"Lalka Manitou" Guy N. Smitha została przeczytana przeze mnie. Na wstępie zaznaczę, że nie powaliła mnie...
Wiele lat temu biały człowiek zgwałcił Indiankę i w głównej fabule pojawia się jej wnuczka która pracuje w lunaparku. Jak to u Smitha pojawia się rodzinka która jest na urlopie i oczywiście odwiedza owe wesołe miasteczko. Zawitali do indiańskiej wróżki która przy okazji jest rzeźbiarką drewnianych lalek. Z takim tytułowym małym totemem wychodzą z jej namiotu a lalka jest nową ulubioną zabawką ich córeczki. W lunaparku zaczynają dziać się straszne incydenty, np. gang motocyklowy wjechał narobić rabanu na fazkę. Nasza wróżka Indianka o imieniu Jane jak babcia zostaje zgwałcona... na co ona reaguje... "oj tam nie było tak źle przeżyłam orgazm" hehe. Mało motocyklowej boruty ludzie zaczynają ginąć! W między czasie mama Roweny Liz bardzo nie lubi wyrzeźbionego szkaradzieństwa i wyrzuca je do morza, które je zwraca a córeczka ją z powrotem znajduję. Zaś głowa rodziny Caitlin ślini się do czerwonoskórej rzeźbiarki i oczywiście dochodzi do akukaracza, a w lunaparku zaczyna się robić coraz straszniej a za wszystko jest odpowiedzialna jest Jane i jej rzeźby...
Kobieta zrobiła to niechcący nie wiedziała, że rzeźby zostaną wykorzystane przez Okeepa bożka indiańskiego cierpienia. Przez to że została wykorzystana do indiańskiej zemsty z zaświatów ma bardzo ogromne poczucie winy a autor nie ma żadnych zahamowań w znęcaniu się nad jej sumieniem..
Jak wspomniałem na początku książka raczej nie podeszła mi do gustu a powinna gdyż jest supernatural, ale jakoś to wszystko mnie muliło. Lektura nie dosięga do pięt do innego tytułu "Manitou" autorstwa Grahama Mastertona (o której pisałem tutaj).
Hmmm i przeczytałem wszystkie książki Smitha jakie posiadam, chce mi ktoś dokupić mi brakujących? :D Chciałbym przeczytać każdą jaka wyszła w Polsce :).
Taki jeszcze cytat z Lalki...
Smith wdrąża swoje KRABY jak coś, oczywistego, normalnego, kultowego i godnego do porównania :D. Mało tego swego czasu miałem do czynienia z die hard fankami gigantycznych krabów. Bo ja trochę nie rozumiałem jak można porównywać coś strasznego do krówek, przecież byk pasowałby porównywalną wielkością i brzmi groźniej ;]. Zaś die hard fanki Smitha stwierdziły, że bezczeszczę jego twórczość, jak mistrz coś napisał to tak ma być! Więc kraby są wielkości krów a nie byków... igrałem z ogniem hehe.
Chyba najwyższy czas przejść do playlisty tego posta...
Tym razem padnie na tegoroczne nowości!
BEST OF BATiEGO - 2021
Insane Clown Posse - Yum Yum's Lure (2021)
Loyalty /// Ding Ding Doll /// I've Had It Worse
Insane Clown Posse - House Party Peep Show EP (2021)
The Blob /// Cartoon Goon /// Mighty Moe
Jpegmafia - Ep2! (2021)
Żaden numer! Męczyłem się słuchając wymruczanych plastikowych bełkotów na bitach bez polotu!
Kevin Gates – Only The Generals Part II (2021)
Big Steppa /// Shit /// Plug Daughter 2 /// Puerto Rico Luv ///
Nova Rockafeller - Scared Of Heights (2021)
!!!Hey You!!!///!!!Gang Gang!!!/// Did Your Best
Pete Rock & C.L. Smooth – Mecca & The Soul Brother [1992] (2021)
!!!Return of the Mecca!!!///!!!For Pete's Sake!!!///!!!Lots Of Lovin'!!!//////!!!Can't Front on Me!!!///... cały album jest zajebisty.
Slaine – The Things We Can’t Forgive (2021)
When The War Ends /// Everything Once ///!!!Beautiful!!!/// Not Enough ///Legend Of The Fall
Yelawolf And Caskey - Yelawolf Blacksheep (2021)
!!!Just The Intro!!!///!!!Turn Up In Tijuana!!!///!!!Open!!!*///!!!Tat Shop!!!
* DJ Paul
Your Old Droog & Tha God Fahim – Tha Yod Fahim (2021)
Mailman /// Slam Dunk Contest /// Reign Man /// WNBA /// Lost Smile ///
Następnie w kąciku muzycznym wrócę do Daz Dillingera i polecą albumy Tha Dogg Pound a po nich solowe Kurupta.
P.S. Świetny komiks więc wpada jeszcze szkarłatne echo z "Promethea'i"... niedziela... to coś o aniołach?




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz