!
Stojąc w szoku...
- O ludzie!!! To ma sześć nóg, 4 ręce i ubrane na zielo....
- Co to jes.....
Para została zmiażdżona przez gigantycznego kosmitę. Nom dosłownie... żyli... nie aż tak długo, ale szczęśliwie ^^.
-Jonathan
Crane w Korpusie Sinestro!!!.. Korpus Strachu, that shit iz genialny
shit, nikt w sektorze 2814 nie zasługuje na to bardziej! Batman nie żyje
#finalcrisis... tylko Gacek straszył Stracha na Wróble i brak mu
strachu. Przećpał się swoją toksyną strachu i receptory wydzielające
uczucie
strachu zepsuły się. Teraz Scarecrow może sam sobie go zadać
<dope>. Żółty pierścień to jemu słodycz, podobnie jak rozpisanie
tej postaci!
- Ktoś kiedyś, oddał życie w walce z
Mongul'em... wlatując w jego potylicę a wylatując oczodołem... tak
<dope>!... Nie wiem czy miałem kiedyś styczność z muchą zombie...
<yeahqwa>
Bzzd
wrócił!... ale... heh.... nie wiem, czy to dobrze czy to źle, że moja
ulubiona Zielona Latarnia Guy Gardner ukrócił ten żywot. Nie wiem...
czy... "Guy dlaczego to zrobiłeś?!?!" lub.... "dobrze, że był to Guy"...
jestem rozdarty mam mieszane uczucia...
Komiksy "Korpus Zielonych Latarni"
Tomassi'ego na doczepkę "Najczarniejszej Nocy" zachowują się...
wooow.... obowiązkowo, wiedzą jaka odpowiedzialność ciąży na nich
#tie-iny wywracamy wsio do góry nogami i trzęsiemy fasadami wszechświata
i istnienia... czułem powagę czytania gdy czytałem ^^ Miażdżyło mózg jak Mongul dla Sinestro....
-4 Real panie
Tomassi... Xanshi żywa planeta jest czarną latarnią ?:O Antymonitor,
jego truchło znalazła czarna bzycząca błyskotka?! :O
-Tomassi
zrobił efekt: wrażenia wzruszenia.. jak jeden z Zielonych poświęcił
życie dla większego dobra... a miał swoją bejb... ta w rozpaczy, ten jak
to każdy bohater idiota ;] i nie żyje... Zjawia się szafirowa moc
miłości... ojej ona widzi, że jej serce to jedność z jego sercem i ona
może tu pomóc!!! Fiku-miku... biło jedno serce drugie dead... biją dwa,
bo to pierwsze było prawdziwe, w nagrodę, że poświęcił życie odzyskał
je... yeah! #oohhhłezka #kyleryner
Dodatkowo kadry z tej tematyki...
-I.. ii.. i...The Moralizacja? Mogo-lizacja? Czas na kogo? Nie miś ani nie Gogo... to planeta Mogo!!
Mogo
"wpadł" na Oa opanowane przez plagę Czarnych Latarni. zrobił oczyszczenie... wessał wszystkich dobrych i
złych... dobrych zostawił nad trawą a resztę zła utopił w ziemi, gdzie
każdy atom ciała Czarnych Latarni zostanie zmielony a reszta drobinek
będzie płonąć w jądrze... !!!!! W Mogo po wsze czasy... woww...
"Batman wiesz co ja chyba czasami nawet zazdroszczę, że takie
pierdoły dają ci tyle radości ci." kurwa pierdoły? Akcja z Mogo? #radość
#ekstaza To pierdoła?!?! ;)
Jak Mogo (przypominam...żywa,
świadoma planeta) zwiększa swoją grawitację w celu wielkiego
wyczyszczenia drugiej nieświadomej swej obecności planety z istot żywych
to nie jest pierdoła okej? Nie życzę sobie takich komentarzy... jak
Mogo utopił w ziemi... utopił w ziemi i przeszatkował na subatomy czarne
latarnie równie pierdołą nie jest... a to, że pyłek Czarnych Latarni
płonie w jądrze planety... pierdoła? Jak jedna z moich najlepszych walk
ever superhero vs. villian może być pierdołą? ;p mało?...
Wisienka, czerwoniutka do tego tortu.. Guy
Gardner z
czerwonym pierścieniem mocy gniewu#beastmode człowiekachuja. Przyjaciele
cieszyli się jak na Oa siekał i rozrywał kolejne żywe trupy sam
jeden, więcej niż oni w grupie, wkurwiona maszyna wojenna
(aha...wcześniej dla Kryb wyrwał rękę z
żółtym pierścieniem i wsadził go w jej gardło haha). Kiedy Mogo zażegnał
problem z truchłami... pozostał kolejny... Gardner w swoim żywiole bez
hamulców.. PRZEMOC, GNIEW!!!... przyjaciele?! TO CEL.... w szale... yeah!
Gardner to moja ulubiona Zielona Latarnia, więc nigdy
nie zapomnę gdy był w posiadaniu mocy Czerwonej Latarni, rudy ch w
trybie
berserker... przypominam... a akcja z Mogo to kwintesencja pisarskiej wyobraźni.
Jeszcze może coś z głównych stron "Najczarniejszej Nocy".
Too Short & DJ Upgrade Present – Trap Divas (2020)
What We Want /// There She Go
"Rzygam tęczą ale skończyły mi się inne kolory"
?:>
Onyx – Lost Treasures (2020)
Celebrate /// Think U Iller Than Me
Zawsze kiedy robię tą sztuczkę z głową, wszystkie dupy uciekają! WTF?!
Albo...
Tak zajebisty event! Przez który łapię się za głowę i ją tracę!
Afu Ra – Urban Chemistry (2020) (#albumoftheyear)
Unstop /// Kiss The Pain /// Veni Vedi Vici /// Body's Jumping /// Therapy /// Be Strong /// Molecular /// Lion Science /// !!!FIRETRICITY!!! /// Rise Up /// I Try
Wielkie wydarzenie. Musiał pojawić się Spectre... tak poważna sytuacja, że Hal dał ponownie opętać się Parallax'owi... in yo face duchu zemsty!
"Najczarniejsza Noc" RULZ!!!
<tink> <tink> <tink>... spadają z kosmosu małe kolorowe owalne przedmiociki...
Po naczytaniu się o spektrum kolorów, chyba nielogiczne by było gdyby nie padło takie logiczne twierdzenie:
Batmagedddon dzierży Szmaragdową Moc: Siła Woli; Szkarłatną Moc: Gniew; oraz onyxowyBlack: Śmierć.
Hmmm... jeszcze, jeden z moich ulubieńców... wydaję mi się iż Cyborg Superman podczas tej czarnej imprezy, zasługuje na własny post :).
P.S. Świat jest mały a mój wszechświat jeszcze bardziej..
Hahaha oj i to jak.. na
dwa dni rozłożyła mi się tegoroczna płyta Childish Gambino. Z rana
kończyłem, dziś (jak piszę te zdania) płytę a wieczorem film "Uciekaj"
oglądałem go raz 2 lata temu, podobał się trza w końcu drugi raz
zobaczyć. Prawie na początku, po odpaleniu wjeżdża mi jakaś nuta :O.. co
to KURWA jest dlaczego ja tego nie pamiętam?! REFREN i wszystko co z nim związane, jeszcze jestem w pourazowym szoku, ja film zacząłem oglądać a refren mnie zdominował o cholera jasna, ogólnie nutka w klimacie (pierwsza styczność EVER) kosmicznego Georga Clintona (z hood lyrics!)... ciekawe czy Childish Gambino kojarzy takiego muzyka hehehe.
+ a na drugi dzień słucham innej płyty... a w niej takie coś, co można dokleić do tego wyżej... życie samo klei mi posty ^^
"When I close my eyes and I try to sleep
The weight of the world falls down on me
It's all a part of my nightmare, part of my nightmare
Part of my nightmare, part of my nightmare
Spent my whole life chasing after dreams
But every dream turns out to be
Just a part of my nightmare, part of my nightmare
Part of my nightmare, part of my nightmare
(...)
And I have finally lost, the world has finally won
Dear God, did you forget your son" :((((
-"part
of my nightmare" jak dla mnie za dużo było tego w refrenie, mam tolerancje na ten
dodatkowy, 3 razy by wystarczyło... za mało ambitnie? ... ej czekaj...
*ja chyba nie z tych co są "doskonali", w samokrytyce się doskonalić*
ale
nadal... jedzie z dopem, sztos wersy tą część koszmaru 3 razy heh... 4
na tolerancji ponieważ już przyzwyczaiłem się, jak widać do wszystkiego
można hehe.
P.S.
Jim
Cornette w MLW. Ogólnie szanuję i jestem ciekaw opinii tego pana. Nie
zawsze się z nim zgadzam, jest takim "amiszem" wrestlingu. Podczas kiedy
ja i publiczność na gali skacze z radości bo na ringu łamią się stoły,
ktoś sadza kogoś na krześle... głową i flying bodys everywhere, Jim jako
komentator beszta to wszystko on się pisał na wrestling a nie na ten
prymitywizm! :D Łamać stoły?!!? Ze stołu się je! Na krześle siedzi się!
Stary pospolity armbreaker to je wrs! ^^ Szanuję Jim'a za własny punkt
widzenia oraz za pasję z jaką podchodzi do tej dziedziny - "My life is
wrestling od kilku dekad." To jest typ który pochwalił się, że gdzie w
jakimś trashu jakieś tam (dla mnie osobiście czasem, nawet często, za ciężkie,
oczywiście jestem Mateusz i takie coś jak Giant Baba vs. Destroyer' 69;>, w wtedy jeszcze w srebrze oglądał) ileśdziesiąt walk z lat 70 (?) znalazł, niekoniecznie rozpoznawalnej federacyjki.
Tego
nigdy na 100% nie widziałem, jakie holdy po 6-8 minut hahaha, #loading,
to jest ciężkie, do oglądania. Oni się cieszą jak się uwolni z tak
mocnej dźwigni, jak Jimmi! Mnie to nie jara, wolę stoły, jak płoną i są w
pinezkach, też nie przechodzę obojętnie.
Hahhaa...
mało tego, Destroyer się uwolnił z dźwigni w której był trzymany z 5
minut, Toyo go znowu złapał w to samo <yeah>... #jujigatame









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz